niedziela, 30 grudnia 2018

Kosmetyczny badziew 2018 roku!

Lubię pisać przede wszystkim o kosmetykach, które się u mnie sprawdziły i polecać dobre produkty. Robię to z rozkoszą:P Pisanie o fajnych kosmetykach jest proste i przyjemne, a ja nie widzę zbyt dużego sensu w rozwodzeniu się nad słabymi produktami. Życie jest wystarczająco ciężkie żeby skupiać się na negatywach jeszcze na blogu;) Ale raz na jakiś czas trzeba sobie upuścić i dzisiaj zapraszam na mój kosmetyczny badziew 2018 roku, czyli mówiąc nieco bardziej elegancko – kosmetyczne rozczarowania;) Miały być rozczarowania, ale jednak mam duży sentyment do słowa badziew:P Ola podsunęła mi jeszcze słowo dziadostwo i nie powiem - również było kuszące (to takie polskie!), ale już pozostawiłam tą pierwotną myśl i oto mamy tenże przykry wpis;) Biorąc pod uwagę moje zdecydowanie ponadprzeciętne całoroczne zużycia i ilość rzeczy jakie do mnie trafiają, nie ma tego wiele, ale trafiło się parę czarnych owiec - dokładnie 6 najgorszych kosmetyków tego roku;)


1. Czarszka Aksamitny balsam do demakijażu twarzy


najgorsze kosmetyki 2018 blog

Absolutne pierwsze miejsce wśród "badziewiów" 2018 roku. Zdaję sobie sprawę, że dla wielu osób jest hitem, ale to mój badziew i moja opinia. Nie i jeszcze raz nie. Zrobił mi masakrę na twarzy! Nie wiem dlaczego, ale takie są fakty. Pełny wpis znajdziecie tutaj

2. Ministerstwo Dobrego Mydła balsam w sztyfcie  śliwka


najgorsze kosmetyki 2018 blog
Totalna porażka. To produkt, który zamiast uprzyjemniać pielęgnację, skutecznie ją uprzykrza. Odsyłam do recenzji


3. Ziaja Lano Maść



najgorsze kosmetyki 2018 blog
Może najpierw wyjaśnię o co chodzi z tą maścią bo być może nie każdy wie;) Na opakowaniu mamy napisane, że jest to produkt przeznaczony do pielęgnacji brodawek sutkowych w okresie ciąży i karmienia. Kosmetyk ten oparty jest jednak na lanolinie i dość szeroko polecany jako ratunek na spierzchnięte usta;) Swoją sztukę Lano-maści wygrzebałam z zapasów jakoś w styczniu. Długo tam leżała, ponieważ nie byłam do niej przekonana. Mam jednak wymagające usta i pomyślałam, że skoro już ją posiadam to czemu by nie spróbować skoro tak wielu osobom podobno uratowała usta?;) Początkowo nawet wydawało mi się, że działa. Zwłaszcza, że otula usta treściwą warstewką. Jednak przy dłuższym, regularnym stosowaniu było już tylko gorzej, a usta stawały się coraz bardziej podrażnione. Ostatecznie maść znalazła u mnie zastosowanie jedynie na skórę wokół nosa podczas kataru. Choć i tu szału nie robi. Poza tym katar mam rzadko, więc po dziś dzień nie udało mi się jej zużyć. Możliwe, że mam po prostu uczulenie na lanolinę... Choć jest to mało prawdopodobne, ponieważ skłonność do alergii mam niemal zerową. Niemniej mam jeszcze w zapasie Lanolips i jeśli zafunduje mi podobne atrakcje to już będzie wiadomo, że to jednak uczulenie. Wtedy to już niczyja wina;)

4. Perfecta Endorfinium Aroma


najgorsze kosmetyki 2018 blog

Któregoś razu dostałam serię Perfecta Endorfinum Aroma mającą nie tylko pielęgnować, ale także hamować wydzielanie hormonu stresu. W sumie od razu miałam złe przeczucia... Użyłam trochę jednego z nich (primer) i tak perfidnego zapachu tanich perfum w kosmetykach dawno nie czułam, a do tego efekt był żaden:P Nie mogłam tego zdzierżyć, więc całe trio łącznie z tym napoczętym produktem oddałam siostrze;) Ona też stwierdziła, że daje po nosie;)

