wtorek, 5 czerwca 2018

Cosrx BHA Blackhead Power Liquid!

Do marki Cosrx zawsze podchodziłam raczej ostrożnie i z dystansem, gdyż wiele ich produktów ukierunkowanych jest na zwalczanie różnego typu niedoskonałości. Co za tym idzie, część z nich wydaje mi się niekoniecznie odpowiednia na co dzień dla mojej mieszanej, ale wrażliwej jednak cery;)  Miałam zresztą do czynienia z jednym z ich kremów i niekoniecznie zyskał moje uznanie, ponieważ wolę kremy nadające się do codziennego używania. W asortymencie tej marki są jednak produkty, które mnie zainteresowały, a należy do nich chociażby Cosrx BHA Blackhead Power Liquid. Kosmetyk ten cieszy się dobrymi opiniami na blogach i również na Jolse posiada znacznik Recommended, na który ja zwykłam zwracać uwagę podczas wyboru kosmetyków;) Wychodzę bowiem z założenia, że klient prawdę Ci powie:D A jeśli chodzi o Blackhead to kojarzy mi się z Riverdale;)

zdjęcie Cosrx BHA Blackhead Power Liquid

Cosrx BHA Blackhead Power Liquid


Jest to płyn przeciw zaskórnikom i niedoskonałościom, który w swoim składzie posiada 4% BHA, czyli beta-hydroksykwasu. Polecany jest on głównie przy cerach tłustych i mieszanych, ale może być stosowany również u osób posiadających cerę suchą z niedoskonałościami, ponieważ nie powoduje przesuszenia. Skład płynu jest prosty, a oprócz BHA znajdziemy w nim również ekstrakt z wierzby białej i kwas hialuronowy.     


Kosmetyk zapakowany został w tekturowe opakowanie, które właściwie od razu wyrzuciłam. Wewnątrz znajdziemy zgrabną 100ml butelkę z mlecznego plastiku, która prezentuje się dość surowo, ale elegancko;) Przywodzi na myśl kosmetyki apteczne. Butelka zawiera pomkę wyposażoną w naprawdę niewielki otwór, więc możemy dozować produkt wyjątkowo precyzyjnie i oszczędnie. Dodam zresztą, że jest on niebywale wydajny, a naprawdę rzadko używam tego słowa:) PAO wynosi 12 miesięcy.
zdjęcie płynu Cosrx BHA Blackhead Power Liquid

Kosmetyk jest według mnie bezzapachowy. Chyba, że mocno się wczujemy – wtedy mamy szansę wyczuć subtelnie alkoholową woń przez ułamek sekundy;) Jego konsystencja jest lejąca i lekka. Produkt zaleca się wylewać na wacik, a następnie przecierać nim twarz lub rozprowadzić bezpośrednio palcami. Ja jestem wacikowa, ale akurat w tym przypadku przewrotnie zdarza mi się nakładać też palcami. Zwłaszcza jeśli chcę użyć miejscowo. Produkt aplikuję najczęściej po zastosowaniu toniku, ale można też np. na lekką esencję lub serum. Jeśli Wasza skóra nie należy do typowo problematycznych, a jedynie raz na jakiś czas tworzą się drobne zaskórniki lub niedoskonałości to wystarczy stosować go miejscowo. Szczerze mówiąc, mi dermatolog powiedział, że moja cera ani nie jest zanieczyszczona ani nie posiada zaskórników;) Ale jak na moje oko drobne zaskórniki pojawiają mi się na nosie. Do tego raz na jakiś czas potrafią zawitać do mnie drobne niedoskonałości. Drobne pod warunkiem, że nie zdecyduję się ich wyciskać lub rozdrapywać (do czego mam skłonności) bo wtedy zaczyna się zabawa i pomagają mi już jedynie preparaty na receptę;)  

