Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pharmaceris. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pharmaceris. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 lipca 2017

5 najciekawszych kosmetycznych nowości z wysokim filtrem na lato!

Cześć Dziewczyny!
Lato w pełni! Pomyślałam więc, że przygotuję dla Was przegląd najciekawszych kosmetyków z filtrami, które mogą Wam się przydać zarówno na wakacjach jak i na co dzień:) Wszystkie kosmetyki, które tu umieściłam to tegoroczne nowości. Wyjątek stanowi jedynie emulsja Pharmaceris, która miała swą premierę rok temu:) Jest ona jednak świetnym produktem, więc grzechem byłoby o niej nic nie wspomnieć;) Wpis ma charakter przeglądu. Nie jest to typowa recenzja, ponieważ nie każdy z produktów udało mi się dogłębnie przetestować. Tym bardziej, że wakacji póki co nie zaznałam;)




Garnier Aqua Bomb Mist SPF 30


Garnier Aqua Bomb Mist, czyli nawilżająca mgiełka ochronna do twarzy to jedna z najbardziej innowacyjnych tegorocznych premier. Miewałam bowiem różne mgiełki do twarzy, ale takie z filtrem? Nigdy. Produkt umieszczony został w niewielkiej 75ml puszce z atomizerem. Stosowanie mgiełki jest bardzo komfortowe, ponieważ wystarczy rozpylić ją na twarz i gotowe. Nie przepadam jedynie za jej zapachem, który jest dla mnie nieco sztuczny. Wiem, że niektórzy nie są z tego produktu zadowoleni, ale moim zdaniem wynika to z nadinterpretacji właściwości owej mgiełki. Otóż część osób uważa, że mgiełka ta ma zastąpić krem. Moim zdaniem nie do końca jest ona do tego przeznaczona. Zwłaszcza, że w tej samej linii znajduje się również krem na dzień i krem na noc:) Ja polecam stosować tą mgiełkę jako ostatni etap pielęgnacji przed nałożeniem makijażu. Myślę, że będzie też świetną opcją przed wyjściem na plażę;) 


Lirene Hydrolipidowy ochronny krem do twarzy SPF 50


Kolejnym interesującym produktem z filrem, przeznaczonym do stosowania na twarz jest Lirene Hydrolipidowy ochronny krem do twarzy SPF 50. Krem ten nie tylko chroni przed negatywnym wpływem promieniowania UVA i UVB, ale także niweluje skutki działania promieniowania światła podczerwonego (IR). Badania dowiodły bowiem, że promieniowanie IR należy do jednych z najbardziej agresywnych rodzajów promieniowania. Dociera ono do najgłębszych warstw skóry i przyczynia się do tzw. fotouszkodzeń. Dodatkowo krem ten jest odpowiedni dla skóry wrażliwej i alergicznej. Może być także stosowany po zabiegach medycyny estetycznej. Ja stosowałam go po zabiegach, ale bardziej z uwagi na to, że między poszczególnymi sesjami wyjątkowo niefortunnie rozdrapałam sobie drobne krostki tworząc z nich rany, więc wiedziałam, że muszę dodatkowo ochronić podrażnioną skórę przed słońcem. Same zabiegi nie wymagały bezwzględnej ochrony przeciwsłonecznej, ponieważ były z tych mało inwazyjnych i nie zwiększały wrażliwości na promieniowanie. Jeśli chodzi o wrażenia ze stosowania to krem pachnie bardzo delikatnie, jest leciutki i szybko się wchłania praktycznie do matu. W moim przypadku lekko bieli, więc ważne jest żeby nakładać stopniowo i dokładnie wklepać. Natomiast z tego co zaobserwowałam, większość osób nie zauważyło żadnych symptomów bielenia. Zapewne jest to spowodowane jaśniejszym odcieniem cery w ich przypadku. Moja karnacja jest średnia i ciepła, więc łatwo dostrzec jakiekolwiek bielenie. Natomiast w przypadku jaśniejszych cer (czyli u większości) nie powinno to być widoczne. Jeśli chodzi o nawilżenie to oczywiście znam silniej działające produkty. Natomiast w kwestii ochrony nie mogę mu nic zarzucić. Dużym plusem jest matowe wykończenie oraz przystępna cena i łagodność. 


