sobota, 20 października 2018

Czarszka Aksamitny balsam do mycia twarzy? Nie dla mnie!

Coraz częściej youtuberzy i blogerzy wypuszczają swoje produkty. Nie inaczej było z Czarszką, która jeszcze w zeszłym roku wypuściła serię balsamów do mycia twarzy;) Co więcej kosmetyki te są tworzone przez nią osobiście:) Jak wiecie, mój stosunek do vlogów urodowych jest raczej chłodny lub po prostu obojętny. Wolę przeczytać 10 wpisów na blogach niż obejrzeć choćby 1 filmik o kosmetykach na YT. Urodowy YT jakoś do mnie nie trafia, ale o tym będzie jeszcze w osobnym wpisie, który za jakiś czas:) Z Czarszką w moim przypadku było tak, że zrobiła na mnie dobre wrażenie jako youtuberka. Jest wesoła i energetyczna, ale i tak szybko mnie zmęczyła i nie zostałam stałym odbiorcą jej treści. To nic osobistego, po prostu ciężko skupić moją uwagę na takich kanałach. Wolę inne tematy, ale o tym też w obiecanym wpisie:) Patrząc jednak na Czarszkę, przez te kilka filmików przeszła mi przez głowę myśl, żeby kupić jej kosmetyk. Ale okazało się, że to nie takie proste. Nie wystarczy wejść do sklepu i dodać do koszyka, gdyż balsamy są wystawiane na sprzedaż tylko raz w tygodniu i szybko znikają. A przynajmniej tak było w momencie, w którym się o nich dowiedziałam;) Machnęłam więc ręką bo przecież produktów w sklepach nie brakuje. Aż tu nagle w marcu zawitał do mnie prezent od Interendo, w którym znalazłam jeden z wytworów Czarszki. Data ważności była do końca czerwca, więc z otwarciem zwlekałam tylko 2 dni. Ten romans nie trwał jednak długo. Dlaczego?


Czarszka Aksamitny balsam do mycia twarzy


Czarszka Aksamitny balsam do mycia twarzy

Jest to balsam do demakijażu i oczyszczania twarzy o aksamitnej konsystencji i cytrusowym zapachu. W sklepie Czarszki znajdziemy kompleksowe oraz rzetelne informacje na temat jego składu i stosowania, a w razie wątpliwości są również odrębne filmiki na YT.
Czarszka balsam aksamitny

Aksamitny balsam do mycia twarzy został umieszczony w szklanym 100ml słoiczku, który wizualnie sprawia dobre wrażenie. Jest eko i jednocześnie ładny. Choć nie jest zbyt dobrą opcją w podróży. PAO to z tego co pamiętam 6 miesięcy od daty wykonania produktu. Konsystencja balsamu rzeczywiście sprawiała wrażenie aksamitnej,  a jego zapach był przyjemny i cytrusowy. Choć dla mnie dość długotrwały i po pierwszym użyciu dostałam mega migreny. Może to się wydawać dziwne, ale czasami tak reaguję na zapachy. 

Pomijając epizod z zapachem. Samo stosowanie balsamu jest bardzo przyjemne i relaksujące. Balsam oczyszczający jest pierwszym krokiem w oczyszczaniu dwuetapowym, nadaje się także do masażu twarzy. Jednak jeśli nasze oczy są wrażliwe to nie zaleca się stosowania do demakijażu oczu z uwagi na zawartość olejków eterycznych. Ja przenigdy nie zmywam oczu żelami, balsamami, piankami ani micelami, więc nie było to dla mnie wadą;) Balsam z moim makijażem poradził sobie wzorowo. Aczkolwiek w marcu używałam jedynie formuł pudrowych, a te z reguły nietrudno zmyć. W każdym razie nie da się ukryć, że dużo łatwiej niż podkład. W kontakcie ze skórą balsam przybiera postać olejku i pewnie dlatego jest tak przyjemny w użyciu. Niestety w swoim składzie nie zawiera emulgatora, więc nie rozpuszcza się całkowicie w kontakcie z wodą. Zmywa się go trudno. U mnie potrzebne było nawet dwukrotne mycie bo wciąż pozostawała tłustawa powłoczka na skórze. Jednak gdy już udawało się zmyć, twarz była cudownie gładka i miła w dotyku. Prawdziwie pielęgnujący produkt oczyszczający

