środa, 13 kwietnia 2016

Pani Gadżet: Sephora podgrzewana zalotka do rzęs i podświetlana pinceta

Cześć Dziewczyny!

Tuż przed świętami Bożego Narodzenia mimowolnie przeglądając stronę Sephory natknęłam się na podgrzewaną zalotkę do rzęs. Jako gadżeciara poczułam się zaintrygowana i mimo dość wysokiej ceny uznałam, że poczekam do dni VIP i kupię. Nie musiałam długo czekać gdyż zaraz po świętach produkt czekał na mnie w znacznie obniżonej cenie (26zł zamiast 79zł). Poczułam się jakbym Boga za nogi złapała i pospiesznie wrzuciłam do koszyka dorzucając do tego jeszcze podświetla pęsetę, która również trafiła mi się bardzo okazyjnie. 

Czy jednak takie gadżety zawsze okazują się przydatne i przyjemne w obsłudze?


Sephora Podgrzewana zalotka do rzęs

Dzień po zakupie zalotki chciałam ją wypróbować. Producent zaznaczył, że aby skorzystać z urządzenia wystarczy użyć przycisku ON i poczekać 1 minutę aż się nagrzeje. Tak też uczyniłam i ze smutkiem stwierdziłam, że zalotka… nie grzeje! Próbowałam kilka razy i nic. Zajrzałam do środka poprawiając baterię i nic. Już szykowałam się do salonu żeby wymienić wadliwe sprzęciwo aż w końcu przyszła mi do głowy myśl, że bateria mogła zawierać zabezpieczenie. Tak też było;) Gdyby producent o tym uprzedził sprawa byłaby prostsza. A tak byłam gotowa uwierzyć, że trafił mi się wadliwy produkt. Dlaczego? Dlatego, że mam pecha do sprzętów i sprzęcików. Przykład? Kupiłam aparat – nie dział, laptop – nie działało WI-FI, telefon – nie działała ładowarka (mogłabym tak wymieniać). W tym przypadku odetchnęłam jednak z ulgą, że wszystko ok. i przystąpiłam do użycia. 

Produktu można używać zarówno na nieumalowane rzęsy jak i na rzęsy pokryte już tuszem. Po minucie zalotka jest już ciepła (ale spokojnie nie parzy) więc można korzystać. Używana na gołe rzęsy dość ładnie je wyczesuje i lekko podkręca. Widać, że coś zostało zrobione, ale spektakularnego efektu brak. Dla mnie to za mało. Jeśli użyję na rzęsy pokryte tuszem efekt wydaje się ciut lepszy, ale nadal bardzo daleko do spektakularnego. Nie tak to sobie wyobrażałam. Dodatkowo zalotka użyta na tusz skleja rzęsy więc mimo, że rezultat jest ciut lepszy to absolutnie konieczne jest przeczesanie rzęs szczoteczką. Nie podoba mi się to wszystko ponieważ zajmuje zbyt dużo czasu. Nie dość, że zawsze umażę się tuszem i muszę to skorygować to jeszcze potem zalotka skleja mi rzęsy i konieczne jest dokładne rozczesanie. To wszystko powoduje, że często nie mam ochoty się w to bawić.


Podsumowując jakiś efekt jest, ale jest on niewspółmierny do włożonych przeze mnie starań;) Cena regularna wynosząca 79zł to według mnie przesada jak na taki efekt. Dobrze, że chociaż kupiłam w dużej promocji. Dodatkowo oczywiście dochodzi koszt baterii AAA, które trzeba co jakiś czas wymieniać. Jeśli chodzi o sam aspekt wizualny produktu to wygląda on przyzwoicie. Posiada zatyczkę oraz grzebyk do oczyszczania urządzenia. 


Sephora podświetlana pinceta

Kupując zalotkę uznałam, że podświetlana pinceta również się przyda. Już dawno temu zwróciła moją uwagę, ale uważałam, że 59zł za taki gadżecik to przesada. Promocyjna cena 14,90zł wydała mi się więc ok. Drugą kupiłam dla siostry i obie jesteśmy niezadowolone. 