Nivea Sun Protect & Moisture nawilżający balsam do opalania SPF 30


Nivea Sun Protect & Moisture SPF 30, czyli nawilżający balsam do opalania to nowe dziecko wszystkim nam znanej marki:) W tym przypadku moją uwagę od razu zwróciła przyjemna dla oka niebieska butelka;) Produkt posiada komfortową kremową konsystencję i lekki zapach. Nie brudzi ubrań, a ponadto dobrze nawilża. Trzeba trochę poczekać na wchłonięcie, ale działanie pielęgnacyjne dobrze to rekompensuje. Oprócz tego dostępny jest również produkt w formie sprayu, czyli Nivea Sun Protect & Moisture Moisturiusing Sun Spray, który może być dobrym wyborem dla osób poszukujących leciutkich formuł. 


Pharmaceris S Emulsja ochronna dla niemowląt i dzieci SPF 50


Emulsja ochronna dla niemowląt i dzieci marki Pharmaceris to produkt, który od razu zyskał moją sympatię. Nie mam co prawda dzieci i stosowałam go na sobie, ale w przypadku produktów z filtrem wcale nie jest to zły pomysł, gdyż kosmetyki przeznaczone dla dzieci są niezwykle łagodne:) Emulsja posiada bardzo wygodny dozownik i poręczne opakowanie. Jej ogromnym autem jest brak zapachu (idealny produkt dla wrażliwców) oraz przyjemna emulsyjna konsystencja, która mimo swej lekkości doskonale pielęgnuje skórę. Gorąco polecam:)


Lirene Kids Pianka chroniąca przed słońcem SPF 30 o zapachu gumy balonowej


Ponownie produkt dla dzieci;) Wychodzi na to, że zdziecinniałam;) Ale po wielu pochwałach odnośnie zapachu gumy balonowej oraz świetnej piankowej konsystencji, włączyło mi się coś pt: muszę to mieć!;) Dzieci nie posiadam, więc ciężko mi ocenić ich reakcję skóry, ale podczas wymiany spostrzeżeń z kilkoma mamami dowiedziałam się, że dzieci wprost uwielbiają tą piankę. Trudno się dziwić, ponieważ jak sądzę zdecydowanie łatwiej namówić dziecko na posmarowanie ciała delikatną pianką o zapachu gumy balonowej niż np. tłustym olejkiem:) Wiem też, że niejedna mama podkrada ten produkt swojemu dziecku;)


Szeroki wybór kosmetyków z filtrami znajdziecie na iperfumy.pl. Można wybierać spośród marek popularnych, aptecznych, a także selektywnych:)


Znacie przedstawione przeze mnie kosmetyki z filtrami? Stosujecie ochronę przeciwsłoneczną? Jakie produkty polecacie?
Czytaj dalej »

wtorek, 27 czerwca 2017

Czerwcowe nowości oraz moje zakupy skromne niczym św. Teresa z Kalkuty;)

Cześć Dziewczyny!

Czerwiec nie był niestety dla mnie najprzyjemniejszym miesiącem, chociażby z uwagi na operację mojego pieseła, która przysporzyła wszystkim sporo stresu. Na szczęście mój biały szatan szybko doszedł do siebie i mam nadzieję, że będzie już tylko lepiej;) Na razie jest na diecie papkowej oraz specjalistycznej karmie i chyba zaczęło go to już nudzić, ponieważ ostatnio gdy poszłam na chwilę do łazienki ukradł mi szynkę z kanapki:P Wyjątkowo chyba nie mam weny na górnolotne wstępy. Jestem totalnie rozmontowana, więc oto czerwcowe nowości. Nie wszystko jest po kolei, ale mniejsza o chronologię;)



Zacznę może od tego co przyszło jeszcze pod koniec maja, ale nie załapało się na wpis z majowymi nowościami.
Jest to niespodzianka od Bell zawierająca pomadki i konturówki do ust z linii Hypoallergenic oraz letnia kolekcja makijażowa Bell Magic Jungle, którą pokazałam TUTAJ. Większość pomadek z czarnego pudełka dałam siostrze i mówi, że są naprawdę świetne. Podobno wszystkie koleżanki pytają co to, więc można by rzec, że zrobiła reklamę w terenie;)