Jest to produkt, którego nie stosuje się codziennie, a najlepiej najpierw raz w tygodniu, a potem 2-3 razy w tygodniu zależnie od potrzeb i reakcji skóry. Co za tym idzie mimo kilkutygodniowego używania opinię określiłabym na razie jako pierwsze wrażenie, gdyż z końcowym trzeba poczekać do całkowitego zużycia.  A w przypadku tak dużej wydajności i braku konieczności stosowania na całą twarz może to trochę zająć;) Choć przyznaję, że ja akurat od razu zaczęłam stosować 3 razy w tygodniu;) Teraz jednak zamierzam sobie zrobić od niego przerwę na okres letni. Jak dotąd udało mi się zauważyć, że płyn wspomaga usuwanie niedoskonałości, ładnie oczyszcza skórę, dobrze dogaduje się z innymi produktami np. jako jeden z elementów pielęgnacji wieloetapowej, jest niebywale wydajny (a wiecie jakim jestem papraczem), nie wysusza, nie podrażnia i nie powoduje zaczerwienienia skóry, a wręcz daje poczucie nawilżenia i ukojenia, nie działa agresywnie, szybko się wchłania choć przez chwilę może się trochę lepić. Mam nadzieję, że po skończonej buteleczce zauważę efekt wow;) Póki co Cosrx BHA Blackhead Power Liquid robi na mnie dobre wrażenie:)


Znacie kosmetyki Cosrx? Polecacie jakieś konkretne?
Czytaj dalej »

niedziela, 3 czerwca 2018

Promocja w Rossmannie 2+2 gratis czerwiec 2018 – produkty do stóp i depilacji!

Już za kilka dni kolejna promocja w Rossmannie skierowana do członków Klubu Rossmann. Czerwcowa promocja w Rossmannie brzmi – Odsłoń nogi na lato! Obejmuje ona produkty do stóp i paznokci oraz do depilacji. Znów mamy odgrzewane kotlety, gdyż rok temu była już taka akcja. Ale ta pewna cykliczność i przewidywalność ma też swoje plusy;)

zdjęcie informujące o promocji 2 plus 2 w Rossmannie czerwiec 2018

Rossmann 2+2 gratis na produkty do stóp i depilacji – czerwiec 2018


Akcja promocyjna obejmująca produkty do pielęgnacji stóp i paznokci oraz do depilacji trwać będzie w dniach od 9 do 19 czerwca 2018 lub do wyczerpania zapasów. 


Żeby skorzystać z promocji należy kupić 4 różne produkty tj. różniące się kodem kreskowym. Dwa tańsze otrzymujemy gratis. 


Promocja skierowana jest do posiadaczy karty Klubu Rossmann


Z czerwcowej promocji w Rossmannie można skorzystać tylko raz tj. jedna karta = jedne zakupy.


Dokładny spis produktów objętych promocją jak zwykle pojawi się w regulaminie na stronie Rossmann krótko przed rozpoczęciem promocji.

Czy skorzystam w czerwcowej promocji?



Zdecydowanie nie bo nie będę osłaniać nóg:P A tak serio nie, ponieważ mam jeszcze zapasy ostrzy do maszynek Gilette z ubiegłorocznej akcji kiedy to kupiłam ich sporo;)

Co polecam? Co warto kupić?


Na pewno polecam maszynki systemowe Gilette Venus i Gilette Venus Breeze (te drugie bardziej). Pianek do golenia rzadko używam, innych wynalazków też niekoniecznie. Choć lubiłam kiedyś kremy do depilacji Veet i sprawdzały się u mnie. Ze stopami nie mam szczególnych problemów, więc u mnie dobrze zdawały egzamin Rossmannowskie Fusswohl, sporo niezłych produktów do stóp ma też Delia, niezły jest też krem Lirene


Zamierzacie skorzystać z czerwcowej promocji 2+2 w Rossmannie?

Zobacz: majowe nowości
Czytaj dalej »

sobota, 2 czerwca 2018

Majowe nowości i przykrości;)

Maj był dziwny... A to ktoś oferował "blogowe usługi" w moim imieniu, a to się pode mnie podszywał, a to fuksem skorzystał z mojej karty klubu Rossmann. Czasami już naprawdę nie wiem o co chodzi i chyba nie chcę wiedzieć:P W bloku cały czas hałas, smrodek i podejrzane odgłosy robotników, ponieważ przez kilka tygodni trwa wymiana windy na nową;) Całe szczęście bo poprzednia codziennie się już psuła, a ja mieszkam na 11 piętrze;) Dobrze, że wieżowiec jest tak skonstruowany, że można sobie zjechać windą w kolejnej klatce;) Tym bardziej, że na jednym z pięter mieszka dość osobliwy gość, więc raczej nie uśmiecha mi się schodzić po schodach;) Jeśli chodzi o bilans strat to raczyłam w tym miesiącu rozwalić roletę;) Szczęście w nieszczęściu było takie, że akurat dzień wcześniej zamówiłam nowe. Ale póki co muszę się zadowolić mega fuszerką, którą pokazywałam Wam na Insta Story;) Było też parę innych dziwnych atrakcji, które już pozwolę sobie przemilczeć;) No i jeszcze to zakichane RODO, które bombarduje już ze wszystkich stron:D Żeby nie było, że taka totalna seria niefortunnych zdarzeń to w maju udało mi się puścić "rekordową" ilość wpisów poza-kosmetycznych, z czego jestem zadowolona;) Ciągle tak obiecywałam i odkładałam aż w końcu wyskoczyły:P Kolejne w drodze choć jak znam życie to też będą przepychane na później:D A teraz czas na nowości i na koniec także skromne zakupy z cyklu - Rossmann zmusił mnie, a ja nie opierałam się;) 