Zacznę od wykonania. Jest dość tandetne, takie plastikowe. Ciężko precyzyjnie zagiąć produkt. Pinceta jest taka bardzo nieporęczna. Na bateriach również było zabezpieczenie. Po otwarciu oczywiście wszystkie wyskoczyły mi na podłogę. Pinceta zasilana jest trzema bateriami (takimi okrągłymi jak do zegarka). Podświetlanie to bajer, który okazał się lekkim koszmarkiem;)  To światło wręcz oślepia. Nigdy nie udało mi się wyrwać wszystkich włosków do końca przy tym włączonym światełku. Aż oczy bolą. Działanie również nie zachwyca. Daleko do precyzyjności. Ciężko dokładnie usunąć wszystkie włoski. Za to bardzo łatwo uszkodzić sobie delikatną skórę pod łukiem brwiowym. To jest produkt dla ludzi o mocnych nerwach. O ile z zalotką mogę się jeszcze pobawić jeśli mam czas to pęseta doprowadza mnie do szału. Naprawdę sto razy szybciej i lepiej korzysta mi się z mojej przedpotopowej pęsety „no name”. Propozycja Sephory nie jest warta nawet tych 14,90zł, które za nią zapłaciłam, a już na pewno nie 59zł. Nie piszę tego złośliwie bo Sephorę lubię, ale tutaj niestety się nie popisali.


Mieliście jakieś niemiłe lub nie do końca satysfakcjonujące przygody z kosmetycznymi gadżetami? 

90 komentarzy:

  1. oj Pani Gadżet :D nie słyszałam o tych produktach i tak czytałam z dużym zaciekawieniem co z tego wyjdzie i podsumowując dobrze, że kupiłaś je na promocji, bo tak chyba byś była bardzo wściekła :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No byłby smuteczek bo kupując w cenie regularnej juz lepiej byłoby kupić chociażby dobrą szminkę ;)

      Usuń
  2. Pierwszy raz słyszę o takich gadżetach, szkoda że zamiast ułatwić życie to je utrudniają

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie słyszałam o takich gadzetach ,
    ale takie rzeczy są nie dla mnie
    pozdrawiam MARCELKA♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Też kilka razy dałam się nabrać na cudowne gadżety,a najdroższy z nich to oczywiście Foreo, o którym już pisałam :) Teraz dosyć sceptycznie podchodzę do tych cudów techniki i jeśli coś zwróci moją uwagę to czekam najpierw na masę recenzji:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam Foreo lubię;) Wiadomo, ma swoje wady, ale zakupu nie żałuję;)
      Z recenzjami też bywa rożnie bo ludzie mają rożne wymagania względem produktów. Czytam oczywiście. Choć nie zawsze;)

      Usuń
  5. Pierwszy raz o nich słyszę, ale szkoda, że się nie sprawdziły te gadżety.

    OdpowiedzUsuń
  6. Uuu, szkoda, że ta pęseta nie zdała egzaminu. Ja mam taką jakby w kształcie szpikulca elite z rossmanna (na opakowaniu ten model był nazwany "precyzyjny") i w końcu jestem zadowolona z pęsety. Jak coś się z nią stanie, to na 100% pójdę po kolejną taką samą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zalotka też szału nie robi:D no ja zostanę przy swojej przedpotopowej pęsecie:) ale rzucę sobie okiem na tą z Ross.

      Usuń
  7. Też kilka razy dałam się nabrać na cudowne gadżety,a najdroższy z nich to oczywiście Foreo, o którym już pisałam :) Teraz dosyć sceptycznie podchodzę do tych cudów techniki i jeśli coś zwróci moją uwagę to czekam najpierw na masę recenzji:)

    OdpowiedzUsuń
  8. ciekawe gadżety :) nie widziałam jeszcze takiej podgrzewanej zalotki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy ciekawe to trzeba było najpierw przeczytać tekst;)

      Usuń
    2. Zasugerować, że ktoś nie przeczytał tekstu mogłabyś wtedy, gdyby padło zapytanie czy są to ciekawe gadżety. Viola stwierdziła fakt, PO przeczytaniu.