Ale… już po paru godzinach, spoglądając przypadkiem w lustro zauważyłam, że coś nie gra. Moja skóra była wprawdzie milutka w dotyku, ale dostrzegłam na niej sporo drobnych wypukłości. Coś w rodzaju kaszki. Już wtedy wiedziałam, że się pogniewamy, bo co mi z tej gładkości i przyjemności stosowania skoro za chwilę stan cery się pogarsza? Jak po żadnym innym produkcie, bo, mimo, że moja cera jest mieszana to szczególnej skłonności do zapychania nie ma. A jeśli już to bardziej w okolicach oczu, a tam tego produktu nie zastosowałam. Ciężko mi sobie nawet przypomnieć, kiedy napisałam, że jakiś kosmetyk mnie zapchał, bo to się praktycznie nie zdarza. Serio!;) Musiałam mieć więc wyjątkowego pecha do balsamu Czarszki. Prawdopodobnie mojej skórze nie spodobał się któryś ze składników balsamu. Patrząc na INCI aksamitnego balsamu nie widzę co prawda nic podejrzanego, ale to chyba dowód, że to co naturalne nie zawsze jest dobre dla mojej skóry. Między innymi dlatego nie jestem jedną z tych osób, dla których skład jest na pierwszym miejscu. Jeśli macie jakieś pomysły który ze składników mógł wywołać taki efekt to chętnie się dowiem. Miałam potem jeszcze parę podejść do tego balsamu, ale za każdym razem rezulat był ten sam. Najpierw cudowna gładkość, a potem pełno drobnych "pagórków". Obawiałam się bardziej długotrwałego pogorszenia stanu cery, więc szybko go odstawiłam;) Słyszałam jednak sporo pozytywnych opinii na jego temat, więc wyszłam z założenia, że to iż nie sprawdził się u mnie nie oznacza, że nie sprawdzi się u innych. Dlatego też oddałam go siostrze. Ona z kolei zapach oceniła jako prawie niewyczuwalny i żadnych niedoskonałości ani uczulenia nie doświadczyła. Bez problemu zużyła słoiczek do końca w swoim domowym zaciszu. Choć gdy zapytałam ją o opinię to zachwytów nie wyraziła. Ot, w porządku i tyle. Nie odkupiłaby go sobie.
czarszka balsam oczyszczający

Jak widać moja przygoda z kosmetykiem Czarszki nie zakończyła się pozytywnie, gdyż nie po to czegoś używam żeby pogarszać kondycję swojej skóry... Do wyboru są jeszcze dwie wersje i pewnie mogłabym wziąć pod uwagę ultradelikatną, ale raczej nie poświęcę 60zł na ten niepewny eksperyment. Szkoda bo z przyjemnością bym pochwaliła gdyby wszystko było w porządku.


Znacie balsam Czarszka? Czy jeszcze u kogoś się nie sprawdził?

62 komentarze:

  1. Co prawda nie miałam przyjemności używać tego balsamu. Musze bardzo uważać na olejowe konsystencje, ponieważ moja cera ich nie lubi. Do tej pory dobrze służyły mi tylko balsamy olejowe z Clinique i Lierac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To z kolei nie znam, ale słyszałam, że ten od Clinique fajny.

      Usuń
  2. Nie znam ani tego konkretnego produktu, ani tej firmy, ale jestem pewna, że moja cera nie polubiłaby się z taką konsystencją balsamu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też nie jestem fanką YT i zdecydowanie bardziej wolę blogi.
    Moja skóra nie ma tendencji do zapychania, ale nie wiem czy pasowałoby mi to 'oporne' zmywanie :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja też tendencji nie ma, ale ten balsam wyjątkowo dał jej popalić :D
      No zmywa się ciężko :D

      Usuń
  4. Ja co prawda nie używałam balsamów Czarszki, ale mam doświadczenie z samodzielnie robionymi jak i kupowanymi olejami i balsamami myjącymi. Po wielokrotnych próbach doceniam fakt emulgowania z wodą, który czyni demakijażu o wiele bardziej przyjemnym i mniej czasochłonnym. Zauważyłam, że u niektórych osób oleje, np.ze słodkich migdałów potrafią wywołać reakcje skórne w postaci zapychania i kaszki. I nie tyle ich używanie do mycia, ale zostawienie po myciu choć minimalnej warstwy,którą jak wiadomo w produktach nieemulgujacych mega ciężko usunąć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to prawda. Jednak zawartość emulgatora wiele ułatwia...
      Może stąd to zapychanie.