Marce Pharmaceris spodobało się jedno z moich zdjęć na Instagramie i w ramach nagrody mogłam sobie wybrać kilka kosmetyków z oferty.  Z myślą o mojej mamie wybrałam dwa kremy z linii, W - czyli Intensywny krem wybielający przebarwienia na noc i Dermo-ochronny krem wybielający przebarwienia na dzień. A dla mnie… Z linii A Łagodząca pianka myjąca i Multilipidowy krem odżywczy do twarzy. Z linii T - Preparat Sebo-normalizujący. Zaś z linii S -Emulsja ochronna dla niemowląt i dzieci SPF 50 (taaak… naprawdę wybrałam sobie kosmetyk dla dzidziusiow i... jest świetny:D) oraz nieco przez pomyłkę pojawił się też u mnie krem do twarzy SPF 50 z tej samej linii;) 


Pozostając przy tym samym laboratorium, jest też nowość od Dr Irena Eris Detoksykująco-liftingująca kuracja przeciwzmarszczkowa z linii Institute Solutions, która była mi już wcześniej trochę znana;) Kuracja występuje w formie maseczek w bardzo wygodnej formie mini tubek. O produkcie możecie przeczytać tutaj, a moja opinia zapewne się pojawi:)

Promocja w Rossmannie? No oczywiście, że nie skorzystam... Taaa... Tym razem poczyniłam zamówienie online i wybrałam dobrze znaną mi maszynkę Gilette Venus oraz dedykowane jej ostrza. Nowością jest dla mnie za to Gilette Venus Breeze. Szczerze mówiąc finalnie miałam chęć przygarnąć jeszcze jeden pakiecik Gilette z maszynką Venus Swirl, korzystając z czyjejś karty:P Ale pomyślałam sobie: Oj Ewelina albo zmień dilera albo zacznij brać połowę:P Zresztą nadal jestem w trakcie depilacji laserowej pach i mam nadzieję, że uda mi się w końcu pozbyć dziadów (na razie jeszcze stawiają czynny opór:() Na szczęście na lipcowej promocji - KLIK, już chyba naprawdę nic nie kupię:)
Z moich zakupów jest jeszcze trochę nowości azjatyckich i azjatyckimi inspirowanych;) Była to spontaniczna okazja więc pokusiłam się na to i owo bez większej refleksji;) Są tutaj kosmetyki Bielendy takie jak maseczki Jelly Mask (które kupiłam z przekory po tym jak zobaczyłam kolejną #gównoburzę na jednej z grup:P Moją opinię można przeczytać na Instagramie), arbuzowy peeling do ciała Vegan Friendly (bo arbuzowy) oraz Multi Essence 4w1 do cery mieszanej (i tutaj nieco zabawnie, ponieważ kiedy marka je wysyłała do blogerów to akurat odmówiłam. Produkt zainteresował mnie dopiero później. Za mną się nie trafi. Niemniej ostatecznie bardzo fajny kosmetyk:)) Kiedy przy okazji recenzji płatków pod oczy Koelf pisałam, że już chyba do końca życia będę używać tego typu wynalazków, wcale nie kłamałam! Kolejnym krokiem było więc wypróbowanie Skin 79 Golden Snail Intensive Essence Gel Eye Patch (używam i są między nimi, a Koelf'em pewne różnice, o których kiedyś napiszę). Dorzuciłam też dwie maski w płachcie It's Skin i Holika Holika oraz Benton Aloe BHA Skin Toner po poradzie u Fancy bo miałam zawahanie:) Pomadka Bourjois i babeczka Bomb Cosmetics to prezent. 
Pamiętacie jak przy okazji recenzji białej serii Hada Labo Tokyo pisałam, że polubiłam te kosmetyki i byłabym skłonna wydać na nie swój własny pieniążek? Nie kłamałam. Nie wiedziałam tylko czy zrobię to zaraz teraz czy zaraz potem;) Jednak gdy jak zwykle całkiem przypadkiem... weszłam do Rossmanna "po nic", trwająca na te produkty promocja rozwiała moje wątpliwości i przygarnęłam od razu;) Skusiłam się na dwa produkty z Hada Labo Tokyo Red - 3D Lifting Mask Shape Memory Gel oraz maskę w płacie;) Muszę przyznać, że zostałam fanką tej marki:) Mam jeszcze chęć na krem-zabieg, ale chyba poczekam do następnej promocji ze względu na duże kremiste zapasy:/ Wypadało też spojrzeć co tam na ebay'u i tutaj znowu grzecznie - kontynuacja manii płatkowania, czyli Petitfee Black Pearl&Gold Hydrogel Eye Patch. Marka posiada w ofercie różne rodzaje płatków i na początek przygarnęłam te, kierując się ilością sprzedanych sztuk;) Kolejne zapewne będą te z czynnikiem wzrostu naskórka EGF.
Jest też kilka produktów od jednej z drogerii internetowych. Wybrałam te, które wydały mi się najbardziej przydatne i godne sprawdzenia, czyli krem pod oczy Nikel Nikelift (w opakowaniu którym się jaram:P), Etja Olej z pestek arbuza (który od dawna chciałam wypróbować), żel pod prysznic Nature Moi oraz Biopha krem do rąk;) Muszę przyznać, że intuicja mnie nie zawiodła i dobrze trafiłam:) Będzie też coś dla Was:) 
Jest też niespodzianka od Nivea, czyli nawilżający balsam do opalania Protect & Moisture SPF 30. Oj kurier InPost mocno mi podpadł zostawiając paczkę w sklepie, o którego istnieniu nie miałam pojęcia i trochę zbłądziłam podczas poszukiwań, ale uratowała mnie jakaś miła babcia:D Nie chowałabym urazy gdyby nie to, że byłam w domu i po otrzymaniu maila z linkiem do śledzenia przesyłki czekałam na lenia! O filtrach napiszę zbiorczo w formie przeglądu, tak dla odmiany;)