      Poza tym - pęseta, a nie pinceta.

      Usuń
    3. Na opakowaniu było pinceta. Poza tym obie formy są poprawne i w tekście używałam ich zamiennie.

      Usuń
  9. Podgrzewana zalotka o mój Boże :D ja to chyba jestem nudna bo mnie kompletnie nie biorą takie gadżety :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to aż za bardzo lubię dziwne wynalazki, ale jak widać nie zawsze na tym dobrze wychodzę;)

      Usuń
  10. Raz kupiłam termozalotkę z Oriflame albo Avon i też okazała się bublem. Generalnie nie używam takich gadżetów. Mam pęstę z Sephory, ale klasyczną, ma juą swoje lata, ale nadal świetnie spełnia swoje zadanie. Zalotki nie używam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ooooj, już myślałam, że zalotka będzie jakimś hitem, że będę lecieć na łeb na szyję żeby kupić a tu klops. No nieźle. Też mam przedpotopową pęsetę i ją kocham :D żadna inna mi tak nie pasuje. Szkoda tych wydanych pieniążków :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że chociaż duża promo była;] przedpotopowe najlepsze;D

      Usuń
  12. Podgrzewaną zalotkę do rzęs mam z Oriflame i jestem z niej zadowolona - wygląda jak standardowa zalotka. Pęseta hmmm o takiej słyszałam, ale nigdy nie miałam. Szkoda, że oba produkty się nie sprawdziły.

    OdpowiedzUsuń
  13. Moja kobieca intuicja podpowiedziała mi, że to takie bajery jak z chińskiego sklepu - robią wszystko i nic :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja intuicja zawsze taka wspaniała, a tym razem się nie popisała :P

      Usuń
  14. na podgrzewaną zalotkę jeszcze bym się skusiła, ale podświetlana pinceta to już nie dla mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Kiedyś skusiłam się na zalotkę z Rossmana.. Po użyciu wyglądałam komicznie ponieważ nie pomyślałam o tym, że natura obdarzyła mnie już w bardzo podkręcone rzęsy.. Boże, jak ja wyglądałam. :-D Żeby nie było! Użyta była prawidłowo. :-)
    Pinceta wystarczy mi zwyczajna. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pozazdrościć naturalnie ładnie zakręconych :)

      Usuń
  16. Jeszcze o nich nie słyszałam ale raczej się nie skuszę ....

    OdpowiedzUsuń
  17. To raczej nie dla mnie. Lubie gadżety ale te kosmetyczne zazwyczaj mi sie nie sprawdzają

    OdpowiedzUsuń
  18. Ale akcje :) Ja mam zwykłą pęsetkę i zalotkę, lubię gadżety ale te nie zachęcają zdecydowanie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. zalotka, ale ma tylko taki podgrzany grzebyszek? dobrze widzę?
    nie ma to "klasycznej" konstrukcji zalotkowej?
    ja się przymierzam do zakupy zalotki Shiseido :) wszyscy tak chwalą

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak grzebyczek ;) o ciekawe jak ta Shiseido bo tu niestety szału nie ma.

      Usuń
    2. jak grzebyczek to tylko do rozdzielania dla mnie i ew delikatnego podkręcenia
      nie ma jak solidna zalotka ;)

      Usuń
    3. ja nigdy nie miałam takiej normalnej, ta jest moją pierwszą i jedyną:D ale może lepiej właśnie taką normalną? Może przynajmniej fajny efekt by był... Tylko nie wiem czy bym ogarnęła:D:D

      Usuń
    4. spokojnie, kwestia poćwiczenia :)

      Usuń
    5. A tą Shiseido gdzie można kupić bo w necie widziałam braki?

