Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alterra. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alterra. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 28 kwietnia 2019

Rossmann spakował mi kosmetyczkę na majówkę! Czy podołał?

Co prawda w tym roku na majówkę nigdzie się nie wybieram, ale nie ubolewam, albowiem w zamian otrzymam coś naprawdę cennego;) Coś, co powoduje, że wręcz nie posiadam się z radości;) Majówka w mieście nie przeszkadza mi jednak trochę poteoretyzować i ocenić czy Rossmann spakował mnie z sensem? Wszak swoje na majówkach jednak przeżyłam i czasami był to przyjemny czas, a z niektórych lat pamiętam głównie zamarzanie:D Poza tym pomyślałam sobie, że dawno nie było takiego luźnego, spontanicznego wpisu. A że ta jakże pakowna kosmetyczka wywołała u mnie uśmieszek to jest i spontan;)

jednorożec

W tym miesiącu znów zachowałam się nieasertywnie i odwiedzałam drogerie Rossmann częściej niż ustawa przewiduje;) Ale zabawne w tym wszystkim było to, że dwa razy z rzędu po moich zakupach kolorówki, owa drogeria „przyszła” też do mnie;) Jak jakieś wsparcie po-promocyjne;) Czwartkową niespodzianką okazała się być kosmetyczka pełna produktów, które mogą się przydać podczas majówki.
Rossmann kosmetyczka

Pierwsze, co zwróciło moją uwagę to sama kosmetyczka. Kosmetyczek ci u mnie nie brak, choć chyba częściej je rozdaję po rodzinie lub znajomych niż korzystam. Jednak patrząc na nią uznałam, że takiej jeszcze nie mam i że ma w sobie to bliżej nieokreślone radosne „coś” (nie pytajcie!;)). Muszę przyznać, że jest naprawdę pojemna i porządnie wykonana. Łącznie posiada jedną dużą przegrodę i dwie małe kieszonki. Widzę jedynie jedną sporą wadę. A mianowicie brak jakiejkolwiek rączki powalającej na wygodne przenoszenie;) A ja np. lubię sobie wziąć kosmetyczkę do samochodu, jako taki „bagaż podręczny”;) Tą będzie trzeba wrzucać do większej torby. Można też korzystać w warunkach domowych, jeśli ktoś ma potrzebę. Choć ja akurat kosmetyki pielęgnacyjne trzymam na półkach w łazience, a kolorówkę w toaletce. Nie wiem jak z dostępnością samej kosmetyczki, ponieważ jako stała bywalczyni drogerii jakoś się na nią nie natknęłam. W apce też nie widzę. Ale możliwe, że dopiero będą w sprzedaży;) 
Co zabrać na majówkę, jakie kosmetyki zabrać na majówkę

Przechodząc do zawartości, wewnątrz znalazłam kosmetyki Alterra i Sin Skin. Jakie kosmetyki z Rosska można zabrać na majówkę?
żel pod prysznic Alterra o długotrwałym egzotycznym zapachu Frangipani i Bio Pomelo

Produktami pierwszej potrzeby są oczywiście te przeznaczone do mycia;) Częste mycie skraca życie, ale lepiej umrzeć czystym i pachnącym:P Mam tutaj żel pod prysznic Alterra o długotrwałym egzotycznym zapachu Frangipani i Bio Pomelo. Całkiem niedawno rozmawiałam o tym żelu z Hellojzą i pisała, że niestety zapach wcale taki egzotyczny nie jest, a bardziej podpada pod niemrawy. Ale przyznaję, że ciekawił mnie już jakiś czas, więc na pewno spróbuję i mój bezwzględny nos go oceni na mokro (tj. pod prysznicem;)). Może wyczuję jakieś dziwne aromaty? Wiem, że na to czekacie;) Te eko żele często mają takie bardziej łagodne zapachy, co może być zarówno wadą jak i zaletą. Do włosów jest Alterra szampon Kakao i Baobab, czyli dość interesujące połączenie. Polecany jest do włosów zmęczonych i zniszczonych. Ostatnio ciągle narzekałam na swoje włosy, ale co ciekawe przed świętami fryzjerka powiedziała mi, że mam „normalne, zdrowe włosy”;) Także może byłam wobec nich zbyt krytyczna:D Plus za poręczne opakowanie, bo jest to ważne podczas potencjalnego wyjazdu;) Produkty do włosów z Alterry dotychczas słabo się u mnie sprawdzały, ale kakao nawet mnie intryguje i sprawdzę co warte;) 
Alterra nawilżane chusteczki micelarne

Alterra nawilżane chusteczki micelarne to produkt, który zdecydowanie może być przydatny podczas wyjazdu. Przynajmniej mamy pewność, że nic nam się nie rozleje;) Kiedy patrzę na takie chusteczki zawsze przypomina mi się sytuacja z Oiomu, a dokładnie pytania pielęgniarek pt.: myjesz się wodą czy chusteczkami? I te odpowiedzi pacjentów (w tym moje) chusteczkaaamiiii… Ale co się dziwić skoro wszyscy byli wykończeni:D Dwa razy miałam okazję tam leżeć i za każdym razem to jakże fascynujące pytanie;) A tak serio, te chusteczki są do demakijażu, więc warto pamiętać żeby potem umyć twarz np. żelem albo pianką.

