Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bourjois. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bourjois. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 listopada 2016

Październikowe nowości!

Cześć Dziewczyny!

W październiku kupiłam praktycznie tylko dwa produkty. Nie skusiła mnie nawet promocja w Rossmannie (kupiłam tylko jedną szminkę, ale to było jeszcze we wrześniu) co jak na mnie jest sporym wyczynem, ponieważ zawsze wychodziłam stamtąd z pełną torbą;) Niemniej jednak dotarło do mnie całkiem niemało nowości. Dlatego też postanowiłam zrobić krótki przegląd;)

ZAKUPY


W październiku kupiłam tylko masło do ciała kokos Bielenda Vegan Friendly i żel pod prysznic Organique z nowej linii Rytuał Kaszmirowy:) Na zdjęciu jeszcze mydło w płynie Isana z limitowanej serii Forbidden Apple, ale mydło to tylko mydło;) Pokazuje tylko dlatego, że to seria limitowana i może kogoś zainteresuje;) 

Czytaj dalej »

poniedziałek, 24 października 2016

Bourjois Volume Reveal

Cześć Dziewczyny!

Dużo dobrego słyszałam o tuszach marki Bourjois, ale jakoś nigdy nie miałam okazji wypróbować. Do czasu aż za sprawą Ofeminin trafiła do mnie nowość Bourjois Volume Reveal. Reklama tego tuszu w TV robi wrażenie więc byłam niezwykle ciekawa jak się u mnie sprawdzi i czy zyskam choć w połowie tak dobry efekt? Dziś przygotowałam dla Was moje pierwsze wrażenie dotyczące tego produktu.




Opis producenta

Nowa maskara Bourjois Volume Reveal pozwoli ci na wydobycie pełnego potencjału twoich rzęs. Inteligentna i wygodna w użyciu, pokrywa wszystkie rzęsy. To pierwsza na rynku maskara ze zintegrowanym lusterkiem z 3-krotnym zoomem, dzięki któremu dostrzec można nawet te rzęsy, które zwykle są niewidoczne dla oka! A wszystko to po to by aplikacja była jeszcze bardziej precyzyjna. Inteligentna szczoteczka o podwójnym rzędzie włosków o 2 długościach pozwala pomalować każdą rzęsę od nasady aż do końca. Delikatna, elastyczna formuła efektywnie pokrywa wszystkie rzęsy nawet te najkrótsze. Ergonomiczny kształt maskary o podstawie trójkąta sprawia, że łatwo i stabilnie się nią trzyma w ręce. Maskara dostępna jest w 2 wersjach czarnej i wodoodpornej.

Moja opinia

Opakowanie

Jest czarne i prezentuje się dość elegancko. Wyróżnia je nietypowy kształt oraz to, że zostało wyposażone w 3-krotnie powiększające lusterko. Takie lusterko nie jest oczywiście niczym niezbędnym w przypadku tuszu gdyż jak mniemam większość kobiet podobnie jak ja maluje się w łazience tudzież przy innym większym lusterku;) Jednak nigdy nie wiadomo co i kiedy może się przydać więc obecność lusterka oceniam na plus. Pochwalam nowoczesne rozwiązania więc jak najbardziej fajnie, że się tam znajduje. Podejrzewam, że lusterko najbardziej przyda się dziewczynom, które malują się dopiero w pracy/szkole. Mnie się to nigdy nie zdarzyło, ale uwierzcie – znam takie przypadki:) 
Opakowanie zawiera 7,5ml tuszu i należy je zużyć w ciągu 6 miesięcy od otwarcia.

Konsystencja i zapach

Tusz posiada raczej standardowy zapach, a jego konsystencja jest ok., choć osobiście wolałabym trochę rzadszą. 