5. Lovely Banana Chocolate



najgorsze kosmetyki 2018 blog
Kupiłam go podczas promocji w Rossmannie ze względu na to, że miał ładne opakowanie, zapach, cenę i w ogóle był chwalony;) I nie to żeby to był klasycznie zły produkt bo ma przyjemną formułę, ale jest to zdecydowanie kosmetyk dla bladziochów. Moją cerę bielił prze-okrutnie i musiałam się z nim obchodzić jak z jajkiem;) Cierpliwości nie wystarczyło mi na zbyt długo, więc nie mieszka już w mojej toaletce. Ja to jednak nie mogę ufać opiniom innych w kwestii makijażu:D Zwłaszcza tych o dużo jaśniejszej karnacji, gdyż już nieraz przejechałam się na „słoczyku” z bladej ręki:P

6. Lovely Creamy Chocolate


Ten bronzer trafił do mnie w podobnych okolicznościach, ale kto go nazwał brozerem, tego po dziś dzień nie wiem?;) Mogłam go sobie kilo nałożyć, a i tak wtapiał się w moją skórę, a nawet był od niej jaśniejszy:D Dla bardzo jasnych cer może być jednak spoko. Może nawet być jedynym rozwiązaniem, ponieważ takim karnacjom trudno dobrać tego typu produkt... No, ale dla mnie to jest żart, a nie bronzer.



Tak się przedstawia moich 6 najgorszych kosmetyków, jakich miałam nieprzyjemność spróbować w 2018 roku. 

Czy jest tu jakiś punkt wspólny łączący wszystkie te produkty? A i owszem. Każdy z nich był szeroko polecany i chwalony, a ja jak wiecie najlepiej wychodzę na tym gdy sama wybieram produkt - nie sugerując się zbytnio opiniami innych;) Połowę z tych produktów dostałam w prezencie. A z drugą połową niepotrzebnie zaufałam, usypiając swoją intuicję:D A w przypadku pudrów i Lano-maści, kierując się również niską ceną;) Mimo wszystko te 6 produktów w skali moich ogromnych rocznych zużyć to takie tyci-tyci;)


I to by było na tyle, a Wy na jaki kosmetyczny badziew trafiliście w tym roku?

Szczęśliwego Nowego Roku😊

66 komentarzy:

  1. Moim badziewiem jest zdecydowanie szampon Il Salone Milano. Obecnie robię w nim pranie ręczne. Do włosów absolutnie się nie nadaje, no chyba że ktoś preferuje smalec na głowie po kilku godzinach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O fujka! Proponowali mi nawet, ale się nie skusiłam:D

      Usuń
  2. Ja w tym roku skusiłam się na polecany przez wiele osób podkład z Max Factor Face Finity 3w1 i okazał się bublem, najgorszy podkład jaki miałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda. Ja go miałam parę lat temu i ogólnie nie lubię podkładów, ale on nawet mi pasował. Choć nie aż tak żeby potem mieć go drugi raz;)

      Usuń
  3. W kwestii kolorówki wierzę tylko Maxi, Adzie Grotkowskiej i Zuzi z kanału LaMakeupEbella - ale z pewnym dystansem, bo dziewczyny mają różne typy cery i zdaję sobie sprawę, że to, co u nich działa, u mnie nie musi. Ale jak mówią, że coś jest nietrwałe, to nawet na to nie spoglądam :D Odcienie zawsze staram się jednak sprawdzać sama, zwłaszcza po zakupie coushiona z Troiareuke. U Edwarda Avili wyglądało, jakby był ultra jasny, a w rzeczywistości miał kolor Healthy MIx 53-54, gdzie ja używam 51 :D Totalnym niewypałem okazały się u mnie kosmetyki z Resibo. Krem nawilżający oddałam siostrze, a olejek do demakijażu to szkoda gadać. Poległa też Missha i ich słynny bordowy krem BB, z poprzedniego roku też bardzo źle wspominam od nich Deep Clear Cleansing Balm. No i rzutem na taśmę ostatnio Floral Water od Urban Dollkiss, czyli mój niedawny zakup, ale o tym będzie niedługo na blogu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja generalnie nie oglądam YT urodowych bo to dla mnie strata czasu. Wpis na blogu przeczytam w mig, a taki filmik często ma 30 minut;) Ale czasami mam dzień dobroci i wesprę Maxi bo jest z Łodzi:D Adę zdarzało mi się obejrzeć, miała parę zabawnych filmików. Choć ona jaśniutka, więc generalnie jak już to lepiej może „podpowiedzieć” mi Maxi w kwestii kolorów etc;) Trzecią kojarzę, ale nie oglądam. Ogólnie urodowe YT niet;)
      Ja z kolei kosmetyki Resibo cenię, znam od lat i sprawdzają mi się. Choć niektóre mają dziwne zapachy.
      U mnie z kolorami jest często tak, że jak jakaś dziewczyna o bardzo jasnej karnacji narzeka, że np ten korektor jest strasznie ciemny to ja już wiem, że dla mnie będzie w sam raz. A nawet zdarza się nadal za jasny dla mnie, a wcale taka znowu śniada nie jestem:P No i dla mnie jest też często bez sensu oglądanie swatchy. Często na tych bladych rączkach kolor który np mam w domu wygląda 10x ciemniej niż u mnie. Już nieraz wprowadziło mnie to w błąd, więc w ogóle nie zwracam na to uwagi.