Jeśli majówka to pewnie chciałoby się zrobić grilla i może złapać pierwsze promienie słońca? Skóra Polek często jest jednak wrażliwa, więc faktycznie przydać się może krem z filtrem, np. Alterra SPF30 z bio migdałem i bio hibiskusem.
Alterra SPF30 z bio migdałem i bio hibiskusem
A potem coś łagodzącego po opalaniu na wszelki wypadek albo żeby po prostu nawilżyć ciało, np. Alterra balsam po opalaniu aloes bio i arnika górska bio. Choć przyznaję, że akurat moja skóra bardzo dobrze toleruje słońce, tzn. nie przytrafiają mi się podrażnienia etc. Dlatego tego typu produkty stosuję za zwyczaj jak każdy inny balsam do ciała:) Balsamów nigdy za wiele, bo zużywam je litrami;)
Alterra balsam po opalaniu aloes bio i arnika górska bio
Obecnie mam już w użyciu filtr Innisfree, a moje jakiekolwiek opalanie w tym roku będzie zależne od tego czy zdecyduję się na proponowaną przez lekarza terapię przeciwbólową lekiem fotouczulającym. Słońca będę wtedy musiała unikać jak ognia, więc cały czas rozważam czy nie poczekać do końca lata;) Nie chodzi już nawet o jakieś wielkie opalanie, ale perspektywa ciągłego chowania się przed słońcem nie nastraja mnie pozytywnie;) Nie mówiąc już o wielu potencjalnych problemach wynikających z zażywania tego cuda. Tak czy inaczej kosmetyk z filtrem i balsam do ciała zawsze warto mieć w pogotowiu. Ale patrząc na prognozy pogody, dla równowagi polecam zabrać też ze sobą jakąś kurtałkę z kapturkiem, bo zanosi się na deszcz;) W tym miejscu pojadę klasykiem: "sorry, taki mamy klimat";)
Alterra krem do rąk rokitnik bio i olej arganowy bio

No i rączki. Zastanawiałam się co tak ładnie pachnie w tej kosmetyczce, taką nutką pomarańczki i być może to ten krem, czyli Alterra krem do rąk rokitnik bio i olej arganowy bio? Maniaczką kremowania rąk nie jestem, ale wieczorem zawsze smaruję;) Chyba, że jestem „umierająca” np. na ciężki katar to wtedy nie;)  
Sin Skin kosmetyki

O majówkowy makijaż ma zadbać SIN SKIN i tu trzeba przyznać, że jest niekonwencjonalnie;) Na zakup zielonego tuszu rzęs raczej bym nie wpadła. Bardziej pociągnęłoby mnie w stronę niebieskiego lub granatowego (kiedyś całkiem często takich używałam). Ale SIN SKIN Must Have The Perfect Eye będący wegańskim tuszem do rzęs w poręcznym mini opakowaniu, może skłonić do małych eksperymentów;) Niekoniecznie musimy użyć na całe rzęsy. Możemy potraktować nim same końce rzęs, tylko górne albo dolne rzęsy, tudzież pomalować zielonym jedynie w kącikach. Wszystko zależy od naszej kreatywności;) 
Sin Skin kosmetyki
Jest też SIN SKIN Must Have The Perfect Line, czyli eyeliner. Tutaj znów w kolorze – 05 Fling It! który jest całkiem spoko fioletem i zamierzam go pomolestować;) Ostatnią rzeczą jest błyszczyk SIN SKIN Must Have The Perfect Lip w odcieniu 05 Dazzle me. Błyszczyki lubię. Ciekawa jestem jak wypadnie na moich ustach, ponieważ kolor przez opakowanie wydaje się dość chłodny. Ale podejrzewam, że można też zastosować na szminkę korygując nieco efekt finalny.


Myślę, że zawartość całkiem do rzeczy. W każdym razie mnie zaskoczyła ogólnie pozytywnie. Musiałabym dorzucić jedynie trochę produktów;) Wszak wyznaję zasadę - lepiej nosić niż się prosić, czyli wolę zabrać więcej nawet gdyby nie wszystko miało się przydać;) Trzeba być gotowym na ewentualny kataklizm;) Poza tym dzięki temu Ewelina zawsze poratuje odpowiednim kremem, zestawem tabletek na każdą okazję, plastrem czy nawet podpaską ze skrzydełkami;)

Ps. jednorożca tam nie było;)


Wybieracie się gdzieś na majówkę? Jakie kosmetyki za zwyczaj zabieracie na takie wyjazdy?

Czytaj dalej »

czwartek, 6 grudnia 2018

9 hitów marek Isana i Alterra!

Tanie nie znaczy gorsze – mawiają. Według mnie różnie to z tym bywa. Można trafić zarówno na perełkę w super cenie jak i na bubel za miliony! W ofercie drogerii Rossmann znajdziemy tzw. marki własne takie jak np. Isana i Alterra. Nie jestem jakąś zagorzałą fanką tych marek, ale w ich ofercie jest kilka hitów, które według mnie mogą śmiało konkurować z droższymi kosmetykami! Część z nich kupuję regularnie od lat! Dziś przedstawiam Wam moje 9 hitów marek Isana i Alterra, które są łagodne dla portfela!
 

Isana i Alterra hity, Isana co warto kupić


Isana – moje hity!



Większość osób chwali Isanę za tanie żele pod prysznic występujące w wielu wariantach zapachowych. Nie ja! Według mnie większość tych żeli to nic specjalnego. Zapadły mi w pamięć może dwa w tym jeden z zimowej linii limitowanej, który wraca co jakiś czas. Pomijając ten wyjątek, wolę dołożyć i kupić fajniejszy żel. Ale do rzeczy! Oto moje perełki z Isany.


Isana MED. 5,5% Urea krem do rąk


Jest to krem do rąk przeznaczony do szorstkiej i bardzo suchej skóry. Pewnie nigdy bym nie pomyślała, że może być taką rewelacją gdyby nie fakt, że po pierwsze miałam kiedyś wersję skoncentrowaną (o której za chwilę) i miałam też świetne balsamy do ciała z tej serii. Balsamy niestety zostały wycofane jakiś rok temu i do dziś nie mogę tego odżałować. A jeśli chodzi o krem do rąk to pachnie praktycznie niczym (dla mnie plus) i pielęgnuje niesamowicie! Skóra jest nawilżona, miękka i gładka jak aksamit przez całą dobę! Dla mnie mistrz!