      Usuń
  5. Nie miałam tego produktu, ale skoro twoja cera nie ma skłonności do zapychania, a po tym balsamie coś się pojawiło to u mnie byłby armagedon :P moja cera ostatnio się tak buntuje, że już mi ręce opadają

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie dlatego byłam zaskoczona bo co innego jakbym miała do tego skłonności:D

      Usuń
  6. U mnie akurat drobna kaszka występuje wtedy, kiedy mocno przesuszę cerę lub użyję mocnych detergentów czy kwasów na niej... ale z tym balsamem nie mam pojęcia. Nie używałam go, bo nie lubię trudno zmywalnych rzeczy. Nawet olejki do mycia których używam w kontakcie z wodą zmieniają się w "mleko" i spłukują do zera.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ten balsam zdecydowanie nie wysusza, ale reakcja mojej skóry była dziwna.
      Ten balsam trudno się zmywa przez brak emulgatora. Z olejkami, które go zawierają jest już dużo łatwiej...

      Usuń
  7. O to też nie dla mnie. Moja skóra też lubi się zapychać, a nie wszystko co naturalne musi być zaraz rewelacją. Vlogi oglądam czasami, żeby nauczyć się tego i owego, na przykład jakiś makijaż. Oczekuję po prostu czegoś po prostu konkretnego a nie pierdów i reklamy, bo coś nowego wyszło. Jeśli chcę poznać opinię, wybieram zaufane blogi, a i to nie zawsze musi się sprawdzić na mojej skórze :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja właśnie nie ma skłonności do zapychania. Bardzo rzadko mi się to zdarza. A tu taka niespodzianka.
      No tak, to też tak czasem oglądam jak potrzebuję zobaczyć coś tak bardziej naocznie, "w akcji":)

      Usuń
  8. Oj na pewno zatem nie sięgne po ten produkt. Naprawde bardzo słabo :/ Sama nie mam pomysłu jaki to mógłby być składnik, ale u mnie tez by pewnie nie bło kolorowo :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie... Zupełnie nie wiem co wywołało aż taką reakcję;)

      Usuń
  9. Ja jak dowiedziałam się, że nie zawiera emulgatora, to nawet nie miałam ochoty go testować...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jest to minus choć mimo to mnie produkt ciekawił :D

      Usuń
  10. Ja każdy swój dzień zaczynam od oglądania ulubionych vlogerów przy kawie  Czarszki akurat jakoś szczególnie nie śledzę, oglądam pojedyncze filmy, słyszałam o jej kosmetykach .konsystencja fajna ale jako balsam do skóry do pielęgnacji ciała a nie zmywania twarzy, nie jestem fanką demakijażu olejkami więc tego produktu też pewnie bym nie polubiła tym bardziej, że trudno się zmywa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziwiam:) Ja bym chyba zasnęła jakbym zaczynała od tego każdy dzień:D Jakoś męczące dla mnie urodowe YT:)

      Usuń
  11. Mnie balsamy Czarszki bardzo interesują. Niemniej jednak zaniepokoiły mnie dwie kwestie - zapach (też na niektóre zapachy reaguję bólem głowy...) i ta kaszka. Moją cerę niestety łatwo jest zapchać... i teraz sama nie wiem czy ryzykować czy nie;). A co do urodowych youtuberów mam podobnie - na yt mogę obejrzeć czasem pojedynczy filmik albo filmiki na temat makijażu, takie typowo urodowe to wolę blogi;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No zapach ładny, ale do dziś pamiętam tą migrenę po pierwszym użyciu😅
      Moja w ogóle nieskłonna do zapychania, a zapchał. Ja na urodowe YT zaglądam głównie jak chce dowiedzieć się czegoś co trudno wyjaśnić pisemnie, czyli np. jak zrobić loki prostownicą etc. Ale żeby regularnie oglądać to dla mnie zbyt czasochłonne.