      Usuń
  4. Mnie lanolina pomogła - usta może nie były mega nawilżona, ale przestały pękać i się łuszczyć. Przeczytałam teraz recenzję tego balsamu od Czarszki i zapchanie rzeczywiście klasyfikuje produkt, do tej kategorii - a wszędzie czytałam same zachwyty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się na początku wydawało, że pomaga bo taka treściwa, ale jednak było coraz gorzej. Jest cień szansy, że mam po prostu uczulenie na lanolninę. Choć tak jak mówię, ja mało alergiczna jestem:D Okaże się jak sięgnę po Lanolips z zapasów. Ano też słyszałam zachwyty... Mnie prawie nic nie zapycha, a tu taki placek;)

      Usuń
  5. A ja się czaiłem na ten balsam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może Tobie się sprawdzi, nic nie jest przesądzone;)

      Usuń
  6. Ja lubię kremy Perfecta. Chcę wypróbować serię Endorfinum.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla każdego coś innego. Dobrze, że Ci służą:)

      Usuń
  7. Tak mało kosmetyków kupuję ostatnio, że na szczęście nie natrafiłam na żaden beznadziejny 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to u mnie przewija się tego mnóstwo i zużywam bardzo dużo, więc parę czarnych owiec się trafiło :D

      Usuń
  8. Aksamitny balsam do mycia twarzy,widziałam i miałam go kupić,ale stwierdziłam,że pierw się jeszcze zastanowię, czytając ten wpis, widzę,że dobrze zrobiłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogólnie jest przyjemny w użyciu, ale pogorszenie stanu cery to nie to czego oczekuję od kosmetyku:/

      Usuń
  9. Dobrze wiedzieć czego nie kupować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No z tym kupowaniem to zależy jak na to patrzeć bo każdy jest inny. Inna cera, preferencje, karnacja, więc to co u mnie się nie sprawdziło może być rewelacją. I odwrotnie. To co się sprawdziło u innych może być bylejakie u mnie;)

      Usuń
  10. U mnie bubli było zdecydowanie więcej i były o wiele gorsze, także i tak miałaś szczęście :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja tak jak mówię mam dobrą intuicję i raczej nie używam dla takiego „przetestowania” sobie, więc takie wyjątkowe niezadowolonie zdarza się tylko jak zboczę z torów:D Rzadko jednak jest to mój zakup;D

      Usuń
  11. Lanomaści też nie cierpię, do tego capi przeokrutnie :/ A słowo "badziew" i "badziewie" też lubię xD i nasze łódzkie chęchy tak z innej beczki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My w Łodzi mamy kilka takich czułych słówek;)
      A ten badziew/badziewie przechodził u mnie czasy światlności jeszcze w liceum;D
      Mi w sumie jej smrodek za bardzo nie przeszkadzał:D Ale działanie no nie...

      Usuń
  12. Nie trafiłam na żaden z tych bubelków.