Isana Hand Konzentrat


Ten krem doczekał się nawet osobnej recenzji KLIK. W jego przypadku formuła jest skoncentrowana i taka nieco lepka. Ale jeśli lubicie patent nakładaniem bawełnianych rękawiczek po posmarowaniu lub potraficie nałożyć oszczędnie, to nie będzie Wam to straszne. Ja kremy do rąk stosuję wyłącznie wieczorem, więc mnie to nie przeszkadzało.


Isana szampon przeciwłupieżowy do suchej skóry głowy i włosów z łupieżem


Ten szampon polecała kiedyś My Lovely Fuchsia i szczerze mówiąc byłam sceptycznie nastawiona… Bo taki tani szampon i dobry? Jednak wiosną pofarbowałam włosy na ciemny brąz, który wyszedł naprawdę ciemny:D Jak wiadomo szampony przeciwłupieżowe mają właściwości wypłukujące kolor. Pomyślałam, że przyskąpię sobie trochę i kupię tą tanioszkę z Isany. Jakież było moje zdziwienie, kiedy szampon okazał się być tak przyjemny! Dobrze się pieni, nie wysusza włosów i skóry głowy, a w dodatku przedłuża ich świeżość. Największym moim zaskoczeniem było jednak to, że rzeczywiście pomógł na łupież. Nie miałam co prawda takiego ogromnego problemu z łupieżem. Bardziej taki „miejscowy”, w określonych strefach, w których praktycznie zawsze „coś znalazłam”. Niejednokrotnie zachęcało mnie to do dłubania w skórze głowy, co niekiedy prowadziło do powstawania strupków;) Teraz już nie mam potrzeby przeszukiwać skóry głowy pod kątem łupieżu. To był dla mnie najtańszy hit roku.


Isana pianka pod prysznic Lemon Taste


Ta pianka również miała swoją recenzję – KLIK. Wiem, że nie każdemu odpowiada jej słodki jakby cytrynowo-ciasteczkowy zapach, ale o gustach się nie dyskutuje;) Mnie się bardzo podobał. Za to wersja różana zdecydowanie nie moja bajka. Jeśli jednak chodzi o cytrynową to dla mnie nawet fajniejsza niż te z Nivea.

Isana mydła do rąk w płynie


W mojej łazience zawsze gości zarówno mydło w kostce (najczęściej Dove) i mydło w płynie. Od lat kupuję niemal wyłącznie mydła w płynie Isana – zarówno te do łazienki jak i kuchenne. Wynika to z tego, że przez moje umywalki przelewają się hektolitry mydła:D Nie zaważyłam żeby te droższe były bardziej wydajne, więc tanie są dla mnie najlepszym rozwiązaniem. Oczywiście zdarzyło mi się mieć droższe mydło w płynie, które dawało wręcz lekkie poczucie nawilżenia. Ale jego regularny zakup powodowałby zbyt duże koszty biorąc uwagę ilość jaką się u mnie zużywa:) Lepsze mydła są więc u mnie od święta, a na co dzień na mydle skąpię:D Raz na jakiś czas trafi mi się felerny egzemplarz mydła Isana, który powoduje przesuszenie rąk. Ale za zwyczaj nic takiego nie występuje. Wiem to na pewno, ponieważ smaruję dłonie kremem raz dziennie (wyłącznie wieczorem). A jeśli ktoś np. kremuje ręce po każdym ich umyciu, to sorry, ale nie może tego rzetelnie stwierdzić;) Mydła występują w kilku wariantach zapachowych zależnie od sezonu. Według mnie najłagodniejsza jest miodowa i oliwkowa (generalnie te kremowe).


Isana olejek do włosów kokosowy


Olejek doczekał już się osobnej recenzji KLIK. Co prawda po wielu miesiącach użytkowania włosy zaczęły mi się kołtunić i go odstawiłam. Pomyślałam, że być może moje włosy mają już dość zawartego w nim olejku kokosowego, ale pewności nie mam. Dlatego, że może to być również sprawka złych wyników tarczycy. Tak czy inaczej przez długi czas sprawdzał się rewelacyjnie. Jednak to u kogo się sprawdzi, a u kogo nie zależy już od rodzaju włosów.


Alterra – moje hity!



Wiele osób zachwyca się szamponami i odżywkami Alterry. Ja absolutnie nie mogę się z tym zgodzić, ponieważ według mnie są wyjątkowo słabe. Ale mam za to 3 swoje hity i oto one!


Alterra antycellulitowy olejek do ciała grejpfrut i brzoza


Olejek doczekał się swojej recenzji – KLIK. Nie mam co prawda cellulitu, więc śmiesznym mi to oceniać, ale według mnie to naprawdę przyjemny olejek do ciała w świetnej cenie. 


Alterra pomadka rumiankowa


Zużyłam pewnie ze sto opakowań. Pachnie swoiście i kiedyś jej zapach wydawał mi się okropny. A dziś… lubię ten jej dziwny smrodek. To chyba najtańsza dobra pomadka pielęgnacyjna, którą znam. Recenzję znajdziecie TUTAJ. 


Alterra łagodny peeling do ciała Bio-Kaffe


Kawy nie piję praktycznie wcale, bo mnie usypia (tak – serio). Za to kosmetyki o kawowym aromacie chętnie przytulę! W końcu nie bez powodu zachwycałam się peelingami BodyBoom:) Bardzo przyjemny i niedrogi peeling. Zapachowo przywodzi mi na myśl kawową serię z Organique, choć nie do końca. Może odrobinę dłużej się spłukuje, ale poza tym nie mam zastrzeżeń i kiedyś jeszcze do niego wrócę.


Tak się prezentuje moje 9 hitów z Isany i Alterry. A Wy macie może jakieś swoje hity z tych marek?
Czytaj dalej »

poniedziałek, 25 czerwca 2018

Alterra olejek do ust oraz pomadka rumiankowa – co lepsze?