      Usuń
  12. Czytałam o nim kilka postów i chyba jesteś pierwsza, którą zapchał. Ja z reguły nie przejmuje się, bo mnie praktycznie nic nie zapycha. Mimo wszystko ciekawi mnie, choć ta kaszka trochę niepokoi, bo widzę, że i Ciebie rzadko coś zapycha, a tu proszę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja chyba nie czytałam negatywnej recenzji o nim, choć na insta też mi parę osób napisało, że nie były zadowolone.
      Właśnie... jakby moja skóra była skłonna do zapychania to bym się nie zdziwiła, a tak naprawdę niemiła niespodzianka. Peszek.

      Usuń
  13. Denerwowałyby mnie trudności ze zmywaniem. Nie wiem czy chciałabym ryzykować z pogorszeniem stanu cery.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może akurat u Ciebie by nie wystąpiło pogorszenie, ale kto wie...

      Usuń
  14. Ja mam ochotę na balsamy, ale nie wiem jaki i pewnie kupię miniatury:) A kaszka... chyba nie spotkałam się wcześniej z opinią, że balsam komuś zaszkodził. Czytałam, że nie do końca podpasował, ale o takim czymś nie słyszałam... więc jesteś wyjątkowa;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj już prędzej bym powiedziała, że to wyjątkowo... słaby produkt. Bo co jak co, ale nie przypominam sobie żeby kiedykolwiek inny produkt do demakijażu spowodował u mnie takie efekty, w tym wspomnianą kaszkę.

      Usuń
  15. Denerwowałoby mnie to zmywanie, a nie mówiąc o tym, że moja cera ma tendencje do zapychania, więc nie chcę myśleć o tym, co by się stało, jakbym użyła tego balsamu. A samej Czarszki w ogóle nie kojarzę, mimo że urodowego YT oglądam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może akurat by nie zaszkodził, ale mi podpadł mimo, że cery skłonnej do zapychania nie mam...

      Usuń
  16. Oglądam Czarszkę sporadycznie, zazwyczaj, gdy mam kiepski humor, bo jej energia potrafi mnie pozytywnie nastroić. Co do samego balsamu - nie miałam okazji używać i choć trochę mnie ciekawi, to jednak wciąż nie na tyle, by go kupić, zwłaszcza, że opinie są dość różne.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja niestety również miewam migreny... czasem też od mocnych zapachów. I podobnie jak Ty nie znoszę jak kosmetyk tak opornie się zmywa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś miałam często takie migreny. Teraz rzadko, ale czasem się zdarza.
      No nie jest to komfortowe.

      Usuń
  18. Balsa do mycia twarzy, który trudno się zmywa :P Współczuję takich przygód!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na zmywanie jeszcze bym przymknęła oko, ale na pogorszenie stanu cery już nie:P

      Usuń
  19. Balsam do mycia twarzy?? Pierwszy raz się z czymś takim spotykam, ale brzmi zachęcająco! Ja używam piankę do mycia twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  20. O matko! Chyba bym się załamała, gdybym wydała więcej na kosmetyk naturalny i wyszłaby mi na twarzy "kaszka"! Powiedz, jak długo ten efekt Ci się utrzymywał? Jak szybko "kaszka" schodziła? Od vlogerek jeszcze nic nie kupiłam, ale jeszcze nigdy mi się nie zdarzyło, żeby jakiś produkt naturalny zrobił mi krzywdę (chociażby L'Biotica - od nich miałam już różne rzeczy i jeszcze nie miałam nieprzyjemności).
    Przeraziła mnie też trudność w zmywaniu tego specyfiku. NIE ZNOSZĘ tłustej powłoki na twarzy, do tego stopnia, że idealnie jest mi po żelu do mycia twarzy Nivea, który (podobnie jak inne żele oczyszczające tego typu) daje na twarzy efekt, jakby umyło się ją mydłem:p No ale pod tym względem jestem dziwna, jakakolwiek tłustość na twarzy budzi we mnie wręcz irracjonalny wstręt:p Po Twoich przygodach na pewno się na ten balsam nie skuszę!
    Pozdrawiam! :)
    Tov

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No powiem Ci, że mina mi zrzedła. Na szczęście szybko to znikało 2-3dni, ale nie wiadomo co by było gdybym kontynuowała codzienne używanie:/
      Zmywa się naprawdę opornie:(

      Usuń
  21. czytałam same "ochy" o tych balsamach więc miło poczytać odmienną opinię :p a tak serio to słabo, że nie można go porządnie zmyć, umordowałabym się z nim :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja też... dopiero na insta trochę osób się przyznało, że nie taki ideał. Ale ja miałam wyjątkowego pecha do tego balsamu:/ jak nigdy.