Ach, był też urodzinowy Shinybox gdyby ktoś nie widział;)

Możliwe, że jeszcze coś dotrze. Najwyżej dokleję albo zataję:D 
Jest i mała aktualizacja - Lirene Mineral Collection, czyli balsamy i olejek oraz Lirene Kids, czyli pianka SPF30 o zapachu gumy balonowej:)

Jak Wam mija czerwiec? Dużo nowości czy może kosmetyczna asceza?;) Znacie coś z moich nowości?
Czytaj dalej »

poniedziałek, 15 maja 2017

Pharmaceris N Capilar-Tone CC, krem tonujący SPF 30

Cześć Dziewczyny!

Podkłady, kremy BB i CC należą do produktów, które od zawsze darzę bardzo chłodnym uczuciem;) Ciężko mi trafić na takie, które nie tylko przypadną mi do gustu, ale i zagrzeją u mnie miejsce na dłużej. Jeszcze nigdy nie zużyłam tego typu produktu do samego końca. Jak pragnę zdrowia – serio! To zresztą u mnie rodzinne, ponieważ siostra nie używa takich kosmetyków wcale, a mama zaczęła używać podkładów dopiero w okolicach 55r.ż:) Daję więc sobie 20lat z hakiem na oswojenie się z podkładami i znalezienie ideału;) Nie próbuję jednak desperacko wszystkiego jak leci, a daję zielone światło tylko tym produktom, które „wysyłają do mnie sygnał”, że nie powinnam wyjść źle na ich wypróbowaniu. Jedną z nowości, którą zdecydowałam się sprawdzić jest Pharmaceris N Capilar-Tone CC,  czyli krem tonujący z filtrem SPF 30. Jest to kosmetyk z linii N, czyli przeznaczonej do cery naczynkowej i wrażliwej. Moja cera jest mieszana, wrażliwa i częściowo naczynkowa, ponieważ problem dotyczy głównie nosa oraz delikatnie jego okolic. Jako że ostatnio trochę bardziej zadbałam o naczynka, stosując kurację wzmacniającą z witaminą K to stwierdziłam, że wypróbuję również krem CC decydowany tego typu cerze. Czy produkt ten zagrzeje u mnie miejsce na dłużej na razie ciężko stwierdzić, ponieważ póki co mam dla Was pierwsze wrażenie dotyczące tej nowości;)