Jak wiecie częste stosowanie produktów do pielęgnacji ust to u mnie podstawa. Jeszcze bardziej utwierdziłam się o tym parę dni temu gdy trochę odpuściłam sobie używanie balsamu do ust i bardzo szybko zaobserwowałam niekorzystne efekty w postaci słabej kondycji skóry w tych okolicach;) Na domiar złego zeszło się to u mnie w czasie z aftą po wewnętrznej stronie warg, która spowodowała u mnie ból, podrażnienie, pieczenie, a nawet… trudności w mówieniu:P W zasadzie nadal mam z tym problem. Po prostu bosko!:D Ale porzucając już opowieści dziwnej treści, przejdźmy do bohaterów dzisiejszego wpisu:) Alterra olejek do ust malina to produkt, który znajduje się w ofercie drogerii Rossmann dopiero od kilku miesięcy. Natomiast Alterra pomadka rumiankowa to już kosmetyk o ugruntowanej pozycji na rynku, który skądinąd nie każdy lubi, ale równocześnie posiada rzeszę zwolenników;) Który z tych produktów polubiłam bardziej i czym się różnią? Warto kupić czy może lepiej psa ogłupić?:P 

zdjęcie produktów do ust Alterra

Alterra olejek do ust malina


zdjęcie olejku do ust Alterra

Olejek do ust Alterra otrzymujemy w białej 10ml tubce o szacie graficznej typowej dla tejże marki;) Nie jest to jednak zwykły balsam (a przepraszam – olejek) w tubce, gdyż po odkręceniu nakrętki okazuje się, że posiada aplikator w kształcie kuleczki. Coś na wzór antyperspirantu w kulce. Tyle, że dopasowane do wielkości ust, że tak się wyrażę;) Niektóre z Was pewnie pamiętają, że w latach 90' modne były takie kuleczkowe błyszczyki do ust;) 

Olejek do ust Alterra jest przezroczysty i nie nadaje żadnego koloru. Jest to więc typowy produkt pielęgnacyjny;) Według producenta olejek posiada zapach malin. Według Eweliny? I tak i nie;) Od razu po aplikacji zapach nie jest zbyt porywający. Powiedziałabym, że jest to skrzyżowanie - malinowych cukierków, czerwonej oranżadki Hellena (którą popijałam w latach 90', a teraz pewnie bym nie tknęła tego ulepku) i jakiegoś syropku na kaszel dla dzieci. Jednym słowem – sztuczny. No nie za fajnie. Zwłaszcza, że produkt taki eko;) Jednak po ok. 10-15 minutach zapach staje się przyjemniejszy, bardziej malinowy, taki prawdziwszy;) Ale nadal zdecydowanie nie jest to malina prosto z krzaczka;) Konsystencja produktu jest bardzo przyjemna i komfortowa. Lekka, a zarazem otulająca usta. Pozostawiająca wyczuwalną, ale nie lepką warstewkę. W tej kwestii jestem na tak. Jeśli znacie popularne olejki do ust Clarins to ten z pewnością jest dużo lżejszy. Olejek do ust Alterra przyjemnie wygładza, zmiękcza i nawilża usta. Jednak w przypadku wymagających ust (takich jak moje) trzeba dość często ponawiać aplikację lub wspomagać się innym produktem, czyli np. całonocną maską do ust albo jakimś bardziej treściwym balsamem. Olejek ładnie nabłyszcza usta choć nie jest to tak intensywny blask jak w przypadku błyszczyków. Olejek do ust Alterra to przyjemny produkt, wyposażony w fajny aplikator. Choć przy mocno wymagających ustach, pielęgnacja jaką zapewnia może nie być wystarczająca.

Alterra pomadka ochronna do ust z rumiankiem BIO



zdjęcie pomadki rumiankowej Alterra
Rumiankowa pomadka do ust Alterra występuje w tradycyjnym opakowaniu zawierającym 4,8g żółciutkiego sztyftu ściętego na prosto;) Jej rumiankowy zapach jest dyskusyjny i powiem szczerze, że lata temu (to mógł być nawet rok 2010:P) gdy sięgnęłam po pierwsze opakowanie, stwierdziłam, że nie wyobrażam sobie żeby jej użyć na usta. Po prostu mi śmierdziała;) Wytrzeszczałam oczy ze zdumienia kiedy słyszałam, że ktoś jej używa zgodnie z przeznaczeniem, czyli na usta;) Warto bowiem zaznaczyć, że w owym czasie wyczytałam bodajże na forum Wizaż, że można ją stosować jako odżywkę do brwi i rzęs. Na rzęsy się u mnie nie sprawdziła, ponieważ podrażniała mi oczy. Z kolei brwi trochę wtedy wzmocniła, ale jedynie te istniejące, tj. nie wspomogła wzrostu nowych włosków;) 

Długo brzydziłam się jej użyć na usta... Aż w końcu to zrobiłam. Na początku zapach wydawał mi się nieznośny, potem stał się dla mnie obojętny, a finalnie nawet go polubiłam. Teraz śmieję się, że lubię ten smrodek;) I jak tu zrozumieć kobietę? Odkąd poznałam moc rumiankowej pomadki Alterra, zawsze mam ją w zapasie. Często również kupuję je podczas promocji typu 2+2 lub -50% jeśli nie mam pomysłu na ten ostatni produkt;) Rumiankowa pomadka Alterra ładnie nawilża, odżywia i wygładza usta, a także dość sprawnie radzi sobie z ich regeneracją. To taka moja perełka za grosze (cena regularna 4,99zł, promocyjna 3,99zł). Typowy przykład produktu pt. tanie nie znaczy złe. A jak wiecie sięgam po produkty do ust z różnych półek cenowych. Od tych za kilka złotych po te za kilkadziesiąt złotych. Balsamy do ust to u mnie kategoria produktów, na które jestem w stanie wydać sporo;) Niemniej zawsze mam w zapasie choć 1-2 sztuki pomadki rumiankowej Alterra (sztuka ze zdjęcia również pochodzi z takich zapasów;)). Jest jeszcze wersja z granatem, która dla niektórych może mieć bardziej znośny zapach, ale według mnie działa dużo słabiej. Także osobiście polecam rumianek!;) Odpowiadając na pytanie co lepsze: pomadka czy olejek - moim zdaniem pomadka:)


Znacie olejek do ust lub rumiankową pomadkę Alterra? Znacie jakieś niedrogie perełki do pielęgnacji ust?
Czytaj dalej »

czwartek, 21 września 2017

Alterra antycellulitowy olejek do ciała Grejpfrut i Brzoza BIO!