      Usuń
  20. Ja mam zalotkę z Maca i bardzo sobie ją chwalę :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie słyszałam o niej,dobrze wiedzieć;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Pomysł był fajny, ale gorzej z wykonaniem, jak widać... A szkoda, bo Sephora ma zazwyczaj ciekawe i dosyć nowatorskie gadżety :-)

    OdpowiedzUsuń
  23. Taka pesetke dostałam w zestawie jak kupowałam depilator ☺ i nawet fajna jest i też ma lampke ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, że Ci służy bo dla mnie niestety nie fajna...

      Usuń
  24. Też bym się pewnie skusiła :D, uratowało mnie to, że nie widziałam ich wcześniej, a teraz to już przestały mnie ciekawić :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Widzę, że się nie opłaca kupować nawet na wielkich promocjach...

    OdpowiedzUsuń
  26. Szkoda, że tak kiepsko wypadły. Też bardzo lubię takie gadżety, ale po te raczej nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  27. Oba produkty wyglądają interesująco i sam zamysł brzmi ciekawie, jednak szkoda że się za bardzo nie sprawdziły, bo mogłyby być przydatnymi gadżetami ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Szkoda, że się nie sprawdziły:( Ale przynajmniej się cieszę, że ja jestem raczej obojętna na takie cuda - w tym sensie, że ich sobie nie kupuję;) wolę kupić kosmetyk;) to mnie bierze;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe zawsze to jakiś ratunek;) ja w ciagu paru miesięcy przejechałam się na 3 gadżetach

      Usuń
    2. Na kosmetykach też można się przejechać;) na wszystkim można:)no cóż, szkoda;)

      Usuń
    3. Hello Kochana, ciekawa jestem czy zgadniesz gdzie byłam jak wracałam z pracy;)?

      Usuń
    4. :D z okazji promocji obstawiam SP. Ale zawsze mógł być też Douglas albo Sephora:D Ja byłam w SP i w D:D a jakże... I jak tam łowy? U mnie tusz 3w1 Provoke, matowa szminka Provoke, tusz L'Oreal Wings Sculpt i Brow Artist Sculpt;) A w D balsam Eris z oferty miesiąca;)

      Usuń
    5. A to jesteś dużo lepsza ode mnie;) poszalało Ci się nieco intensywniej;)
      Ja oczywiście, że byłam w Superpharm. Kupiłam puder 2w1 i matową pomadkę Provoke - tą malinową obłędną czerwień;) Wzięłam próbkę podkładu liftingującego Provoke;) bo może będzie ciąg dalszy - i chyba będzie bo jeszcze błyszczyk mi się spodobał i rozświetlacze i cienie(a niech to!) A poza tym kupiłam jeszcze szampon do włosów Klorane, i coś tam Lieraca jeszcze...
      A jaki Erisowy balsam wzięłaś? (wszystkie cudne, ale jestem ciekawa;)

      Usuń
    6. Hyhy, pamiętaj, że w SP jest limit 5szt:D Tylko nie wiem czy jednorazowo czy ogólnie;) Nad szminką się wahałam, ale ostatecznie wzięłam 606, choć polecano mi też te czerwone, ale wiesz wstydzę się:D
      Z Eris wzięłam ten rozświetlający w kolorowym opakowaniu, ale wahałam się też między Japan;) trafiłam dziś na wyjątkowo natrętną panią, która chciała mi wcisnąć pół asortymentu D;P przez to zapomniałam powąchać Versace z tej wersji z oferty miesiąca;) podklad pani mi dała matujący jako próbkę, zobaczę jak wypadnie;) Mam nadzieję, że w Ross kupię już tylko pomadki nawilżające i bibułki matujące, ale kto wie:|