„Polecany dla każdego typu skóry wrażliwej, w szczególności naczynkowej, wymagającej skutecznej ochrony przed niekorzystnym działaniem czynników zewnętrznych (słońce, wiatr, zimno). Wskazany dla skóry z tendencją do zaczerwienień i rumienia (trwały, napadowy), powstałych pod wpływem czynników zewnętrznych, stresu, emocji, spożywania alkoholu, gorących dań lub ostrych przypraw. Rekomendowany także dla osób z cieniami i obrzękami pod oczami oraz ze skórą naczynkową i trądzikiem różowatym w trakcie farmakoterapii. Receptura w formie lekkiego, tonującego CC-kremu, wzbogacona o zielony pigment mineralny, znany z właściwości skutecznie korygujących zaczerwienienia oraz niwelowania widocznych naczynek, efektywnie wyrównuje koloryt skóry. Krem oparty na fotostabilnych filtrach UVA i UVB, zapewnia wysoką ochronę przeciwsłoneczną, chroniąc skórę przed nadreaktywnością na czynniki zewnętrzne. Tioprolina z wyciągiem z ostropestu, działa antyoksydacyjnie, efektywnie neutralizując wolne rodniki.Redukuje syntezę mediatorów podrażnień, wzmacniając naczynka oraz skutecznie zapobiegając powstawaniu zaczerwienień i rumienia, a także zmniejszając ich widoczność. Wysokocząsteczkowy kwas hialuronowy, wygładza skórę, poprawiając jej jędrność i elastyczność oraz nawilża i regeneruje skórę. Formuła dostosowuje się do odcienia skóry, równomiernie ją pokrywając, bez efektu maski”.

Pharmaceris N Capilar-Tone CC otrzymujemy w prostym kartonowym opakowaniu o typowej dla linii N szacie graficznej, czyli z czerwonymi akcentami, kojarzącymi się z popękanymi naczynkami (przynajmniej mnie się tak kojarzą;)). Sama tubka kremu CC przypomina bardziej opakowanie tradycyjnego kremu. Pewnie dlatego, że jest to kosmetyk z pogranicza pielęgnacji i makijażu;) Nakrętka jest odkręcana, ale w zamian mamy zwężoną końcówkę pozwalającą na precyzyjne dozowanie produktu, bez niekontrolowanego wypływu;) 

Zapach lekko mnie zaskoczył, ponieważ spodziewałam się „woni niczego”, a zastałam jakby delikatne kwiatuszki. Na twarzy zapach ten jest już jednak niewyczuwalny. Konsystencja jest kremowa, ale na twarzy dość szybko zastyga, więc lepiej nie ociągać się z aplikacją;) Poziom krycia jest tutaj od lekkiego do średniego, zależnie od zastosowanej ilości. Nie osiągniemy mocnego krycia bo w końcu jest to tonujący krem CC, a nie ciężki podkład. Kosmetyk ten w dużej mierze przypomina mi krem tonujący Pharmaceris, który miałam kilka lat temu (ale chyba został on już wycofany). Jest to lekki produkt dla osób, który może być pomocny dla osób, które nie lubią tradycyjnych podkładów ani efektu maski. Duży plus stanowi również filtr na poziomie SPF 30. 
Minusem może być jednak kolor, ponieważ krem CC Pharmaceris występuje tylko w jednym, uniwersalnym odcieniu. Ja bym go określiła jako średni beż z żółtymi pigmentami, ale bez "efektu żółtaczki";) Dla mojej cery jest on nieco za jasny więc muszę dobrze dobierać ilość lub wyrównywać ewentualne różnice przy użyciu pudru. Jeśli rozważacie zakup tego produktu, najlepszym rozwiązaniem będzie poproszenie o próbkę w aptece lub sprawdzenie na testerze. Wszak dobranie odcienia to nie lada wyczyn:)


Używacie kremów CC? Znacie nowość Pharmaceris? 

Czytaj dalej »

czwartek, 9 lutego 2017

Pharmaceris H Oczyszczający peeling trychologiczny H-STIMUPEEL

Cześć Dziewczyny!
Peeling przeznaczony do stosowania w obrębie skóry głowy należy do kategorii produktów, o której istnieniu dowiedziałam się parę lat temu. Wiadome mi było, że aby wykonać prosty peeling skalpu wystarczy szampon oraz cukier. Co jakiś czas nosiłam się z zamiarem wypróbowania takiej „domowej mikstury”, ale najczęściej gdy mam wykonać jakieś DIY dopada mnie leń i motywacja spada;) Pomysł ten zatem spłonął na panewce, gdzieś w odmętach moich planów na bliżej nieokreśloną przyszłość;) Najlepszym rozwiązaniem dla mnie i zarazem gwarancją regularnego stosowania jest więc gotowy produkt. Przygotowany pod czujnym okiem doświadczonego producenta. Takiego jak chociażby Pharmaceris, czyli dobrze nam wszystkim znanej aptecznej marki o wieloletniej tradycji. Marka ta jakiś czas temu wprowadziła nowość, czyli kosmetyk o bardzo profesjonalnie brzmiącej nazwie Pharmaceris H Oczyszczający peeling trychologiczny H-STIMUPEEL. Dziś przygotowałam dla Was nie mniej, nie więcej jak pierwsze wrażenie odnośnie tegoż wynalazku;)