Cześć Dziewczyny!
Z olejkami do ciała marki Alterra nie miałam do czynienia już dawno. Miałam kiedyś wersję limetkową, ale nie byłam z niej szczególnie zadowolona. Jednak jakiś czas temu stare olejki Alterra zostały wycofane i zastąpione nowymi. Według mnie – lepszymi. W sierpniu trafił do mnie nowy antycellulitowy olejek do ciała Alterra Grejpfrut i Brzoza BIO, który mimo braku cellulitu, od razu mnie zainteresował. Głównie za sprawą grejpfruta bo jeśli chodzi o brzozę to kojarzy mi się ona z… Macierewiczem i Smoleńskiem rzecz jasna:P
„Wygładzający skórę antycellulitowy olejek do skóry Alterra został opracowany, aby zapobiegać widocznym objawom cellulitu. Skuteczna formuła pielęgnacyjna z naturalnymi ekstraktami z liści z brzozy BIO i alg z gatunku skrzydlicy jadalnej, jak również witalizującymi olejkami z limonki i grejpfruta szybko się wchłania i intensywnie nawilża skórę, która staje się jędrniejsza, elastyczniejsza i gładsza. Skuteczność potwierdzona w badaniu z udziałem 20 uczestniczek regularnie stosujących produkt przez 4 tygodnie. W udowodniony sposób wygładza i ujędrnia skórę. Wzmacnia ją i poprawia jej elastyczność. Kosmetyki naturalne Alterra z kompleksem olejów BIO. Wszystkie produkty marki Alterra opracowane są w oparciu o zasadę odpowiedzialnego obchodzenia się z naturą. Stosowanie produktów marki Alterra to decyzja na korzyść naturalnej formy pielęgnacji. Produkt godny zaufania: Nie zawiera syntetycznych barwników, aromatów i substancji konserwujących. Nie zawiera również silikonów, parafiny i innych produktów na bazie olejów mineralnych Produkt marki Alterra spełnia surowe kryteria wyznaczone przez organizację NaTrue: Posiada certyfikat kosmetyku naturalnego. Jest produkowany przede wszystkim z surowców roślinnych pochodzących z rolnictwa ekologicznego i dzikich zbiorów. Zawiera kompozycje zapachowe i ekstrakty z surowców naturalnych. Nie zawiera syntetycznych barwników ani substancji konserwujących. Nie zawiera również silikonów, parafiny i innych produktów na bazie olejów mineralnych. Jego tolerancja przez skórę została potwierdzona dermatologicznie”.


Antycellulitowy olejek do ciała Alterra Grejpfrut i Brzoza BIO otrzymujemy w kartonowym opakowaniu o wdzięcznej szacie graficznej, która trafia w mój kolorowy gust;) Wewnątrz znajdziemy szklaną butelkę o pojemności 100ml. Nie mogłam dopatrzeć się informacji ile mamy czasu na zużycie produktu ani daty ważności, ale ja zużywam szybko, więc w istocie jest to dla mnie mało ważne;) Pompkę można po użyciu przekręcić, ale nie posiada ona żadnego dodatkowego zabezpieczenia w postaci korka.  
Sam olejek ma żółtawą barwę i oleistą konsystencję. Nie jest ona jednak szczególnie tłusta. Według mnie wchłania się bardzo ładnie. Jeśli chodzi o zapach to gdy po raz pierwszy użyłam olejku, w ogóle nie mogłam go wyczuć. Chyba miałam jakąś czasową zapachową znieczulicę, ponieważ zaczęłam czuć woń olejku dopiero po paru użyciach. Nie jest to typowy zapach grejpfruta, ale jest bardzo przyjemny. Taki radosny. Pozytywnie wpływający na nastrój:) 
Jeśli chodzi o grejpfrutowy olejek Alterra to na pewno warto zwrócić uwagę na skład produktu, który jak to w przypadku Alterry bywa wypada naprawdę dobrze w stosunku do ceny. Dla mnie nie jest to super kluczowe, ale zawsze lepiej gdy jest całkiem niezły, a nie zły;) Jeśli chodzi o właściwości antycellulitowe to się nie wypowiem gdyż cellulitu nadal nie nabyłam (jejeje!). Jednak odkąd na początku roku odkryłam ciekawe właściwości serum z Bielendy, po prostu przekonałam się do tego typu produktów i co jakiś czas wdrażam je do swojej pielęgnacji;) A cóż to za efekty? Proszę Państwa, przede wszystkim super gładka i napięta… dupeczka!;) Najczęściej traktowałam olejkiem brzuch i pośladki, a gdy miałam ochotę to też całe nogi. Olejek bardzo fajnie ujędrnia, wygładza, zmiękcza i nawilża ciałko. Byłam w szoku! Miałam wręcz ochotę kupić na zapas, gdyż w sierpniu miała miejsce promocja w Rossmannie na kosmetyki do pielęgnacji ciała, ale… na stronie drogerii zauważyłam, że wchodzą jeszcze dwie inne wersje – Alterra Piwonia bio i migdały bio oraz Alterra Rokitnik bio Amarantus bio, więc pomyślałam, że może któryś z nich będzie jeszcze lepszy i z trudem się opanowałam:) Wygląda na to, że Alterra zmienia się na plus bo przypominam, że stara wersja Limetka mnie nie zachwyciła, podobnie jak olejek do włosów z pestek moreli.  Co jednak z tymi osobami, które rzeczywiście borykają się z cellulitem? Czy olejek pomoże? Skoro nigdy nie miałam z tym problemów to naprawdę ciężko mi ocenić, ale powiem szczerze, że akurat w ten aspekt powątpiewam. Mimo wszystko poleciłabym każdemu ze względu na przyjemny zapach oraz właściwości ujędrniająco-zmiękczające. To dobry produkt w dobrej cenie. Dla mnie zachwyt:) Z tego co wiem niektórzy stosują olejki do ciała Alterra również do olejowania włosów. Ten sposób polecała jakiś czas temu Kosmetyczna Hedonistka. Sama nie próbowałam, ale myślę, że spokojnie można zaryzykować:)