nowości Joico
Zacznę może od nowości, które przywędrowały do mnie od JOICO. Jeśli czytacie mnie od dawna to na pewno wiecie, że jest to marka dobrze mi znana, która nieraz już pojawiała się na blogu. Tym razem trafiły do mnie dwa produkty do pielęgnacji włosów, czyli Joico K-PAK Color Therapy Luster Lock, z którym miałam już kiedyś do czynienia. Jest to zaawansowana maska do włosów farbowanych. Ja już dwa lata nie farbowałam, ale ostatnio mnie podkusiło pofarbować. Choć niestety nie wyszło tak jak oczekiwałam. Z kolei spray z tej samej linii jest kosmetykiem, którego wcześniej nie znałam, ponieważ to nowość. Jest też coś do układania włosów z serii Structure, czyli Transformer i Stylemaker

Pojawił się też u mnie zestaw naturalnych kosmetyków pod postacią oleju z nasion opuncji figowej, który stosuję na noc pod oczy oraz balsam do ciała z tej samej linii i mini olejek arganowy o zapachu grejpfruta.
nowości marki Dermedic

Moje nowości z Dermedic to tym razem trio do ciała. Żel pod prysznic z serii Linum Emolient, antyperspirant Antipersp C oraz koncentrat balsamu nawadniający skórę Hydrain 3 Hialuro
nowości z Bell Hypoallergenic
Nowości z Bell Hypoallergenic zawierały sporo ciekawych produktów takich jak pomadki, puder w płynie, korektory, bazy pod cienie i podkład, bronzery, tusz, konturówki etc. Do wyboru do koloru;) Ta firma wypuszcza naprawdę ogrom nowości.
plastry do depilacji Joanna
Przywędrowały też do mnie ulepszone plastry do depilacji Joanna Sensual. Dla siebie zachowałam jedną paczuszkę do ciała;) Ale jeszcze trzęsę gaciami przed ewentualnym użyciem:D
perfumy Marc Jacobs Daisy Eau So Fresh
Do zacnego grona moich zapachów dołączyło 150ml szczęścia, czyli Marc Jacobs Daisy Eau So Fresh, który od dawna mi się podobał i Guerlain Aqua Allegoria Mandarine Basilic, które kiedyś nie do końca mnie przekonywały, a teraz owszem. 
Oriflame tusz The One Eyes Wide Open
Nowości Oriflame to podobnie jak poprzednio zarówno kosmetyki jak i akcesoria. Z kosmetyków wybrałam dla siebie nowy tusz do rzęs The One Eyes Wide Open oraz serum do twarzy w kapsułkach z linii Royal Velvet. To z serii NovAge fajnie się u mnie sprawdziło, więc stwierdziłam, że Royal też może być spoko;) A jeśli chodzi o tusz to zachęciła mnie jego dość spektakularnie wyglądająca szczoteczka;)
Tusz Oriflame The One Eyes Wide Open

Zobacz: NovAge 

zdjęcie przedstawiające torebkę Oceanica Oriflame
Natomiast z akcesoriów wpadła mi w oko torebka-worek Oceanica oraz szal Oceanica zawierający 2 szt. w komplecie;) Szale jak najbardziej na plus. Nazwałam je chustkami w robaczki:P Przydadzą mi się zarówno do noszenia jak i do zdjęć. Są długie, a ich jakość nie budzi zastrzeżeń. 
zdjęcie przedstawiające szal Oceanica Oriflame
Jeśli natomiast chodzi o torebkę Oceanica z Oriflame to na żywo jednak nie przypadła mi do gustu. Ma swoje zalety takie jak regulowany pasek, ale gabarytowo jest dla mnie zbyt duża. Nie podoba mi się również materiał, z którego wykonana została granatowa część, ponieważ mocno zbiera paproszki i jest podatny na zabrudzenia.