    OdpowiedzUsuń
  13. Też tak mam, że coś jest mocno polecane a u mnie nic nie robi, albo nawet odwrotnie. Jeszcze za podsumowanie 2018 w kosmetykach się nie wzięłam, ale na pewno też zrobię posty o hitach i kitach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety tak czasami bywa:/ Chętnie poczytam:)

      Usuń
  14. Na szczęście twoich bubli nie znam, ale miałam chęć na lanomaść z Ziaji jednak sobie odpuściłam i widzę jednak, że dobrze zrobiłam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No może i dobrze, kto wie:D ja ogólnie nie mam nic do tej firmy, ale ten produkt nie dla mnie;)

      Usuń
  15. Nie trafiłam na żaden z tych kosmetyków :) A największego badziewu tego roku to nie miałam akurat ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie znam żadnego z tych kosmetyków, ale zachęciłaś mnie do tych bronzerów, bo właśnie okropnym bladziochem jestem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli jesteś naprawdę bladzioszkiem to może być w sam raz:)

      Usuń
  17. Szczęśliwie nie utopiłam hajsu na dwa pierwsze badziewy ;) a chciałam. U mnie chyba największym rozczarowaniem był peeling ananasowy z Mewy. Mnóstwo osób go chwali także ten...tłusta breja z ordynarnym cukrem, ot oto moja opinia. I stoi wyrzut sumienia. I pięty peelinguje ale i tak to słabo, bo potem się ślizgam na tym łoju, bo inaczej nie powiem.
    W 2019 roku nie kupię nic co ktoś chwali.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w zasadzie też nie;) Sztyft mocno chciałam, ale nie miałam przekonania do zakupu. A na Czarszkę nawet miałam chęć, ale była ciężko dostępna, a bić się nie będę. Oba trafiły do mnie w sumie w prezencie.
      Szkoda z tym ananaskiem:/ Nie miałam nic z tej marki, ale trochę słyszałam.
      Ja to najbardziej nie mogę ufać ludziom w kwestii kolorów:D
      A to może być ciężko z tym nie kupieniem nic co ktoś chwali bo jakby nie patrzeć zawsze ktoś coś chwali:D
      U mnie np na szczęście niektóre pochwały pokrywają się z pochwałami innymi, ale zasada jest taka, że sama analizuję czy produkt będzie miał dla mnie potencjał czy nie;) Tzn czyjaś opinia nie jest dla mnie tym głównym wyznacznikiem lub bodźcem do zakupu. Najpierw intuicja;)

      Usuń
  18. Dzięki za zestawienie. Już wiem, czego nie kupować...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może akurat u Ciebie by się sprawdziły, nic nie jest przesądzone;)

      Usuń
  19. Z Twojego badziewia - dziadostwa ciekawią mnie bardzo dwa pierwsze kosmetyki - balsam Czarszki oraz ta pomada do ciała. Pierwsze chciałabym sprawdzić, czy bym polubiła, chociaż mam pewne obawy, że mogłoby mnie po nim wysypać (i gdyby tak się stało, zużyłabym jako masło do ciała), a pomada ze względu na nietypową formułę - ale bardziej jako ciekawostkę. Moja siostra ma puder Lovely i sobie go chwali, no tylko że ona jest bladziutka, więc co tu mówić... Po prostu jesteś inna od statystycznej Polki, jeśli chodzi o karnację, choć i te jaśniutkie często mają spore problemy ze znalezieniem idealnego produktu, bo dużo rzeczy jest za ciemnych czy za pomarańczowych :/.

    Tak odnośnie polecanych produktów - ja niektórym opiniom wręcz przestałam aż wierzyć - to mocno widać, kto zachwala, bo dostał za friko albo dostał za to hajsy ;). A najlepiej można samemu ocenić znając swoją skórę, znając skład i potrzeby skóry;) w tym roku w zasadzie to nie sprawdzały mi się kosmetyki głównie te, które znalazłam w pudełkach albo jako prezent, także z moją intuicją podczas zakupów nie jest źle;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może akurat u Ciebie by się spisały. W końcu zadowolonych jest niemało. Moją Czarszkę zużyła siostra i nic jej się nie stało choć zachwytów nie wyraziła;) No pomada to taka ciekawostka choć dla mnie okazała się upierdliwa, a naprawdę uwielbiam balsamy;) Myślę, że do bardzo jasnej cery ten puder i bronzer jak najbardziej. Ja w sumie nie mam aż takiej ciemnej, więc na dobrą sprawę ciekawi mnie czego używają osoby z naprawdę śniadą karnacją;) Moja mama kupiła też ten bronzer i aż muszę zapytać czy go u niej widać:D Ja np. jak ktoś biadoli, że coś jest ciemne/pomarańczowe to już wiem, że mogę się temu przyjrzeć:D
      Moim zdaniem nie ma absolutnie nic złego w płatnych wpisach. Regularne prowadzenie bloga zajmuje sporo czasu, energii i niekiedy też nakładów finansowych, a ten czas powinien być doceniony. Trzeba jedynie być w zgodzie ze sobą i fair względem swoich Czytelników. Można to wszystko pogodzić. Ale trzeba selekcjonować współpracę i wiedzieć co się poleca. A żeby być przekonanym do produktów, trzeba je sprawdzić. A niestety niektórzy trochę się w tym zatracili i nawet nie używają tego co tak zachwalają. I to jest wtedy słabe.
      Ja np. gdy coś kupuję lub nawet wybieram produkty w ramach jakiejś propozycji to zerkam też na opinię normalnych konsumentów - klientów. Takich, którzy kupili produkt i poświęcili chwilę żeby wyrazić opinię. W niektórych sklepach internetowych jest np. taka możliwość oceny produktu. Często opinie klientów widać też na profilach społecznościowych marek;)