      Usuń
    7. Pamiętam, że max 5;) i też nie wiem czy w ogóle czy na 1 raz;)
      Rozświetlający fajny, ładnie pachnie i ma te super-cool drobinki;)
      Ach, no tak, przecież ja byłam dziś w D, tylko nic nie kupiłam... - pewnie dlatego wymazałam tę wizytę z pamięci;) - i właśnie ten Versace to fajny zapach - miałam w wersji klasycznej i nosiło mi się cudownie i bosko;) polecam serdecznie i też mam sama ochotę na wersję Absolu tym razem właśnie - a tu promocja jest;) Ale poza nim mam jeszcze nowe pokusy.... nawet chyba już nie będę pisać, ale tej wiosny nowe zapachy, które teraz weszły są obłędne!!! kocham już kilka z nich,,,

      Usuń
    8. Dla nas to może i lepiej, że są limity:D ja klasyka znam dlatego ciekawa byłam Absolu;) Dziś wąchałam nowe Aqua di Gioia i podoba mi się ten pomarańczowy bo wersja air nie;)

      Usuń
  29. Ach te gadżety, nigdy z nimi nie wiadomo! Swojego czasu kusiła mnie ta podświetlana pęseta, dobrze, że nie kupiłam! ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Mi wystarcza zwykłą zalotka; )

    OdpowiedzUsuń
  31. Od dłuższego czasu noszę się z zamiarem zakupu podgrzewanej zalotki ale trochę to kosztuje, więc się na razie wstrzymię :D A co do używania zalotki na pomalowanych rzęsy to czytałam gdzieś że po takim stosowaniu bardzo się łamią :((

    Zapraszam Na Mojego Bloga Sakurakotoo

    OdpowiedzUsuń
  32. jakie swietne! chetnie wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję umiejętności czytania ze zrozumiem:P

      Usuń
  33. Nie yumiem używać zalotki ( śmiech na sali) ale pesete wolę za 3 zł ;D

    OdpowiedzUsuń
  34. Nie lubię takich gadżetów, jedyny jaki bym chciała to rękawicę do mycia pędzli :)

    OdpowiedzUsuń
  35. A już myślałam, że zacznę polować na tę pęsetę. Fajne pomysły na gadżety, ale nie do końca dopracowane.

    OdpowiedzUsuń
  36. Podświetlaną pęsetę mam i jestem nią zachwycona, dzięki niej mogę sama precyzyjnie nadać kształt moim brwią. Nigdy nie używałam zalotki, ponieważ moje rzęsy są naturalnie podkręcone, w końcu czas aby przetestować i porównać jak moje rzęsy będą wyglądać :)
    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, że chociaż Ty jesteś zadowolona;)

      Usuń
  37. Ja się bałabym jak prostownicy :P

    OdpowiedzUsuń
  38. Jak dla mnie takie gadżety są zbędne, wolę pobawić się zwykłą zalotką :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Ja w swoim gadżetowym kąciku mam trzy urządzenia do masażu ( jeden z przyssawkami kupiony w Hebe na % za ok 30 zł jest fajny bo relaksuje, ale napiszę o nim kiedyś post :) ) natomiast dwa pozostałe są zbędne i zasilane dwiema bateriami AA kupiłam je w super pharm na % też nie dałam dużo ale takie bez szału są. Pierwszy z nich ma redukować zmarszczki wykorzystując mikrofale itp.. No i cóż włączam pierwsze " cacuszko" i oprócz wibracji ręki i łaskotania morduni nic specjalnego nie czuje, myślałam może to tak ma być systematycznie molestowałam swoją twarz tym urządzeniem aby poprawić jej wygląd i zredukować zmarszczki i nic..0 efektów ( dodatkowo dodam że jego wygląd kojarzy mi się z inną specyficzną zabawką dla kobiet ;) )
    Drugi ciut inny do masażu nóg i też wykorzystuje wibracje i niby jakieś dźwięki, no ten to ma dopiero kopa ręka po włączeniu go wibruje na maksa normalnie jak bym miała Parkinsona.... Ten masażem ma łagodzić bóle nóg, obrzęki, dawać ulgę gdy nogi puchną więc i pod tym kątem go kupiłam bo w lecie mam z tym problem i tu kolejny smutek bo owszem wibruje i niby jakoś masuje ale w żaden sposób nie relaksuje tym bardziej nie daje ulgi spuchniętym nogom. W obu przypadkach się zawiodłam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty to masz przejścia:D Ja się przez kilka miesięcy już 3 razy rozczarowałam bo te 2 produkty plus Scholl do paznokci;/