zdjęcie z promocji 2 plus 2 w Rossmannie
Na koniec już tylko moje zakupy i oczywiście Rossmann bo postanowiłam nie opierać się pokusie:) Skusiłam się na serum przeciw zmarszczkom Bielenda Botanic Spa Rituals, całonocną maskę do twarzy Lab Therapy marki Lirene, nowy lotion bardzo lubianej przeze mnie marki Hada Labo Tokyo- tym razem o działaniu Anti-Aging oraz produkt, o którym usłyszałam gdy jeszcze nie był dostępny w Polsce, czyli L'Oreal Hydra Genius Aloe Water. Wahałam się nad wariantem, ale wybrałam wersję do cery suchej i wrażliwej mimo, że mam mieszaną. A to dlatego, że ta miała jakby najmniej perfidny skład. Kilka dni wcześniej kupiłam też antybakteryjną szczotkę do włosów For Your Beauty, której igły pokryte są jonami miedzi;)
Jednak moim największym hitem maja okazało się być lustro led z Biedry, które totalnie odmieniło moją toaletkę:D Nie umiem fajnie pokazać na zdjęciach, ale na żywo pasuje super:) Także mimo, że nie jest to profesjonalne lustro do wizażu to jak na tą cenę jestem bardzo zadowolona, że je przytuliłam;) Szkoda, że nie daje mocno światłem po oczach, ale co zrobić:D

Zobacz: Lustro Led z Biedronki
zdjęcie przedstawiające lustro led z biedronki
Już pod koniec maja przyszło mi go głowy żeby po 2 latach bez farbowania włosów jednak je zafarbować;) Miałam problemy z wyborem farby bo jakoś żadna mi nie podpowiadała wielkiego zadowolenia, ale w końcu bez większego przekonania zdecydowałam się na Garnier Olia brąz 5.0
zdjęcie efektu koloryzacji Garnier Olia 5.0 brąz
Chciałam jakiś brąz, który nie byłby ani za jasny ani za ciemny. Niestety efekt mnie rozczarował bo jakoś nie bardzo go dostrzegam:/ Wydaje mi się nawet, że mam teraz jaśniejsze zamiast ciemniejszych i wnerwiło mnie to. Zdecydowanie nie polecam tej farby. Niby bez amoniaku, a włosy po niej miałam mega klapnięte i wypadło mi ich naprawdę dużo:/ Meh! A może polecicie jakąś dobrą farbę brąz? Tylko już raczej takie mocniejsze z amoniakiem bo ta złapała mega słabo. 


I to już wszystkie moje majowe nowości;) Jak widać byłam grzeczna;) Coś tam miało jeszcze dolecieć, ale nie zdążyło;) Znacie coś z tych nowości? Jak minął Wam maj?
Czytaj dalej »

środa, 30 maja 2018

HERA Lip Polish and Mask - maska i peeling do ust 2 w 1!

Muszę przyznać, że dość regularnie zaglądam do zakładki nowości w sklepie Jolse. Przy jednej z takich wizyt trafiłam na HERA Lip Polish and Mask, czyli maskę i peeling do ust zamknięte w jednym słoiczku, ale w osobnych "przegródkach":) Jako osoba uzależniona od dobrych produktów do pielęgnacji ust i zarazem ceniąca sobie inną koreańską maskę do ust – Laneige Lip Sleeping mask, od razu wiedziałam, że jest to coś, co koniecznie muszę wypróbować:) Przejście od słów do czynów nie trwało długo i ani się obejrzałam, a produkt już lądował prosto na moich ustach;)



HERA Lip Polish and Mask


Jak na Herę przystało, produkt został opakowany w elegancki czarny kartonik, wewnątrz którego ukryto aplikator w etui oraz słoiczek. Został on podzielony na dwie części. Górna zawiera maskę do ust, a dolna peeling. Oba produkty posiadają różową barwę, a całość opakowania prezentuje się całkiem stylowo i jest wykonana z dobrej jakości materiałów;) Aplikator jest bardzo wygodny, choć nie tak giętki jak w przypadku maski Laneige. Ten podwójny słoiczek zawiera 5g maski oraz 5g scrubu do ust. 