      No i kolejna sprawa jest taka, że nawet jak ktoś arcy rzetelnie używał produktu, przeanalizował i opisał wszystkie aspekty to i tak nie ma żadnej pewności, że u innych ten produkt się sprawdzi. Tak samo jak u mnie te 6 produktów było najgorszych to akurat u innych mogą być hitami.
      Tak jak piszesz, trzeba znać potrzeby swojej skóry, a dla niektórych kluczowe są też poszczególne składniki. Nie ma produktów idealnych dla każdego...

      Usuń
    2. Owszem, nie ma nic złego, ale tylko pod warunkiem, że robi się to w zgodzie ze sobą i czytelnikami;). A niestety u niektórych to chamsko widać, polecanie po jednym użyciu, no nic tylko brawo bić za rzetelną ocenę;).

      Pewności nie ma nigdy, dlatego recenzja nie może być 100% wyznacznikiem "kupię, będzie hit! Nie kupię, bo X napisała, że bubel!". Trzeba umieć obserwować potrzeby swojej skóry, sięgać po to, co się sprawdza, unikać substancji, z którymi skóra niekoniecznie się lubi;)

      Usuń
    3. No niestety niektórym hajsy przysłoniły cały świat;) Mnie najbardziej rozwala jak ktoś na story pokazuje, że dziękuje marce za przesyłkę i za 2 dni już taka pełnoprawna recenzja pojawia się na blogu. To rozwala najbardziej;) Albo hitem jest dla mnie jak ktoś pisze, że używa tylko eko kosmetyków, a potem nagle całkiem nie eko produkt na blogu;)

      Dokładnie. Zresztą jak już mieliśmy do czynienia z różnymi produktami to już coraz łatwiej ocenić czy w ogóle warto próbować;)

      Usuń
  20. Ja wychodzę z założenia, że nie ma produktów, które będą idealne dla każdego, dlatego zachwyty czy rozczarowania biorę jedynie za wskazówkę a nie wyrocznie. Nie raz zdarzało się, że kosmetyk był dla kogoś bublem, a ja jestem nim zachwycona i na odwrót. Co do kosmetyków Czarszki to jak dla mnie za dużo zabawy więc mnie nawet nie kusiły:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie:) Dlatego podkreślam, że to mój badziew:) Wiem, że dla niektórych te produkty są hitami. Tak samo czasem opisuję jakiś swój hit, a ktoś pisze, że u niego się nie sprawdził no i wierzę bo nie ma niestety produktów 100% uniwersalnych.
      No jest trochę tej zabawy. Ja jeszcze bym poużywała gdyby mi nie szkodził bo jak widzę efekty to mogę się poświecić :D

      Usuń
  21. Ja na szczęście nie miałam w tym roku wiele takich kosmetyków. Najbardziej rozczarował mnie płyn do demakijażu oczu Orlane. Markę uwielbiam, ale ten płyn to porażka;). Nie polubiłam też paletki do makijażu Too Faced White Chocolate. Spodziewałam się po niej znacznie więcej, to moje rozczarowanie, mimo, że kilka cieni lubię;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No u mnie też niewiele biorąc pod uwagę ile rzeczy do mnie trafia:D
      A to tej marki nie znam. A z Too Faced ta wersja to z tego co pamiętam nie do końca moje kolory.

      Usuń
  22. Żadnego nie znam,chociaż te badziewia Lovely tak mi podrażniły skórę po zajęciach, że szkoda gadać :/ Mam bardzo wrażliwą na zapychanie skórę, więc balsamu Czarszki też już nie chcę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj to masakra:/ mi krzywdy nie zrobiły. Nawet były dość przyjemne w obejściu, ale kolory totalnie nie moje.

