Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kosmetyczni ulubieńcy 2015. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kosmetyczni ulubieńcy 2015. Pokaż wszystkie posty

piątek, 4 grudnia 2015

Kosmetyczni ulubieńcy i odkrycia 2015 roku – makijaż i zapachy!

Cześć Dziewczyny!

Być może jeszcze trochę za wcześnie na ulubieńców roku, ale Jury w jednoosobowym składzie podjęło już decyzję w sprawie kosmetycznych ulubieńców oraz odkryć 2015 roku. Wybór był tak oczywisty, że nie miałam z nim żadnych problemów i czekanie do końca roku niewiele by zmieniło;) Niektóre z tych produktów poznałam wiele miesięcy temu. Inne są ze mną znacznie krócej, ale każdy zasłużył na miano ulubieńca lub odkrycia roku;) Ulubieńcy to niejednokrotnie te produkty, których używałam długo i nagminnie. Natomiast odkrycia są ze mną krócej, ale zasłużyły aby znaleźć się w tym zestawieniu, ponieważ od razu połączyła nas nić porozumienia:) W końcu mój blog i moja decyzja:) Produkty, które były już zrecenzowane zostały podlinkowane. Moje recenzje na ogół są na tyle szczegółowe, że nie ma sensu powtarzać tego samego po raz kolejny. Żaden z tych produktów nie jest zupełnie pozbawiony wad, ale każdy z nich sprawił mi wiele przyjemności;)

Zaczynamy od tuszów do rzęs bo co to za makijaż bez tuszu? Sądzę, że niezbyt lotny;) W tym roku wypróbowałam wiele tuszów. Najdłużej jest ze mną Dior Iconic Overcurl. Nie wiem jak to się stało, ale nie doczekał się jeszcze osobnego wpisu, pojawi się zatem już w Nowym Roku. Uwielbiam jego wygiętą szczoteczkę, trwałość, design oraz wydłużenie i podkręcenie jakie zapewnia. L’Oreal Volume Million Lashes Feline to najlepszy tusz drogeryjny z jakim miałam w tym roku do czynienia. Givenchy Noir Couture zauroczył mnie nietypową szczoteczką, ładnym wydłużeniem i podkręceniem. Mógłby być tylko bardziej „mokry”.

Bardzo ważnym elementem makijażu jest odpowiednio przygotowana i podkreślona cera. Nie znajdziecie tu tradycyjnych podkładów, ponieważ jak już nieraz podkreślałam jestem pudernicą;) To pudry stanowią najważniejszą część mojego makijażu twarzy, a fluidy nigdy nie były dla mnie koniecznością. Zdecydowanie najczęściej sięgałam po mineralny matujący podkład sypki Annabelle Minerals. W recenzji narzekałam na brak właściwości matujących, które posiadać powinien, ale w połączeniu z rewelacyjnym pudrem transparentnym MUFE HD idealnie daje sobie radę. Grunt to znaleźć idealne dla siebie połączenie produktów;) Czekoladkę Bourjois zdetronizował w tym roku Choco Bronzer Dr Irena Eris Provoke. Uwielbiam go! z kolei mineralny puder brązujący Vita Liberata świetnie spisuje się u mnie jako puder na całą twarz!  Jego jakość jest bez zarzutów, ubolewam tylko nad brakiem zatyczki na sitko, gdyż trochę pudru mi się ostatnio wysypało. Odkryciem jest puder ShyShine Dr Irena Eris Provoke z zimowej kolekcji Nude Glam Look. Jest naprawdę magiczny! Jedyne co mogę mu zarzucić to teb perłowo biały odcień, który w przypadku mojej cery nie jest mile widziany. Poza tym rewelacja. Ulubiony róż to Lily Lolo Just Peachy, jego zapach w opakowaniu jest niezbyt zachęcający (na twarzy niewyczuwalny), nie jest też może najbardziej trwałym różem z mojej kolekcji, ale… jego odcień bardzo mi odpowiada i ma w sobie to coś. Pojawi się osobna recenzja. Jedynym produktem, który się powtarza z tamtego roku i który (o zgrozo!) nadal wygląda jak nowy jest rozświetlacz MAC Soft&Gentle. Używam go namiętnie i nie znam lepszego, przykro mi.