Produkt występuje w dwóch wersjach zapachowych – #01 Pink Lemonade oraz #02 Rich Vanilla. Ja zdecydowałam się na orzeźwiającą różową lemoniadę i nie żałuję:) W koreańskich maskach do ust (przynajmniej tych, z którymi miałam już do czynienia) cenię sobie to, że ich zapachy są przyjemne, ale delikatne. Dzięki temu nie mam nieprzyjemnego uczucia jakbym niemalże jadła coś sztucznego. Nie lubię bowiem gdy produkt do pielęgnacji ust pachnie zbyt nachalnie;) Pod tym względem Hera również mnie nie zawiodła. Peeling pachnie bardzo cytrusowo i orzeźwiająco, trochę jak Sprite, ale jakby nieco naturalniej;) Lip Mask pachnie podobnie, ale zdecydowanie subtelniej i jej zapach nie jest zbyt długo wyczuwalny na ustach. To dobrze, ponieważ nie drażni podczas stosowania przed snem.
Peeling posiada dość delikatną konsystencję bez żadnych wyczuwalnych drobinek, więc będzie idealną opcją dla wrażliwców. Podczas zastosowania na ustach pojawiają się takie małe białe fragmenty sygnalizujące, że złuszczanie się powiodło;) Nie wiem jak to określić, ale wiecie o co chodzi;) Nie podrażnia ani nie wysusza ust oraz dobrze je przygotowuje na przyjęcie maski, którą według mnie można stosować również w ciągu dnia. Maska również posiada przyjemną, delikatną konsystencję. Na początku wydawała mi się nieco twarda w porównaniu do Laneige, ale szybko zmiękła. Można ją nakładać za pomocą dołączonego aplikatora, palcem albo bezpośrednio zanurzając w niej usta jeśli nie jesteście „brzydliwi”. Mnie się tak czasem zdarzało choć pewnie nie powinnam się przyznawać;) Maska jest wyczuwalna na ustach (ale w żadnym wypadku nie tłusta), a także subtelnie je nabłyszcza. Jeśli chodzi o działanie to przyznaję, że jest bardzo dobrze. To świetnej jakości produkt, który dobrze radzi sobie z nawilżeniem, regeneracją i ukojeniem ust. A także fajnie sprawdza się jako baza pod szminkę. Minusem jest jedynie cena i jej stosunek do pojemności. Choć warto pamiętać, że mamy tutaj dwa produkty za jednym zamachem:) Jeśli zależy nam jedynie na masce to na pewno bardziej ekonomiczną opcją będzie Laneige, którą również często z powodzeniem stosowałam nie tylko na noc tak jak polecano, ale i w ciągu dnia:) Maniaczkom produktów do ust zdecydowanie polecam wypróbować obie:) HERA Lip Polish and Mask to godny wypróbowania kosmetyk do ust.


Znacie kosmetyki marki Hera? Lubicie takie rozwiązania 2w1?
Czytaj dalej »

niedziela, 27 maja 2018

30 typów ludzi, którzy mnie wkurzają!

Mieliście już okazję poznać 60 nieistotnych faktów o mnie, a także 75 urodowych faktów o mnie. Chcieliście więcej, więc przyszła pora na tą najbardziej perfidną część (a będzie ich jeszcze trochę), czyli o typach ludzi, którzy działają mi na nerwy! Skąd taki pomysł na wpis? Z życia oczywiście! Jak zwykle potraktujcie go z przymrużeniem oka;) 
 
30 typów ludzi którzy mnie wkurzają

1. Przydupas!


Widzisz go po raz pierwszy w życiu i nawet się nie znacie, ale dla niego nie stanowi to przeszkody by być blisko Ciebie:) Bardzo blisko! Przypupasa spotkasz najczęściej w kolejce do kasy w sklepie. Ty robisz krok naprzód, a on tego kroku wyraźnie dotrzymuje raz po raz wjeżdżając Ci wózkiem w dupę! Ewentualnie klepie Cię koszykiem po czterech literach jeśli akurat wybrał się na mniejsze zakupy. Czasem wystarczy posłać groźne spojrzenie żeby nieco poskromił swoje namiętności, a niekiedy napiera na Ciebie dopóki nie oddalisz się ze swymi zakupami. 