      Usuń
  22. Ja też jakoś nie przepadam za urodowym youtube ;p wolę oczywiście blogowe wpisy :) Balsamu jeszcze nie miałam i jakoś szczególnie mnie do niego nie ciągnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Blogowa solidarność:D
      Może to i lepiej :P

      Usuń
  23. Mam wielką ochotę spróbować tego produktu Z tego co wiem czarszka produkuje tylko i wyłącznie naturalne kosmetyki czyli właśnie takie jakich używam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, są naturalne.
      Ale dla mnie to za mało.

      Usuń
  24. Trochę mnie zaniepokoiła kakaszka O której piszesz i zastanawiam się co tak naprawdę mogło być powodem. ale to już ci pisałam prywatnie natomiast mimo wszystko i tak mnie kusi aby go wypróbować :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siostrze nic nie było, więc tym razem ja miałam pecha:P

      Usuń
  25. Not too serious blog23 października 2018 12:08

    Nie polubiłam się ze słynnym olejkiem od Resibo własnie za brak emulgatora. Tutaj pewnie byłoby podobnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei Resibo lubiłam mimo wszystko. Dużo łatwiej usunąć go niż to...może przez to, że ma dołączoną szmatkę.
      Ale np fajnie się u mnie sprawdził olejek Miya.

      Usuń
  26. Miałam na niego ochotę, ale ze względu na brak emulgatora podziękuję i wybiorę coś innego. Incydent z kaszką też trochę zniechęca...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No faktycznie brak emulgatora trochę utrudnia sprawę.. Ale nie to było najgorsze.

      Usuń
  27. U mnie akurat zestaw miniatur balsamów zawitał niedawno i cóż, moje pierwsze wrażenie jest bardzo, bardzo dobre. Podobają mi się też małe, 30 ml słoiczki, idealne w podróż. Jeszcze po tę wersję nie sięgnęłam, zaczęłam od regulującej i pachnie specyficznie, ale moim zdaniem pięknie i naturalnie. Lubię takie zapachy ;)
    Faktycznie, balsamie się ciężej zmywa, ale ja go "zdejmuję" bawełnianym ręczniczkiem, a następnie twarz myję ;) Przed zakupem przeczytałam wiele opinii o tych produktach i nie słyszałam o takich negatywnych reakcjach, a zwłaszcza o kaszce zaraz po użyciu. Używałaś go tylko jeden raz? Czy sytuacja się powtórzyła? U mnie na szczęście nic takiego się nie stało, moja cera jest wrażliwa, alergiczna i w kuracji dermatologicznej. U Ciebie wygląda to na klasyczną alergię;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam jeszcze kilka podejść i za każdym razem efekt był ten sam.
      Ja ogólnie nie mam skłonności do alergii. Miałam kilka razy testy i nigdy nic nie wykazało. Wręcz nie mogę sobie przypomnieć drugiej podobnej sytuacji.

      Usuń
  28. Pierwsze raz o tym słyszę :) Ja muszę używać pianki bo najlepiej skóra się oczyszcza :) Ale chętnie bym wypróbowała ten :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogólnie to jest produkt do pierwszego etapu oczyszczania więc pianki lub żelu również trzeba po nim użyć. Tym bardziej, że pozostawia po sobie tłustą warstwę.

      Usuń
  29. Wiesz, że ja też tak reaguje na zapachy jeśli są zbyt intensywne? To jest masakra. Choć akurat olejki eteryczne nigdy mi czegoś podobnego nie zrobiły. Szkoda, że balsam się nie sprawdził, ja miałam inną wersję i byłam bardzo zadowolona, nie było też problemu ze zmyciem resztek żelem, ale może to kwestia składu :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Ja miałam regulujący i moje wrażenia były baaaaardzo mieszane...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze.

Jeśli jednak nie czytasz nie komentuj i nie pisz głupot;) Proszę nie zostawiaj linków, to nie jest miejsce na Twoją reklamę. Komentarze zawierające linki będą usuwane.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...