„Polecany do dogłębnego oczyszczania skóry głowy dla kobiet i mężczyzn z problemem wypadania włosów, przerzedzenia, łysienia oraz dla osób z problemem łupieżu i łojotokowym zapaleniem skóry głowy. Rekomendowany do regularnego oraz profilaktycznego stosowania, w celu zwiększenia efektów i skuteczności kuracji pielęgnacyjnych. Stosowanie peelingu zwiększa przyswajalność substancji aktywnych innych preparatów używanych w pielęgnacji skóry głowy, podnosząc ich skuteczność. Peeling znacznie poprawia kondycję skóry głowy i włosów, unosząc je u nasady, nie obciążając ich i nie przetłuszczając. Drobinki peelingujące łatwo się wypłukują z powierzchni skóry głowy”.

Peeling do skóry głowy Pharmaceris H-STIMUPEEL otrzymujemy w kartonowym opakowaniu, wewnątrz którego znajdziemy zgrabną tubkę o pojemności 125ml. Gramatura jest według mnie w sam raz jak na produkt do tego typu przeznaczenia. Tubka posiada zawężoną końcówkę, dzięki czemu możemy dozować peeling z niemalże niemiecką precyzją;) Produkt jest zdatny do użycia przez 4 miesiące od momentu otwarcia. Jego zapach określiłabym jako elegancki i przyjemny, z „fryzjerską nutą”. Konsystencja natomiast jest kremowa, łatwa do rozprowadzenia na skórze głowy. Peeling jak widać na jednym ze zdjęć, zawiera całkiem niemałą ilość złuszczających drobinek łupin z pestek moreli. 

Peeling zaleca się stosować regularnie minimum raz w tygodniu na mokrą skórę głowy. Wystarczy okrężnymi ruchami wykonać delikatny masaż, a następnie spłukać produkt. Po takim zabiegu myjemy włosy i skórę głowy szamponem, a następnie stosujemy dalszą pielęgnację, czyli np. odżywkę lub maskę do włosów.

Na razie nie jestem jeszcze w stanie ocenić długofalowego działania peelingu, gdyż aby to uczynić trzeba zużyć pełne opakowanie;) Niemniej pierwsze wrażenia są pozytywne. Wygląda na to, że niepotrzebnie tak długo zwlekałam z wypróbowaniem peelingu skóry głowy, ponieważ okazał się on szybki i łatwy w użyciu. Mogłabym to nawet określić mianem zabiegu relaksacyjnego;) Należy pamiętać aby dokładnie spłukać produkt. Na szczęście proces ten nie przebiega zbyt opornie i nie miałam z tym szczególnych problemów. Być może dlatego, że zawsze niezwykle starannie wypłukuję wszelkie kosmetyki do włosów. Masowanie skóry głowy peelingiem skutecznie pobudza krążenie krwi i przywodzi mi na myśl masaż podczas wizyty w salonie fryzjerskim, który skądinąd potrafi być całkiem przyjemny. Choć nad swoim „masażowym warsztatem” muszę jeszcze popracować;) Po zastosowaniu peelingu skóra głowy jest gładka i nawilżona, ale nie przetłuszczona. Wręcz przeciwnie – sprawia wrażenie mocno oczyszczonej i „lżejszej”;) Również włosy wydają się być lekko uniesione u nasady.

Mam nadzieję, że po dłuższym stosowaniu peeling pozwoli mi ograniczyć przetłuszczanie się skóry głowy i włosów u nasady, a także wspomoże walkę z łupieżem, ponieważ niestety od czasów przygody z jednym szamponem, nadal miewam z tym problem w kilku miejscach na skalpie.


Pharmaceris H-STIMUPEEL oraz inne kosmetyki tej marki dostępne są w aptekach oraz w sklepie internetowym Pharmaceris


Znacie tą nowość marki Pharmaceris? Wykonujecie peeling skóry głowy? Jakie efekty osiągacie po dłuższym stosowaniu? Dajcie znać:)
Czytaj dalej »

piątek, 2 grudnia 2016

Listopadowe nowości!

Cześć Dziewczyny!