2. Troskliwy miś kelner!


Ni stąd ni zowąd pojawia się z pytaniem: „Czy wszystko w porządku? Smakuje?” Najczęściej w najbardziej nieodpowiednim momencie, tj. np. gdy akurat przeżuwasz:P Przełykasz więc kęs w pośpiechu i odpowiadasz. A potem knujesz teorie spiskowe pt. czego on mógł tam dodać albo dlaczego tak się uśmiechał? I już nie wiesz czy ten wieczór skończy się dobrze:P


3. Pantera!


Pan tera wysiada? Nie! Tygrys! Spotkasz ją oczywiście w komunikacji miejskiej. Stoisz sobie bezpiecznie trzymając się barierki i nagle słyszysz czy będzie pani teraz wysiadać? Jeśli nie to masz natychmiast zaryzykować życie puszczając się barierki bo babsko Cię nie ominie tylko musi przejść dokładnie przed Tobą!


4. Jeden z dziesięciu!


Jest znawcą w każdej dziedzinie! Ukończył milion kursów typu jak zostać coachem w jeden weekend i udzieli Ci odpowiedzi na każde pytanie zanim jeszcze zdążysz je zadać! Oglądanie chociażby TV w jego towarzystwie to męczarnia! Nie zarejestrujesz nawet Faktów bo to on jest komentatorem rzeczywistości! 


5. Lampion!


Jesteś gdzieś na mieście, a on lub ona stoi i paczy. Paczy… jakby rodzinę poznawał! Gapi się jak sroka w gnat! Skanuje wzrokiem każdy element Twojego ciała i ubioru! Po czym wypali jakiś komentarz albo jeszcze się odwróci patrząc na Ciebie jak na jakieś nadprzyrodzone zjawisko... Obiekt badawczy. 


6. Pani Chu!


To żadna egzotyczna niewiasta! Chuuuuuuuuu…, ale się zmęczyłam powiada rozdziawiając usta najszerzej  jak się da (centralnie w Twoim kierunku) i porażając Cię przy tym wcale nie takim świeżym oddechem jak w reklamie Tic Taca. Chucha i dmucha jak lokomotywa! Nienawidzę chuchaczy! 


7. Pocałunek Judasza!


KO-CHA-NA! <3 Jak dawno Cię nie widziałam! Mua, mua! Daj buziaka! Co za spotkanie! Co tam u Ciebie? Oj super, że Ci się powodzi! Tak trzymać! A kiedy tylko odejdzie, myśli sobie – a to pinda i zaraz pędzi porozsiewać o Tobie ploteczki!


8. Dejmi!


Charakteryzuje go postawa roszczeniowa. Masz coś fajnego? Kupiłaś sobie? Zapracowałaś? Dej! Dej bo jemu się należy! Dej bo ma „horom curke”! 


9. Pyton!


Kiedy coś opowiadasz zawsze zadaje milion infantylnych pytań! Taaak? Naprawdę? No coś Ty mówisz?! Ale jak to? To tak się da? Aż zaczynasz się zastanawiać czy przypadkiem nie spadł z Księżyca:P


10. Ruda małpa!


Burza rudych włosów albo przynajmniej warkocz! Idealny pracownik rejestracji w przychodni albo w urzędzie, rzadziej w dziekanacie. Zawsze naburmuszona i niemiła. Traktuje Cię jak zło konieczne, łapie za słówka i jest skora do kłótni;) I wiem, że brzmi to stereotypowo, ale najczęściej wykłócam się właśnie z rudymi paniami w przychodniach i urzędach!


11. Kamienna twarz!


Jej lub jego twarz nie wyraża żadnych emocji. Uśmiech jest zakazany. Nie wiesz czy jest szczęśliwa, smutna, a może wściekła bo i tak nie da po sobie poznać. Musisz się domyślić i lepiej żebyś to potrafił! Ma nad Tobą przewagę - nie będzie miała zmarszczek mimicznych:P


12. Sampel!


Typowy darmozjad nachalnie proszący o wszelkie próbki i rabaty oraz żywiący się przy każdym stoisku z degustacją. Jako studentka pracowałam czasem jako hostessa i przyznam, że zachłanność ludzi potrafi czasem zaskoczyć:D


13. Pan tu nie stał!


To najczęściej mantra starszej pani w kolejce do lekarza, która niekiedy wcale nawet się nie zapisała, a i tak wejdzie pierwsza! A Ty musisz znać swoje miejsce w szeregu!


14. Łopata!


I język lata, lata jak łopata! Typowa kataryna. Dla niepoznaki zada Ci jedno krótkie pytanie żeby potem móc jak najprędzej przejść do tematu własnej osoby! Obojętnie czy ma coś ciekawego do powiedzenia czy nie – buzia jej się nie zamyka! 