Znacie olejki Alterra w nowych odsłonach?
Czytaj dalej »

niedziela, 4 września 2016

Rival de Loop, Sunozon, Alterra

Cześć Dziewczyny!

Dzisiejszy wpis poświęcony będzie kilku produktom dostępnych w drogerii Rossmann, które w większości zużyłam podczas letnich miesięcy, ale nie było jeszcze okazji żeby napisać o nich kilka słów:) Z tego właśnie powodu wpadłam na pomysł by je zaprezentować w formie mini-recenzji. Z uwagi na parę produktów w jednym wpisie zrezygnowałam z opisów producenta, ale podlikowałam je więc jeśli ktoś czuje potrzebę można zajrzeć i się z nimi zapoznać.



SUNOZON

Zarówno mgiełka jak i spray to produkty dedykowane do używania latem. U nas sezon już praktycznie się skończył, ale wiele osób wybiera zagraniczne wojaże jeszcze jesienią więc myślę, że można o nich wspomnieć;)

Sunozon ampułki po opalaniu


Opis producenta


Moja opinia

Ampułek zaczęłam używać jeszcze w czerwcu o czym wspominałam we wpisie lato w mieście. Ampułki otrzymujemy w niebieskim i wygodnym kartonowym opakowaniu, a wewnątrz znajdziemy 7 ampułek – każda po 2ml oraz specjalny plastikowy otwieracz, dzięki któremu łatwo i bez obaw otworzymy ampułkę. Minusem jest tutaj fakt, że jedna ampułka to za dużo na jednorazowe zastosowanie i co za tym idzie po użyciu musimy odstawić gdzieś otwartą ampułkę, a nie jest to zbyt higieniczne. Jestem w stanie to zdzierżyć, ponieważ ampułki zawsze stosuję jako kurację, czyli przez te dwa tygodnie, na które wystarczają. Jednak jakiś czas po zużyciu tych ampułek trafiły do mnie takie zakręcane i w porównaniu z tymi komfort stosowania jest o wiele wyższy. Sama zawartość ampułek ma niebieską barwę i lekką konsystencję. Produkt szybko się wchłaniał i pozostawiał na skórze delikatne uczucie orzeźwienia. Wzmagał nawilżenie skóry, nie powodując jej obciążenia, ale nie zaobserwowałam innych spektakularnych efektów. Zwłaszcza biorąc pod uwagę to, że trochę później miałam do czynienia z innymi ampułkami, które bardziej przypadły mi do gustu. Mimo tego nie jest to zły produkt. Krzywdy mi nie zrobił, kosztuje niewiele (12,99zł) więc warto dać mu szansę.

Sunozon Apres spray do ciała po opalaniu


Opis producenta

KLIK



Moja opinia

Spray do ciała po opalaniu Sunozon Apres otrzymujemy w 200ml niebieskim opakowaniu z wygodnym atomizerem. Spray ma wodnistą konsystencję i przyjemny kokosowy zapach. Wiem, że spray stał się hitem lata wielu blogerek i przyznam, że wcale mnie to nie dziwi. Bardzo niska cena (8,99zł), przyjemność stosowania, lekkie uczucie chłodzenia po zastosowaniu oraz kokosowy zapach. To wszystko sprawia, że naprawdę warto go mieć! Dość często stosowałam go niemalże na całe ciało. Zapach w moim przypadku był dość długo wyczuwalny, ale na tyle dobrze wyważony, że niedrażniący. Zaobserwowałam również subtelne właściwości nawilżające. Subtelne pewnie dlatego, że moja skóra jest wymagająca, ale jestem z tego produktu szczerze zadowolona i zdecydowanie polecam!

Alterra kremowy olejek pod prysznic MALWA BIO & SZARŁAT BIO


Opis producenta


Moja opinia

Kremowy olejek pod prysznic Alterra otrzymujemy w białej tubce o pojemności 200ml. Olejek ma delikatną kremową konsystencję i specyficzny, choć przyjemny zapach. Przyznam, że w pierwszym momencie nie wiedziałam co to szarłat, a to po prostu amarantus. Muszę przyznać, że moja relacja z produktami Alterra jest taka sobie i zanim do mnie trafił ten żel widziałam go na sklepowej półce, ale pomyślałam „pewnie śmierdzi” i nie kupiłam. Kiedy do mnie trafił otworzyłam go jeszcze tego samego dnia i okazało się jednak,  że zapach jest dość nietypowy i ciężko go z czymś konkretnym porównać, ale zdecydowanie jest przyjemny:) Sam produkt również okazał się godny uwagi. Charakteryzuje się on łagodnym składem i delikatnością dla skóry. Po użyciu ciało było miękkie i gładkie, bez uczucia ściągnięcia. Oczywiście nie na tyle żebym mogła zrezygnować z balsamu czy olejku, ponieważ moja skóra jest wymagająca, ale muszę przyznać, że różnica była zauważalna. Jeśli chodzi o minusy to tubka była niskiej jakości gdyż dość mocno się wygięła w trakcie używania. Drugim minusem była niska wydajność – poniżej 1,5 tygodnia, ale tutaj muszę przyznać, że u mnie to normalne. Żele idą u mnie jak woda. Możliwe, że u innych będzie bardziej wydajny, kto wie?;)