Muszę przyznać, że nadal "czuję się niewyraźnie" więc postanowiłam postawić przed sobą blogowe zadanie (nie)wymagające krzepy;) Cóż to może być takiego? Oczywiście nic innego jak prezentacja moich listopadowych kosmetycznych nowości;) Tradycyjnie najpierw zakupy, a na koniec wszystko inne. Przyznam, że w ubiegłym miesiącu skupiłam się bardziej na kupowaniu prezentów dla bliskich i znajomych, ale postanowiłam też sprawić drobne prezenty sobie;) Dodatkowo odwiedził mnie też Mikołaj, a raczej Pani Mikołajowa więc może nie byłam aż tak niegrzeczna jak sądziłam?;)



ZAKUPY


Jeśli chodzi o moje pierwsze zakupy, skusiłam się na dwa lakiery hybrydowe: Semilac 013 i NeoNail Hot Cocoa. Sama mam co prawda zestaw do manicure hybrydowego Escala, ale nowe kolory mają być wprowadzone dopiero od stycznia więc musiałabym długo czekać;) Muszę przyznać, że z trudem podjęłam decyzję co do kolorów, ale mój wybór raczej nikogo nie zaskoczy:) Do koszyka wpadł też Efekt Syrenki z NeoNail oraz klipsy do ściągania hybryd. Kupiłam też aloesową serię Holika Holika, na którą już od bardzo dawna miałam chęć;) Wybrałam wielofunkcyjny żel aloesowy, aloesowy żel pod prysznic oraz piankę oczyszczającą do twarzy. Po raz nie wiem już który zawitały u mnie pomadki peelingujące Sylveco, ale kupuję je bardzo często więc już nawet nie pokazuję:) Były na insta;) 
Podczas zakupów prezentów postanowiłam przy okazji kupić prezent dla siebie;) Skusiłam się na zestaw Clinique Pep-Start oraz mini zestaw Stenders z balsamem do ust i kremem do rąk;) W tle jeszcze mini żel Organique, który można było dostać za podanie swego adresu mailowego na stronie. Odebrałam go więc przy okazji zakupów prezentów w Organique.
Znajoma zapytała czy przypadkiem nie chcę czegoś z DM i chciałam, ale tym razem skromnie:) Poprosiłam o zakup rękawicy do demakijażu Ebelin gdyż uświadomiłam sobie, że jednak rękawica Glov odmieniła moje życie;) Do tego poprosiłam również o zakup pomadki Balea Sweet Mandarin oraz Sorbetu pod prysznic Alverde:) Chciałam jeszcze olejek do skórek Alverde, ale akurat nie było.
Shinybox Dobra Partia pokazywałam TUTAJ


POZOSTAŁE



Listopadowe Naturalnie z pudełka już pokazywałam – KLIK.

Maseczki i peeling enzymatyczny peel-off oraz produkty Mollon Pro, czyli cztery lakiery Monophase, olejek do skórek oraz preparat do odtłuszczania.  

Woda toaletowa Moschino Funny;)

Produkty marki Pharmaceris, które przyszły do mnie w dwóch turach, czyli Pharmaceris Emotopic: balsam nawilżająco-natłuszczający, fizjologiczny szampon nawilżający w piance, kremowy żel myjący do codziennej pielęgnacji ciała oraz Pharmaceris P żel do mycia ciała i skóry głowy. Seria Emotopic od dawna mnie ciekawiła więc może o niej napiszę.  
Nowości marki Bielenda, czyli kosmetyki z linii Rose Care. Mi przypadła woda różana, którą nawet wcześniej miałam i zużyłam już jedną buteleczkę, serum oraz krem do twarzy
Lakiery hybrydowe Chiodo Pro Soft. Wybrałam 5 kolorów. Dorzucono mi też bazę, top oraz produkty do zdobienia
Na koniec listopada dotarł też do mnie przepięknie zapakowany prezent świąteczny od Ines:* Wewnątrz znalazłam bardzo optymistycznie wyglądającą świąteczną kosmetyczkę, a w niej 4 kosmetyki Kiehl's (balsam do ust mango, krem do rąk, szampon i balsam do ciała), krem do skórek Alessandro Veggie Love (cucumber melon), WoodWick Tropical Oassis oraz Too Faced Melt Off. 

Jeśli o niczym nie zapomniałam to byłoby na tyle. Dajcie znać czy znacie któreś z tych produktów i jak tam Wasze listopadowe nowości;)

Czytaj dalej »