15. Gestapo!


To np. wścibska sąsiadka (a i owszem mam taką jedną!). Musi wiedzieć – dokąd wychodzisz, z kim i dlaczego? Co robisz i ile z tego masz? 


16. Pijawka!


Przyczepi się do Ciebie i nie puszcza! Ciągle czegoś chce. A to pomocy, a to porady, a to pożyczki. Nie masz ani chwili wytchnienia bo dopadnie Cię wszędzie! Ona wie gdzie Cię szukać!


17. KoMENDAntka!


Najczęściej pracuje na kierowniczym stanowisku, ale po godzinach również usiłuje rozstawiać wszystkich po kątach:P Gdy raczysz sprzeciwić się rozkazowi, obraza murowana.
 

18. Jęczybuła!

Ona ma zawsze najgorzej! Nic jej się nie udaje, nic jej nie wychodzi i w ogóle ma marnie. Spotkał Cię pech? Nie martw się! Zaraz poda Ci milion przykładów na obronę tezy, że w porównaniu z nią wygrałaś los na loterii! 


19. Jojcia!


Użala się nad Twoim losem;) Ojej… coś słabo wyglądasz. Ty to jesteś chudzina taka, wydaje się, że jeszcze chudsza niż za zwyczaj… Ojej… niedługo całkiem znikniesz…


20. Świętojebliwa!


Zafiksowana na punkcie wiary. Będzie oceniać Twoje grzeszne (!) postępowanie i szerzyć swoją krucjatę;) Codziennie o 7 rano melduje się w kościółku, a po skończonym nabożeństwie oddaje się rytualnym ploteczkom w towarzystwie innych świętojebliwych;) W rzeczywistości jest gorsza niż wszyscy grzesznicy razem wzięci, ale ma dobry PR.  


21. Mitoman!


Opowie Ci historie rodem z Archiwum X i niekiedy będzie przy tym bardzo przekonujący. Ach… czego to on nie zwiedził, kogo to nie widział i z kim nie pił… Światowy człowiek! 


22. Skąpiec!


Ma pieniądze, ale na pewno nie po to żeby je wydawać! Na imprezę zawsze wbija gdy wszystko jest gotowe, do niczego się nie dorzuci. Choć zapewni, że następnym razem stawia wszystkim (niedoczekanie huehue). 


23. MaDka wariaDka!


W ostatnich latach macierzyństwo urosło niemalże do rangi sacrum! Musisz okazywać kobietom posiadającym dzieci szacunek godny królowej bo inaczej aż niebo zagrzmi! Kiedyś rodzenie oraz wychowywanie dzieci było czymś naturalnym. Ot… proza życia, nikt się tym nadmiernie nie ekscytował. Nasze mamy nie dzieliły się wszystkimi swoimi „mądrościami”, kupami i pieluchami na Instagramie (chwała im za to!). Teraz coraz częściej można trafić nie na matkę, a na maDkę! Największym osiągnięciem maDki jest urodzenie dziecka, a najlepiej całej gromady bo przecież jeden raz to żaden raz! Ty możesz zdobyć Mount Everest, Oscara, Nobla, być pracownikiem roku. Cokolwiek. Ale przy niej i tak jesteś nikim bo to ona porodziła syna! MaDka to święta krowa. Obiekt agresywny, nietykalny i nieuznający żadnej krytyki. Nawet jeśli uważa, że… szczepionki powodują autyzm. A spróbuj tyko zwrócić uwagę na nieodpowiednie zachowanie jej Brajanka – już nie żyjesz bycz! Nie masz dzieci? Jesteś na straconej pozycji bo gówno wiesz o życiu i lepiej się zamknij póki zęby jeszcze masz! W ogóle nie planujesz mieć dzieci? Egoistka!  Po co Bóg dał Ci tą waginę? Masz tylko jedno? Co z Ciebie za matka? Kiedy drugie?! Madka dokładnie wie jak powinno wyglądać Twoje życie. I nie. Nie mam nic do dzieci ani do normalnych młodych mam! One mają zdrowe spojrzenie na rodzicielstwo i da się je lubić. Można z nimi także porozmawiać na wiele innych tematów bo są nie tylko matkami, ale i kobietami mającymi różne zainteresowania! Nie przeszkadza mi zdjęcie dziecka na Insta czy podzielenie się jakąś historią lub poradą z innymi. Jeśli jest to w granicach dobrego smaku, naturalnie, na luzie bez nakazywania innym jak mają żyć to odbieram to bardzo pozytywnie i nie przeszkadza mi nawet gdy ma to miejsce codziennie. Szczerze pogratuluję narodzin czy wesprę dobrym słowem! Podobnie z protestującymi mamami dzieci niepełnosprawnych - w pełni popieram! Ale nigdy nie przyklasnę głupotom rozprzestrzenianym przez wspomniane wyżej maDki! Jeśli interesujecie się tym co dzieje się w Polsce i na świecie to na pewno już wiecie, że mądrości szerzone przez maDki już zaczęły zbierać pierwsze żniwo. W Polsce mamy już np. zagrożenie epidemią odry, gdyż liczba zaszczepionych dzieci spadła poniżej granicy krytycznej. Ale przyznaję, że jak mam zły humor to poprawiam go sobie wchodząc np. na Spotted:Madka.