Działanie

Według mnie tusz posiada dość prostą i nieskomplikowaną szczoteczkę, a ja jak wiecie preferuję raczej takie bardziej wyszukane i udziwnione;) Z drugiej strony nie jest to jednak dla mnie jakimś szczególnym problemem. Zauważyłam jednak, że trzeba się trochę „namachać” tą szczoteczką żeby umalować rzęsy. Być może dlatego, że szczoteczka nabiera trochę zbyt mało tuszu, a może dlatego, że konsystencja nie jest (jak dla mnie) wystarczająco rzadka. Plusem jest jednak to, że podczas aplikacji tego tuszu niemalże nie brudzę sobie powiek. Co w moim przypadku jest dość niespotykane;) Mascara jest intensywnie czarna i trwała. Nie rozmazuje się i nie kruszy, ale czasem potrafi zostawić na nich jakieś mini „odnóża” albo lekko splątać. Tusz lekko unosi rzęsy, wywija i bardziej je pogrubia aniżeli wydłuża. Mam na myśli to, że patrząc na efekt wiem, że nie jest to moje maksimum długości. Wydaje mi się, że tusze Delia, które pokazywałam jakiś czas temu dają u mnie lepszy efekt rozdzielenia, wydłużenia i podkręcenia niż Volume Reveal od Bourjois (albo tak tylko mi się wydaje;)). Być może Bourjois potrzebuje jeszcze trochę czasu żeby się rozkręcić;) Jak myślicie? Dam znać za jakiś czas!

O produkcie przeczytacie również na portalu Idealna.


Znacie nowy tusz Bourjois Volume Reveal? Co o nim sądzicie?
Czytaj dalej »

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Kosmetyczni ulubieńcy 2014 roku – makijaż, akcesoria oraz zapachy!

Cześć Dziewczyny!

Koniec roku zbliża się nieubłaganie. Dlatego też wzorem roku poprzedniego postanowiłam napisać o moich kosmetycznych ulubieńcach. W pierwszej części zapraszam na kolorówkę, akcesoria oraz zapachy. Natomiast w kolejnej części zajmę się pielęgnacją oraz pielęgnacyjnymi gadżetami. W obu częściach wybierałam wyłącznie produkty, które poznałam w tym roku.



Na początek dwa produkty marki MAC, które są ze mną od samego początku roku: Rozświetlacz Soft&Gentle (recenzja) oraz tusz do rzęs In Extreme Dimension (recenzja). Tusz był ze mną cały rok, ponieważ wyrzuciłam go dopiero niedawno. Dlatego mimo stosunkowo wysokiej ceny jego zakup był dla mnie świetną inwestycją i na pewno jeszcze kiedyś do niego wrócę. Z kolei rozświetlacz S&G wyparł uwielbiany przeze mnie produkt The Balm Mary Lou. Używałam go niemal codziennie, a poziom zużycia jest prawie zerowy. Świetnie pasuje do mojej cery zarówno zimą jak i latem.

Bardzo jestem zadowolona również ze słynnej Czekoladki Bourjois (recenzja). Dobrze współgra z moim ciepłym odcieniem cery, zwłaszcza latem. Do tego jest bardzo wydajna.

Modelator Dr Ireny Eris (recenzja) był moim pierwszym i nie ostatnim produktem z serii Provoke. Najbardziej do gustu przypadł mi róż, który idealnie pasuje do odcienia mojej cery. Kiedy jestem nim umalowana zbieram sporo komplementów;)

Kredka Sisley Phyto Lip Twist (recenzja) w odcieniu Nude była taką zachcianką. Nie używam zbyt często kolorowych pomadek, ale ta ma delikatny kolor, a dodatkowo nawilża. Z tego powodu polubiłyśmy się;)

Nie jestem mistrzem kreski, ale polubiłam ten trwały żelowy liner z Maybelline. Mimo, że nigdy nie wychodzi mi idealnie;) Może kiedyś napiszę o moich linerach, ale będzie to wpis bez pokazu moich umiejętności;)

Polubiłam również nieco kontrowersyjny korektor rozświetlający L’Oreal Lumi Magique w odcieniu 03 dark. Nie rozumiem dlaczego niektórzy wymagają od niego mocnego krycia skoro to typowy korektor rozświetlający;) Moje wymagania spełnia i aktualnie jestem już w trakcie drugiego opakowania. Jedyne zastrzeżenie mam do odcieni, mój najciemniejszy dark wcale nie jest szczególnie ciemny.