      Usuń
  40. Ta zalotka to nie dla mnie, miałam termiczną ale w innej formie, taką która ściska rzęsy. Co do pęsety z lampką to ja bym się też skusiła przy tak niskiej cenie. Podobne ale z La-Tweez kosztują 70 zł. może lepiej działają.

    OdpowiedzUsuń
  41. Widząc regularne ceny przecierałam oczy ze zdumienia:/. Ja widać, nawet w promocyjnej cenie nie są warte zakupu.

    OdpowiedzUsuń
  42. faktycznie te gadżety to raczej bubelki, sądziłam że zalotka da efekt WOW a tu nie dość, że skleja rzęsy to w zasadzie głaszcze je.... pensetą nie umiałabym się obsługiwać, bo światło by mnie drażniło :P u mnie ostatnio świetnym gadżetem kosmetycznym okazał się pulsacyjny masażer do twarzy, superowo ujędrnia i wygładza zmarszczki :-)

    OdpowiedzUsuń
  43. O zalotce pierwszy raz słyszę, za to pęseta mnie interesowała, ale ciesze się, że jej koniec końców nie kupiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Słyszę pierwszy raz o tej podgrzewanej zalotce! Myślę, że u mnie też by się nic nie sprawdziło! :c

    OdpowiedzUsuń
  45. Jeszcze nigdy nie słyszałam o takich gadżetach:)
    Obserwujemy?:)
    madameeangela.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  46. 59 zł to lekka przesada za taki gadżecik.

    OdpowiedzUsuń
  47. zapowiadało się mega, ale widzę, że totalne buble!

    OdpowiedzUsuń
  48. Ja raczej nie ulegam gadżetom, bo zwykle to próba stworzenia i wmówienia nam potrzeby, której nie miałyśmy i bez której sobie radziłyśmy. I często efekt rozczarowuje.

    OdpowiedzUsuń
  49. nie lubię jak coś jest tandetne ;(

    OdpowiedzUsuń
  50. Kupiłam kiedyś, bodajże za bagatela 10 zł, podgrzewaną zalotkę w Rossmannie. Totalny bubel. :)
    Od tamtej pory staram się trzymać tradycyjnych przyborów kosmetycznych. ;P

    OdpowiedzUsuń
  51. Podświetlona pęseta mnie kiedyś zaciekawiła....na moment i sobie odpuściłam, jakoś wolę zwykłe niż gadżeciarskie widzę że na dobre mi wyszło, zalotkę mam choć zwykłą i nie używam hehe

    OdpowiedzUsuń
  52. mam taką pensetę podświetlaną :) ale w sumie jakoś rzadko po nią sięgam, ja lubię te różowe z Sephory :)

    OdpowiedzUsuń
  53. Nawet nie wiem jak tu trafiłem! :) Dla mnie, jako faceta, wpis bardzo ciekawy, chociaż nie do końca zrozumiały. Podgrzewana zalotka?! No... dobrze, niech będzie ;d W temacie gadżecików zapraszam również do siebie, może brak tam takich pasujących do kosmetyczki, ale są za to inne i to równie oryginalne. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze.

Jeśli jednak nie czytasz nie komentuj i nie pisz głupot;) Proszę nie zostawiaj linków, to nie jest miejsce na Twoją reklamę. Komentarze zawierające linki będą usuwane.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...