Rival de Loop Revital Q10 Przeciwzmarszczkowe płatki pod oczy


Opis producenta



Moja opinia

Ostatni produkt to dziwadełko i pewnie dlatego przyciągnął moją uwagę podczas zakupów w wiadomej drogerii:) Zanim go kupiłam parę razy odłożyłam go na półkę, ponieważ obiecałam sobie, że zmniejszę poziom swojej podatności na wynalazki z Rosska;) Ale jednak pomyślałam sobie: „przecież to takie duperelki, kupisz, zużyjesz i po krzyku”. No i kupiłam;) Przeciwzmarszczkowe płatki pod oczy Rival de Loop otrzymujemy w kartonowym opakowaniu. Opakowanie zawiera łącznie 12 płatków, czyli 6 par. Każda para jest osobno zapakowana. Same płatki mają postać białych plastrów, które po wewnętrznej stronie są jakby lekko żelowe, ale nie tak giętkie i miękkie jak niektóre tego typu płatki tylko bardziej twarde. Płatki są naprawdę duże i muszę przyznać, że mnie to dziwi gdyż w moim przypadku zajmowały całkiem niemałą część twarzy. Jak dla mnie wystarczająca byłaby wielkość połowy płatka;) Płatki mają bardzo dobrą przyczepność do skóry i muszę przyznać, że jak to ja za każdym razem stosowałam je pod prysznicem tudzież w trakcie kąpieli bo jak już nie raz wspominałam nie lubię tracić czasu na takie rzeczy;) Producent zaleca nakleić płatki na 20 minut. Ja myję się zawsze dość długo więc nie stanowiło to dla mnie problemu. Płatki nie są jednak w pełni komfortowe w użyciu. Po naklejeniu często miałam uczucie ściągnięcia oraz wrażenie, że ktoś trzyma moją skórę pod oczami dość mocno ją przy tym uciskając. To uczucie nie przypadło mi do gustu, ale plus za dobrą przyczepność do skóry gdyż takich płatków typowo żelowych nie mogłam stosować pod prysznicem, ponieważ odpadały, a te nie;) 
Po naklejeniu płatków odczuwalne jest obiecywane przez producenta uczucie chłodu, ale tylko przez chwilę. Co jednak z efektami? Szczerze mówiąc nie liczyłam na wiele. Po pierwszym użyciu spojrzałam w lustro i pomyślałam sobie – no i…? Gdzie ten efekt? Nie zauważyłam zupełnie nic. Ani wygładzenia ani nawilżenia, zero efektów;) Stwierdziłam więc – też mi plastry przeciwzmarszczkowe od siedmiu boleści. Skoro jednak zostało jeszcze 5 par to uznałam, że zużyję. Przy następnych użyciach coś już zauważyłam. Tym czymś było uczucie sprasowania skóry, takiego wygładzenia. Jednak innych efektów w postaci np. nawilżenia czy też redukcji zmarszczek nie zaobserwowałam więc po każdym zastosowaniu konieczne było użycie kremu. Zużyłam wszystkie płatki, ale uważam, że to dziwny produkt i nie planuję do niego wracać. Jeśli znacie jakieś płatki warte uwagi, które dobrze się trzymają skóry - dajcie znać.


Znacie któryś z tych produktów? Jak u Was wypadły? Sięgacie po marki własne drogerii Rossmann?
Czytaj dalej »

czwartek, 25 sierpnia 2016

Secretaddiction86 ostatni raz wysypuje swoje śmieci, czyli wakacyjne denko!

Cześć Dziewczyny!

Nigdy jakoś nie pałałam miłością do postów ukazujących kosmetyczne zużycia. Według mnie ani to ładne ani ciekawe, ale robiłam gdyż wiele osób lubi je czytać. Miarka się jednak przebrała i postanowiłam, że prezentowane dzisiaj przeze mnie denko z czerwca, lipca i sierpnia jest jednocześnie ostatnim tego typu wpisem na moim blogu. Zawsze mam o czym pisać więc już sobie daruję tego typu tematykę. Zwłaszcza, że i tak każdy wie, że zużywam ogrom produktów. Dlatego tym trudniej jest mi się w tym wszystkim połapać, ponieważ gdybym zużywała mniej byłoby łatwiej, a jak już nie raz wspominałam ja nie trzymam pustych opakowań, a jedynie robię zbiorowe zdjęcia gdy produkty się kończą lub ewentualnie przetrzymam parę produktów przez kilka dni. Tak czy inaczej denko publikuję ostatni raz, ponieważ tego typu wpisy nie są dla mnie przyjemnością więc nie ma sensu blokować jak ja to mówię „cennego czasu antenowego” na jakieś śmieci! Produkty, które były już opisane na blogu zostały podlinkowane w nazwie, a te które nie doczekały się recenzji opatrzyłam krótkimi komentarzami. O niektórych z tych produktów jeszcze napiszę.






Dove żel pod prysznic Purely Pampering – całkiem przyjemny, kremowy. Choć nie przepadam za tak wielkimi butlami (750ml).

Anida krem do rąk z olejkiem arganowym – tani i jak dla mnie godny polecenia, pachnie dość przyjemnie, choć trochę zbyt słodko.

Vichy woda termalna – jest dobra, choć częściej kupuję Caudalie i Uriage.