Jesienią do gustu przypadły mi dwa produkty Diora: Korektor Diorskin Star (recenzja) oraz Mini paletka Montaigne zawierająca 5 cieni w naturalnych kolorach.

W kwestii akcesoriów ulubieńcami stały się dwa pędzle, które jakością i miękkością włosia zdecydowanie przewyższają moim zdaniem nieco przereklamowane pędzle Real Techniques. Pierwszym z nich jest zamknięty w eleganckim opakowaniu pędzelek do ust Maestro – jest mięciutki i bardzo przyjemny. RT z zestawu Core Collection nie dorasta mu do pięt. Używam go do nakładania balsamów w słoiczkach. Drugim pędzelkiem jest Bdellium Tools nr 942 – jest śliczny i idealnie miękki, używam go najczęściej do nakładania rozświetlaczy.

Na koniec to, co uwielbia niemal każda kobieta czyli zapachy! Przez znaczną część roku używałam limitowanej wody Escady Born In Paradise – kupiłam ją od razu gdy weszła do sprzedaży i zaczęłam używać jeszcze zimą. Zapach jest typowo letni, ale u mnie nie ma podziału na zapachy letnie i zimowe. Bardzo lubię używać zimą letnich zapachów, gdyż pozwalają mi one przetrwać trudny zimowy czas;)  Jesienią natomiast moje serce skradły dwa zapachy Caudalie (kto by pomyślał, że kupię perfumy w aptece?) Fleur the Vigne i The des Vignes. Absolutnie mnie zauroczyły, pisałam o nich niedawno – klik. Oczywiście nikogo nie namawiam gdyż zapach to bardzo indywidualna kwestia:)


Jakie kosmetyki kolorowe i akcesoria skradły Wasze serca w tym roku?

Czytaj dalej »

piątek, 20 czerwca 2014

Czekoladka czyli Bourjois Delice de Poudre, Bronzing Powder.

Cześć Dziewczyny!

Podczas pamiętnej promocji -49% w Rossmannie udało mi się upolować ten oto wspaniały puder brązujący przypominający tabliczkę czekolady, której jak wiecie jestem wielką fanką;) Puder pojawił się już w moich ulubieńcach kwietnia, teraz jednak przyszła pora na nieco bliższe spotkanie;)

Opis producenta

Puder brązujący, który wyglądem i zapachem przypomina czekoladę. Zamknięty jest w solidnym kartonowym opakowaniu wyglądającym jak książeczka. Znakomicie pachnie, daje bardzo subtelny i naturalny efekt.

Moja opinia

Opakowanie

Przypomina malutką książeczkę, po otwarciu naszym oczom ukazuje się okienko z czterema kostkami czekolady. Opakowanie zawiera 16,5g pudru czyli całkiem pokaźną ilość (dla mnie wystarczyłaby nawet 1/4). Opakowanie jest o wiele bardziej wygodne niż w przypadku pudru Pupy.
Konsystencja i zapach
Konsystencja jest aksamitna, zapach nie jest do końca naturalnie czekoladowy, ale nie zależało mi na tym, gdyż preferuje bezzapachowe kosmetyki kolorowe. Jest on lekko słodki, ale nie utrzymuje się na skórze. Podobno puder ten ma tendencję do twardnienia, ja jednak nic takiego nie zaobserwowałam (może dlatego, że nie odrywałam folii ochronnej).

Efekt

Puder nakładam pędzlem RT, który pojawił się w moich ulubieńcach maja. Aplikacja nie sprawia żadnych problemów. Trudno z nim przesadzić, choć jeśli się postaramy jest to możliwe. Nałożony jednak oszczędnie daje subtelny efekt. Kolor, który posiadam to 52. Istnieje również odcień 51, który w Polsce jest niedostępny. Nie ubolewam jednak nad tym, gdyż i tak wybrałabym ten który mam. Puder jest raczej w ciepłej tonacji co mi odpowiada, ponieważ moja cera również ma ciepły odcień. Produkt utrzymuje się na mojej twarzy od rana aż do demakijażu, jedynie czasem z upływem dnia staje się trochę bledszy. Wszystkie tego typu produkty utrzymują się na mojej twarzy długo, więc nie uważam tego za wyczyn. Jestem z niego bardzo zadowolona. Cieszę się, że udało mi się go zakupić w promocji, choć uważam, że jest wart zakupu nawet w cenie regularnej.