Następnym elementem ulubionych produktów makijażowych są produkty przeznaczone do okolic oczu;) Moje serce skradł rozświetlający korektor Dr Irena Eris Provoke, jest lekki i wygląda u mnie całkiem nieźle mimo, że zadanie ma tak naprawdę niełatwe (a o tym to już wiem tylko ja;)) W dużej mierze przypomina mi on lubiany przeze mnie Lumi Magique L’Oreal. Jest lżejszy niż Dior Star, ale dzięki temu trudno z nim przesadzić. Po wynikach wyszukiwania widzę, że również jesteście ciekawe tego korektora. Bardzo polubiłam też bazę pod cienie Dr Irena Eris Provoke. To najwygodniejsza forma bazy z jaką się spotkałam, a nałożone na nią cienie trzymają się bez zarzutów aż do momentu demakijażu. Najlepsza kredka do powiek to Marc Jacobs w odcieniu Stone(Fox)! Idealna pigmentacja, trwałość, urok. Mimo ceny warto! Niestety od jakiegoś czasu jest problem z dostępnością tych kredek w Sephorze. Mam nadzieję, że wkrótce to się zmieni, ponieważ mam ochotę na więcej kolorów. Bardzo przydatna okazała się też cielista kredka na linię wodną Max Factor. Niby gadżet, ale jest dobrym dopełnieniem makijażu. Wygląda dużo lepiej niż biała kredka. Moje brwi są tak marne, że aż żal patrzeć, ale ku mojemu zaskoczeniu świetnie się na nich sprawdza kupiony bez przekonania Brow Artist Plumper L’Oreal i to jeszcze w odcieniu medium/dark (wcale nie jest bardzo ciemny, efekt można stopniować). Oczywiście trzeba trochę uważać przy nakładaniu, ponieważ produkt szybko zasycha na brwiach i częściowa korekta rzadko jest możliwa. Brwi są też po nim lekko sztywne i zmywa się takimi odłamkami zupełnie jak tusz Feline, ale wbrew pozorom wcale nie jest trudno go nałożyć i przy odpowiedniej aplikacji (bez szaleństw) efekt jest naturalny i taki jak oczekiwałam;) 

Ostatnim elementem ulubionych produktów makijażu są usta. Jestem maniaczką pielęgnacyjnych produktów do ust, ale to nie znaczy, że nie mam nic z odrobiną koloru. W tej kwestii najbardziej cenię sobie produkty marki Clarins (każdy z nich był już opisany).  Bardzo przypadły mi do gustu olejki do ust z kolekcji wiosennej. Posiadam malinowy i miodowy (na zdjęciu malinowy). Sztandarowym produktem marki i moim hitem jest również Instant Light Natural Lip Perfector (w tubce). Z kolei Clarins Daily Energizer Lovely Lip Balm podpada pod pielęgnację, ale jako że nadaje specjalny, spersonalizowany kolor ustom dla mnie jest "produktem z pogranicza";) Myślę o nim bardziej w kategorii 2w1, kolor+pielęgnacja:) Warto po niego sięgnąć, choć kolor u każdego będzie zupełnie inny, zależnie od naturalnego odcienia ust. MAC Patisserie to moja pierwsza i jak do tej pory jedyna szminka tej marki, jest ze mną już długo i bardzo mi odpowiada! Pomadkę L’Oreal Rouge Caresse w odcieniu Sweet Berry przygarnęłam podczas listopadowej promocji, polubiłam ją od razu za ładny, delikatny kolor i brak wysuszenia:) Więcej zalet przytoczę w recenzji:) 
Na koniec zapachy! Mgiełka Biotherm L’Eau to energetyzujący zapach, który towarzyszył mi przez większość wakacji. Dolce&Gabbana L’Imperatrice z serii Antology to nagłe, ale gorące uczucie! Soczysty owocowo-kwiatowy zapach, o którym więcej napiszę w osobnym wpisie. Yves Saint Laurent Black Opium EDT to ten wymarzony i wyśniony zapach, a jednocześnie wielkie odkrycie i zaskoczenie roku! Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że klasyczne Opium jest dla mnie wręcz nie do przejścia! W Black Opium w wersji EDP też coś nie do końca mi leży (ciekawostka: EDT i EDP ma inne nuty zapachowe), ale wersja Black Opium EDT „uderzyła mnie” już podczas wakacji. Długo się zastanawiałam nad tym zapachem, ponieważ nie jest to zapach typowy dla moich wyborów, ale nie dawał mi o sobie zapomnieć. W końcu dałam mu się oprzeć i jestem bardzo zadowolona. Na pewno pojawi się obszerniejszy wpis na jego temat po Nowym Roku;)


To już wszystko jeśli chodzi o makijaż. Starałam się by choć raz było zwięźle i jak na tak złożony temat chyba nie wyszło najgorzej;) W zestawieniu nie pojawiły się cienie do powiek (nadal często używałam mini paletki Diora która pojawiła się w zestawieniu 2014r, często u mnie gościł również Urban Decay Naked on the Run i cienie Provoke, które nadal nie doczekały się recenzji). W kwestii cieni duże nadzieje pokładam w paletce  Too Faced Semi Sweet, ale mam ją jeszcze trochę zbyt krótko:) Choć myślę, że już mogę o niej subtelnie, cichuteńko wspomnieć, że szykuje się odkrycie;) Póki co jest bardzo dobrze, a paletka naprawdę pachnie czekoladą! Nadaję jej więc specjalną pozakonkursową kategorię: produkt z potencjałem;) 


W osobnym wpisie pojawią się jeszcze ulubieńcy i odkrycia w kategorii pielęgnacji oraz to co tygryski lubią najbardziej czyli pielęgnacyjne gadżety!:)

Znacie któreś z tych produktów? Podzielcie się swoimi tegorocznymi makijażowymi i zapachowymi odkryciami:)
Czytaj dalej »