Nacomi balsam chłodząco-nawilżający po opalaniu – lubię Nacomi, ale ten balsam jest dla mnie bublowaty. Drażnił mnie jego zapach, a działanie słabe. Nie zużyłam w całości.

Isana Professional Oil Care kuracja do włosów – polecane jest m.in. do używania przed myciem. Moja siostra sobie chwaliła i zużyła kilka opakowań aż w końcu jej się znudziła. Ja natomiast kupiłam zużywałam przez wiele miesięcy bez entuzjazmu i końcówkę dałam do zmęczenia siostrze.

Pantene odżywka w piance Aqua Light – regenerującą lubiłam, a ta coś nie bardzo więc zużyłam jako piankę do golenia;)

Vichy szampon przeciwłupieżowy – godny polecenia i nie podrażnia skóry głowy.






The Body Shop żel malinowy – trochę mnie znudził gdyż wcześniej miałam również malinowy innej firmy i już za dużo tych malin. Wolę wersję grejpfrutową lub Virgin Mohito;)

Under Twenty żel micelarny redukujący zmiany trądzikowe o działaniu antybakteryjnym – trądziku nie mam, ale zdecydowałam się spróbować i nie żałuję. Krzywdy mi nie zrobił, dobrze oczyszczał i ładnie pachniał – jakby grejpfrutowo:) Napiszę o nim zbiorczo z pianką;)

Lirene Emolient balsam – całkiem przyjemny, choć mógłby pachnieć ciut delikatniej.

Lirene Stop suchości nawilżająco-odżywczy krem do stóp – delikatny zapach, działanie ok., ale ulubieńcem pozostaje Fusswohl Intensiv Creme.
The Body Shop żel grejpfrut – ładny i orzeźwiający zapach więc kupiłam również masło, wodę toaletową i kolejne opakowanie żelu;)

Balea pianka do mycia ciała – również ładny zapach i fajna forma podania oraz cena. Gorzej z dostępnością.

Mgiełka Merci Handy – mała i fajna, ładnie pachnie, odświeża i lekko nawilża. Może do niej wrócę.

The Secret Soap Store krem do rąk Lime&Mint – mały, ale bardzo dobry. Trzeba będzie kiedyś kupić pełnowymiarowy.




SunOzon ampułki po opalaniu – całkiem ok., ale wielkiej rewelacji nie było (poznałam inne lepsze). We wrześniu dam wpis.

Isana olejek pod prysznic w kremie – nie podobał mi się zapach więc został mydłem.

Alterra kremowy olejek pod prysznic Malwa Bio i Szarłat Bio – powiem, że bardzo przyjemny. Zapach dość nietypowy, ale na plus:) Tylko tubka mogłaby się tak nie zmasakrować;)

Alterra pomadka granat - mydlany posmak, jest fuj i więcej nie kupię. Wolę rumiankowe smrodki. Ale jak lubisz jeść mydło to możesz kupić:p





Palmolive mydła w piance – mała wydajność, w moim przypadku 6 dni, ale u mnie to normalne. Malinowe w ogóle nie przypomina malin, a limonka nawet spoko. Może się nadać też na mydło kuchenne. Zwykle nie pokazuję mydeł w denku, ale te pokazałam jedynie ze względu na to, że są w piance. Ogólnie zachwytów brak.

Mizon maska limonkowa – najpierw bardzo lubiłam, ale pod koniec chyba się na nią uodporniłam bo działanie się zmniejszyło. Chyba nadużywałam:P

Fusswohl krem na popękane pięty – nie wiem bo nie mam popękanych. Moim ulubionym z tej marki nadal pozostaje Intensiv Creme. A ten ma ładniejszy zapach i bardziej treściwą konsystencję, ale działa słabiej.

Alterra pomadka rumiankowa – oczywiście, że fajna i już nawet pokochałam ten jej smrodek. Ale latem trochę się roztapiała.






Rival de Loop przeciwzmarszczkowe płatki pod oczy – dość dziwny produkt. Za po pierwszym użyciu powiedziałam sobie no i co…? Zero efektu, a stosowanie nie do końca przyjemne bo jest takie wrażenie ucisku jakby ktoś mnie trzymał pod oczami. Ale uznałam, że zużyję i przy następnych razach już jakieś efekty zauważyłam – coś w rodzaju sprasowania i wygładzenia skóry. Plus, że dobrze się trzymają więc można używać pod prysznicem.

Lirene Shower Oil Mango&Jaśmin żel pod prysznic z olejkiem – dość rzadki i mało wydajny, ale u mnie to normalne. Nawilżenia nie zauważyłam, ale też nie wysusza. Zapach bardzo przyjemny. Jak dla mnie mieszanka mango, kwiatów i skórki pomarańczy.

Under Twenty pianka do mycia twarzy – pachnie niby przyjemnie, ale sztucznie. Czasami potrafi lekko przesuszyć skórę. Żel wypadł lepiej.

Himalaya Cocoa Butter – zapach delikatny, działanie dobre, ze spokojem mogę kupować. 
Femi olejek, TonyMoly panda do rąk, Organique Rytuał melonowy mus - też drugi raz, zużyłam wesoło po Kasi:P

Yasumi Medbox  - za parę dni dam wpis, było miło:) 

The Body Shop żel pod prysznic kokos - jakby tu powiedzieć... jeszcze nie zdążyłam pokazać w nowościach, a już zużyłam. To zresztą podobnie jak Medbox i "melony":P Ten kokos trochę zmącony jakby bananem, ale było miło:)  

Tak wygląda ostatnie denko na tym blogu. To koniec, nie ma już nic:) Tzn. dalej będę wesoło zużywać, ale nie będę tego pokazywać:) Do końca miesiąca też na pewno jeszcze coś zużyję, ale to już mało ważne:P

Znacie coś z tych produktów? Mam nadzieję, że się cieszycie, że to moje oooostatnie denko!
Czytaj dalej »