Wydajność

Produkt jest bardzo wydajny, odkąd go mam używam codziennie i nie widzę żadnego zużycia. 
O tym produkcie przeczytacie również na portalu Idealna.






Czytaj dalej »

środa, 30 kwietnia 2014

Ulubieńcy kwietnia i marca:)

Witajcie!
Były zakupy, było denko. Przyszedł zatem czas na ulubieńców. W ubiegłym miesiącu ich nie było, więc będą to kosmetyki z ostatnich dwóch miesięcy. Ulubieńców dopieram swoją indywidualną metodą tzn. wybieram z tych kosmetyków, które poznałam w marcu i kwietniu. Niektórych używam krótko, ale od razu bardzo przypadły mi do gustu, z innymi zaś miałam już parotygodniowy romans;)

Paznokcie, usta i kolorówka


1. EOS balsam do ust - coś wspaniałego dla osób, którzy tak jak ja lubią gadżety i nietypowe rozwiązania. Używanie tego balsamu to czysta przyjemność. Może nie jest najbardziej pielęgnacyjnym balsamem na świecie, ale radzi sobie z moimi wymagającymi ustami całkiem dobrze. Jest przy tym bardzo wydajny. Zapach jest subtelny i niedrażniący (jestem wrażliwa na tym punkcie), a posmak jest lekko słodki. Na pewno wypróbuję też inne wersje smakowe.

2. Organique balsam do ust czekoladowy mus - mam wszystkie smaki tego balsamu, ale póki co używałam tylko tego. Wersja czekoladowa delikatnie chłodzi usta oraz świetnie nawilża. Jedyną wadą jest słoiczkowa forma oraz cena regularna. Jednak mi udało się je kupić w promocji. Na pewno któryś z balsamów będzie do wygrania w maju;) Recenzje możecie przeczytać tutaj.

3. Sisley Phyto Lip Twist 01 Nude - trochę się zastanawiałam nad zakupem tego produktu, gdyż cena nie należy do przystępnych. Jednak w końcu trafiła się dobra promocja i kupiłam. Nie przepadam za kolorem na ustach, ale ta kredka daje subtelny efekt. Najbardziej lubię nałożyć jedną warstwę, wtedy efekt bardzo mi się podoba. Dodatkowo kredka nawilża moje usta. Recenzję możecie przeczytać tutaj.

4. Wibo Candy Shop - nigdy nie przepadałam za marką Wibo, ale te lakiery mnie zauroczyły. Kupiłam trzy odcienie. Efekt bardzo mi się podoba, a dodatkowo lakier długo się utrzymuje na moich paznokciach (to już kwestia indywidualna). Nr 1 można zobaczyć tutaj, nr 4 tutaj, nr 3 dopiero będzie;) Od poniedziałku będzie je można kupić w Rossmannie -49%.

5. Bourjois Delice de Poudre - bronzer czekoladka! Już myślałam, że nie uda mi się go dorwać na -49%, ale mojej mamie się udało kupić go dla mnie:) Bardzo się z niego cieszę. Szczerze mówiąc skusiła mnie ta czekoladka, ale z samego pudru również jestem bardzo zadowolona. Dobrze się komponuje z moją cerą. Nie używam go typowo do konturowania, ponieważ mam szczupłą twarz i nie chcę jej dodatkowo wyszczuplać, ale nakładam trochę głównie na policzki. W moim przypadku był wart zakupu.

Kąpiel i pielęgnacja


1. Stenders żurawinowy suflet do mycia ciała - czyli znowu coś dla miłośników urozmaicenia w kąpieli. Czytałam o nim parę recenzji i stwierdziłam, że to coś dla mnie. To taka alternatywa dla pianek Organique, które bardzo lubię. Co prawda spodziewałam się intensywniejszego zapachu, ale sam produkt bardzo mi odpowiada. Zawiera delikatne drobinki, więc dodatkowo podczas kąpieli mamy delikatny peeling. Jest dość wydajny. Minusem jest cena, ale ja kupiłam go podczas promocji. Recenzja pojawi się wkrótce.