      Usuń
  23. Często tak mam, że blogowe hity dla mnie są bublami. Mam tak chociażby z suchymi szamponami Batiste czy żółtym tuszem Lovely.

    OdpowiedzUsuń
  24. Ałć :D I tak prysł czar kosmetycznych hitów blogosfery.. :DD

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja często mam że mi się hity nie sprawdziły aczkolwiek balsam czarszki lubię choć miałam fioletową wersję ;D reszty nie znam :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Zgadzam się w pełni z tym, o czym napisałaś...

    OdpowiedzUsuń
  27. A mi się lanolina sprawdza super. 2 dni i usta jak nowe :D a bananowy puder to jakiś koszmarek. Co prawda nie bielil, bo mam jasną karnację, ale po 1h moja twarz świeciła się jak psu...wiadomo co ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że Ci się sprawdziła:)
      A to lipka z tym pudrem:/

      Usuń
  28. Żadnego kosmetyku z listy nie miałam, balsam czarszki mnie nie kusił, bo przejrzeniu składu uznałam, że nie jest dla mnie. Co do lanoliny, to ostatnio mam świetny balsam do ust z Weledy, jak okaże się, że nie masz alergii, to polecam.

    OdpowiedzUsuń
  29. Koniecznie muszę przeczytać Twój wpis o balsamie Czarszki, przy takiej ilości zachwytów warto wiedzieć co może pójść nie tak.

    OdpowiedzUsuń
  30. akurat nie miałam żadnego z tych dziadostw ale bardzo lubię samo to słowo :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Niewiele tych badziewii:) U mnie w tym roku też nie było tak źle jak w poprzednim. Najgorszej urządził mnie filtr COOLA i najgorsze jest to, że nie kosztował mało.
    Lanolina niestety jest częstym alergenem:(

    OdpowiedzUsuń
  32. Z tej serii Perfecta znam jedynie podkład i lubię :)

    Dla mnie badziewiami tego roku, w zasadzie to końcówki, bo musiałabym sobie przejrzeć blog, żeby ewentualnie znaleźć inne to płyn micelarny Detox i mleczko różane oba z Nivea

    OdpowiedzUsuń
  33. U mnie badziewów było sporo i na pewno doczekają się wpisu w styczniu :)
    Lano-maść lubię akurat :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Nie miałam "przyjemności":) z żadnym z nich, ale z Lovely skusiłam się na tę czekoladkę w wersji White Chocolate, którą tak wszyscy polecali, i... nie. Koszmarnie bieli mi twarz :( I jeszcze ten dość chemiczny zapach białej czekolady (która swoją drogą jest jedną z moich ulubionych wersji czekolad)...

    OdpowiedzUsuń
  35. Lovely bronzer jest fajny ale w odcieniu milky lub dark nie pamiętam który miałam :D reszta nie dla nas :P czarszka mimo że ci zrobiła jak dobrze pamiętam małe kuku to i tak mnie kusi :P

    OdpowiedzUsuń
  36. Bardzo lubię balsamy czarszki ale akurat tego aksamitnego to nie miałam. Pewnie byśmy się polubili bo ja lubię takie tluscioszki. Lanoline ziaji mam ale mój maluch całe szczęście mnie nie gryzie ... jeszcze 😉 uzywalam też na usta i na podrażnienia wokół nosa i rzeczywiście szału nie było choć krzywdy mi nie zrobiła.

    OdpowiedzUsuń
  37. Galaretka do mycia z Nacomi :D Jeeeeeju taki badziew, że aż go chyba już wycofali z produkcji :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wycofaliśmy :) Przykro nam, że produkt się u Pani nie sprawdził :(

      Usuń
  38. Balsam Czarszki pamiętam :) Na pewno nie jest to produkt dla każdego a i mnie zaczyna denerwować powoli... Lovely w ogóle nie lubię odkąd kupiłam mega polecany, ukochany przez wszystkich tusz do rzęs, który był katastrofą. Nie wiem dlaczego ale u mnie Rzadko się sprawdzają tanie kosmetyki, nic na to nie poradzę i masz rację - trzeba ufać sobie i tylko sobie przy wyborze kosmetyków :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze.

Jeśli jednak nie czytasz nie komentuj i nie pisz głupot;) Proszę nie zostawiaj linków, to nie jest miejsce na Twoją reklamę. Komentarze zawierające linki będą usuwane.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...