24. Bokserka!


Jej ulubionym zajęciem jest puszczanie kąśliwych uwag pod adresem innych. Ale nie w formie żartów, tylko tak żebyś poczuła to niczym prawy sierpowy. Bez żadnych wątpliwości;)


25. Menel!


Niestety rzadko ekskluzywny, gdyż najczęściej z każdej komórki jego ciała zamiast Diora wydobywa się woń gorzelni:D Ale nierzadko jest to wyjątkowo błyskotliwy i uprzejmy Jegomość. Skłonny podejmować z Tobą wyrafinowane dysputy filozoficzne lub polityczne bo na polityce to on się zna jak nikt! Wszakże dobrali się do koryta i ograbili go ze wszystkiego! Teraz nie ma nawet na Komandosa i z lekka go suszy, więc kierowniczko kochana – poratuj potrzebującego i dej no złotówę chociaż! Gdyby nie zapach to może nawet mogłabym go odrobinę lubić:P


26. Piszczka!


Posiadaczka wyjątkowo przykrego dla uszu piskliwego i przesłodkiego głosiku! I niestety najczęściej ma wiele do powiedzenia.


27. Patuska!


Niezwykle ekspresyjnie wyraża swoje emocje niezależnie od miejsca i pory dnia lub nocy. Najczęściej spotkasz ją w parku, w MPK lub galerii handlowej. Publicznie kłóci się ze swoim konkubentem nie przebierając w słowach albo nawet uciekając się do rękoczynów. Nawet nie próbuj na nią patrzeć albo co gorsza posyłać współczujących spojrzeń jej bezradnemu partnerowi bo zarobisz w lampę! Patuskę często otacza również wianuszek jej dzieci. Jednak nie krępuje jej to i nie czuje się zobowiązana do zmodyfikowania formuły swoich wypowiedzi;) Ona jest jak Ania z Warsaw Shore. Mała, ale jak Ci przyp... to się zdziwisz:P


28. Piękniś!


Ale najczęściej… piękna ONA;) Jej hobby to codzienne selfie i nabywanie usług lub towarów podkreślających jej niesamowite wdzięki;) Podczas zakupów z nią nic nie wpadnie Ci w oko bo przegląda się w każdej sklepowej witrynie poprawiając przy tym swą nienaganną fryzurę i makijaż;) Codziennie jest ładna, ale dziś obudziła się jeszcze piękniejsza!


29. Królowa życia!


Jest nawet taki program w TV. Jeśli nie widzieliście to zaprawdę powiadam, że poziom intelektualny jego "gwiazd" rozwala na łopatki!:O A królowa życia to lansiara, która musi być zawsze w centrum uwagi. Nie ważne co o niej mówią. Byleby mówili jak najwięcej!


30. Bułkę przez bibułkę!


Pani z wyższych sfer. Niezwykle kulturalna i elokwentna, niezależnie od miejsca i sytuacji. Zawsze Ą Ę. Klasyk!


Dobra, skończymy na 30 bo zaraz się wyda, że nie lubię nikogo:D Kolejność przypadkowa, ale Ci, którzy mnie troszkę znają, na pewno wiedzą na który typ jestem najbardziej cięta:P Część posiada rodzaj męski, ale tak naprawdę zdecydowana większość tyczy się kobiet;) Wiecie... baby są jakieś inne. Bardziej wyrafinowane w swej upierdliwości:D

Mieliście styczność z którymś z tych typów? A może kochacie wszystkich?
Czytaj dalej »