2. Garnier płyn micelarny - pisałam, że nie przepadam za micelami, ale niestety nowy produkt do mycia podrażnił mi twarz i postanowiłam tymczasowo spróbować czegoś łagodnego. Postawiłam na wychwalany micel Garniera. Muszę przyznać, że odpowiada mi bardziej niż Bioderma, a cena nie zabija. Dużym plusem dla mnie jest również brak substancji zapachowych. Recenzja pojawi się za jakiś czas.

3. Organique peeling enzymatyczny - to jedyny produkt z ulubieńców, z którym miałam już styczność wcześniej. Jednak pełnowymiarowe opakowanie kupiłam dopiero w marcu podczas promocji. Cena jest niestety wysoka, ale to najlepszy peeling enzymatyczny jaki miałam. Potrafi sobie poradzić nawet z zaskórnikami na nosie. Na pewno napiszę o nim więcej w recenzji.

To by było na tyle:)
A co znalazło się wśród Waszych ulubieńców?


Czytaj dalej »

piątek, 11 kwietnia 2014

Bourjois Healthy Mix korektor pod oczy.



Hej!

Wiem, że recenzja tego korektora miała pojawić się już dawno, ale pojawia się dopiero teraz. Często trudno mi wybrać o czym napisać najpierw;) Korektor marki Bourjois nabyłam w listopadzie podczas pamiętnej promocji -40% w Rossmannie. 





Opis producenta:
Stworzony do walki z cieniami pod oczami. Dodaje skórze blasku i usuwa oznaki zmęczenia. Formuła korektora została wzbogacona o upiększające wyciągi z owoców:
- morela: rozświetla i rozjaśnia,
- malina: aktywuje mikro-cyrkulację,
- melon: nawilża.
Dostępny w trzech odcieniach.
 
Moja opinia:


Opakowanie
Tubka zawierająca 10ml produktu, jest przezroczysta dlatego możemy kontrolować zużycie. Dozowanie produktu jest precyzyjne dlatego niewiele się marnuje. Wolałabym żeby był w pędzelku, ale trudno.

Konsystencja, zapach i odcień
Podobno dostępne są trzy odcienie, ja jednak widziałam tylko dwa. Wybrałam ciemniejszy czyli 52 eclat medium.  Mógłby być odrobinę ciemniejszy, ale jest ok.  Konsystencja jest delikatnie kremowa, korektor łatwo się rozprowadza, nie wchodzi zbyt mocno w załamania, które niestety posiadam pod prawym okiem. Zapach jest taki jak w przypadku podkładu z tej serii, ale delikatniejszy.




Działanie
Mam duże cienie pod oczami, mogę nie używać podkładu, ale korektor jest u mnie punktem niemal obowiązkowym.  Przetestowałam już wiele korektorów z różnych półek cenowych, niektóre nie nadawały się do niczego.  Aktualnie moim ulubionym jest kamuflaż Catrice i właśnie ten korektor. Bourjois niczym nie odbiega od dużo droższych korektorów, a wręcz jest od nich lepszy (przynajmniej w moim przypadku). Oczywiście idealnie nie zakryje cieni, ale różnica po nałożeniu korektora jest duża. Nie mam złudzeń, że jakiś korektor zakryje moje cienie w 100%, cudów nie ma;)

Dodatkowo nie wysusza skóry pod oczami. Myślę, że można go stosować też na inne partie twarzy, jednak ja nie próbowałam. Efekty można zobaczyć również tutaj.





Wydajność
Korektor jest niesamowicie wydajny, używam go od listopada, a zużycia nie widać wcale. Dlatego jak dla mnie opakowanie mogłoby być nawet o połowę mniejsze.
Według mnie jest warty uwagi, warto polować na promocje.

Moja ocena



O korektorze przeczytacie również na portalu Idealna.



Używacie korektorów pod oczy czy szczęśliwie nie posiadacie cieni?

Czytaj dalej »